-
Posts
3222 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
2
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Berek
-
No i cóż, wystarczy spojrzeć na listę WYKŁADOWCÓW. :cry: :cry: :cry: :cry: Ewkaa, nic nie mów - sama zgadnę... :D :wink:
-
Mnie też uderzyła ta wypowiedź o "niedopuszczalności" karmienia psa przez obcych z ręki. :D To też odpowiem pytaniem: a niby czemu to jest takie niedopuszczalne? Przy psach płochliwych czy z ostrością pozorną wręcz zalecane jest żeby obcy przekonywali je, że są przyjemni i niegroźni - wlaśnie przez oferowanie czegoś super-atrakcyjnego do żarcia. Wiara w to, ze ktoś nam "otruje" psa podając mu zaarszenikowaną kiełbasę jest trochę śmieszna i chyba jest echem genialnych teorii i metod wychowawczych sprzed wielu lat. A może to pozostalosci po dawnym regulaminie PT gdzie był idiotyczny punkt "nieprzyjmowanie pokarmu od obcych"? :lol: Psy truje się (jeśli mogę tak rzec) podrzucając trutkę w jedzeniu - do ogrodu, na trawnik (to ostatnie jest najczęściej dziełem maniaków chcących upolowac przypadkowego psa, a nie konkretnego...). Więc może lepiej zacząć naukę nie zżerania śmieci... :wink: Nie bardzo sobie wyobrażam otrucie psa przez kogoś kto podaje mu coś z ręki. Przecież pies jest zawsze pod kontrolą właściciela - jak dla mnie to oznacza co najmniej kontakt wzrokowy... a karmienie odbywa się w naszej bezpośredniej bliskości, przy słownych zachętach itd. Jakośsłabo widzę Bandytę W Masce czajacego się w bramie i zwabiającego do tej bramy moje psy żeby je tam nakarmić - zwlaszcza że w przypadku psów plochliwych czy agresywnych ze strachu to jest sytuacja nie do przerobienia. One zjadają jedzonko od obcych ale przy gigantycznym wsparciu wlasciciela, a nie - oddalajac się na całe kilometry i żebrząc o jedzenie u przechodniów. To nie ten profil psychologiczny... :D
-
Hm.
-
"Wniosek z tego jeśli idziesz na spacer ze swoim psem zajmuj się tylko i wyłącznie nim inne psy waszemu duetowi są zbędne do życia . coz za nonsens! to najlepsza droga do wyhodowania psiego socjopaty!!" Pozwolę sobie nie zgodzić się. Z rozczuleniem obserwuję nieraz wlaścicieli dorosłych psow ktorzy nie moga się pogodzić z tym, ze ich pieski... nie będą się ze soba "bawić". Nie rozumiem czemu ludzie oczekują od doroslych, dojrzałych samców z dwóch zupełnie osobnych stad ze te mają nawiązywać ze sobą stosunki przyjacielskie. Nie wszystkie psy sa infantylne... :wink: Uważam że cala praca własciciela powinna odbywac się w kierunku tego, ze kiedy on nakaże psu SPOKÓJ to ten tak właśnie ma się zachować - tzn. nie wykazywac zachowań agresywnych. I to powinno wystarczyć. BTW lepszy pies zorientowany na przewodnika - ktory jednocześnie może zadziałać w sytuacji kryzysowej - niż piesek tak "socjalny" że pana ma w głebokim powazaniu jak tylko zobaczy gdzieś z daleka przedstawiciela własnego gatunku. :D
-
Mnie bardzo żal piętnastolatki ktora musi przechodzić przez coś takiego. :( Natomiast znam parę sytuacji ze zwracaniem psa do hodowcy i wiem, co się potem dzieje z ludźmi. Podam jeden przyklad - pies zwrócony z powodu silnej, osobniczej alergii akurat na niego... Zdrowy! Właściciele mieli szczeniaka w domu przez dziesięć dni i oczywiście zdążyli się przywiązać. Decyzja o oddaniu psa była bardzo cięzka, placz i rozpacz - ale w sytuacji w ktorej ktoś trafia na OIOM z taką niewydolnością oddechową że lada chwila przekopyrtnie się na tamten świat - raczej nie ma szans na inne rozwiązanie. :cry: W każdym razie po zwroceniu psa jego byli wlasciciele usilowali utrzymywac kontakt z hodowcą; coz, kiedy po kilku dniach facet (ktory byl na nich od początku cięzko obrazony) zadzwonił z informacją że pies miał wadę serca więc "i tak" zostal uśpiony. Trudno sobie wyobrazić co się działo z byłymi wlaścicielami pieska... :cry: Bo tak: być może hodowca skłamał -chcąc żeby się ludzie od niego odczepili albo żeby ich ukarać... Ale jeśli nie? Róznymi kanałami udalo siętylko uzyskać informację że takiego pieska u hodowcy nie ma. :fadein: Przygnębienie spowodowane tym, że nie znasz dalszych losów psiaka, może być daleko bardziej destrukcyjne niż świadomość że, na przykład, nie żyje. :(
-
A mnie się wydaje że taka dyskusja jest potrzebna. I nie użyłabym tu lamentacyjnego argumentu o "naskakiwaniu". Oczywiście że nie ma spraw czarno-białych, ale... czsem, jak się ma 15 lat, to krytyczne przyjrzenie się takiej a nie innej decyzji rodziców nie jest takie złe. :wink: Zresztą w tym wieku się miewa takie predyspozycjie, nie? :) Pamiętam ze szkoły :D :D :D . Prawda jest taka, że czasem decyzja o zwróceniu psa hodowcy jest podyktowana względami, no cóz, materialnymi chociażby - choćby zwrot pieniędzy następuje NIESTETY po - no jakby to ująć...? - no nie da się inaczej: po zwrocie wadliwego towaru. (BRRR) To, ze hodowca powinien dostac po tyłku - to jasne i oczywiste. A że po tyłku można mu dac tylko tak - finansowo - to też jasne. :cry: Bo opinią publiczną tudzież zlą sławą hodowcy się raczej w naszym kraju nie przejmują :evil: ... A szkoda.... Ale z drugiej strony przeklęte względy humanitarne i emocjonalne tutaj zawadzają... i uwierają... i chyba one zadecydowały o reakcji Dogomaniaków na tę cała historię. O mojej reakcji też, przyznaję - i w tym przypadku jednak wybieram przeklęty humanitaryzm. 8) Dla mnie jasną i oczywistą sprawą jest, że skoro "hodowczyni" sprzedala tak chorego pieska licząc na naiwnośc nabywców - to nie zawaha sie powtorzyć numeru jeszcze raz... a może i jeszcze raz... bo może w końcu się uda? Wątpię też, czy będzie maleńtasa nosić na rękach i chuchać na niego. Znane mi tego typu historie pokazywaly raczej że taki chory szczeniak miał bardzo smutną agonię u rozczarowanego nim producenta (bo trudno to nazwać hodowcą!). I tu pytanie, na ile powstala w tak krotkim czasie więź emocjonalna między nowymi włascicielami pieska a pieskiem - ktory przecież nie jest nic w tej historii winien, on TYLKO CIERPI. To wszystko nie jest łatwe, wiem - ale chyba - mowię CHYBA, bo tego nigdy się nie jest przecież pewnym - osobiście wybralabym uśpienie pieska w miłym i przyjaznym otoczeniu... a nie narażanie go na bardzo ciężkie chwile ktore niewątpliwie dla niego nadejdą - w imię jak najprostszego załatwiania sprawy. Jesli chodzi o aspekt materialny, to uwazam że nawet taki wariant pozwoliłby wygrać ew. sprawę cywilną - wystarczy wziąć zaświadczenie od lekarza że piesek mial wadę wrodzoną, jawną, o ktorej hodowca musial wiedzeć - i że nie było możliwe jego przeżycie na dłuższą metę... Mnie w tym wszystkim bardzo martwi takie troszkę... zakrywanie oczu kocem - oddajemy psa hodowczyni i na pewno tam o niego zadbają - bo to jest usypianie sobie sumienia. Juz chyba wolę cyniczne: oddajemy psa bo jest chory i tylko tak będziemy w stanie coś wyegzekwować od hodowcy - a w ogole to chcemy mieć zdrowe zwierzę (kto nie chce???) i nie jesteśmy przygotowani na taką sytuację. Nikogo tu nie osądzam - sprawy etyczno-moralne nigdy nie są proste. :( Niemniej wydaje mi się że bardzo ważna i pomocna dla wielu ludzi bylaby taka dyskusja jaka się tu teraz odbywa.
-
"Ale ja tez czuję. I nie wezmę go do siebie by patrzeć jak umiera!" Nooo, skoro TAK stawiasz sprawę... :o :o :o :o :o :o :o Cóż można na to powiedzieć... Szkoda psa. Usunięcie go sobie z oczu wszystko załatwi???
-
Nie masz absolutnie powodow do obaw. Piesek znajduje się akurat w fazie dojrzewania i - po prostu, jak to mlody samczyk, probuje rozładowac pojawiający się popęd seksualny. Ot, jest to odpowiednik ludzkiego nastolatka ktoremu, jakby to powiedzieć... "wszystko się kojarzy" - hormony buzują... :wink: Niepotrzebnie podchodzisz do tego jako do czegoś brzydkiego, nieladnego, zakazanego. Dla psa "ta" sfera nie jest niczym brzydkim. Pewnie, że nie jest to zbyt przyjemne dla otoczenia - zwłaszcza to wieszanie się i kopulowanie na ludzkich nogach - ale nie karciłabym pieska za to zbyt ostro, bo to jest zachowanie naturalne. Raczej zajmij wtedy pieska czymś innym - zaproponuj mu zabawę pileczką, rozrzuć po podlodze trochę żarełka... :) Za jakiś czas facet przestanie aż tak szaleć. Wyjątkiem jest sytuacja w ktorej pies nie ma za dużo do roboty, tj. nie może się dobrze wybiegać oraz... rozwinąć intelektualnie. Wówczas kopulowanie na rozmaitych obiektach może przeksztalcić się w rodzaj zachowania nerwicowego, powtarzanego przez pieska jako czynność rozladowująca napięcie.
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Mnie też - pod warunkiem że wybieramy opcję p.t. trzy jajka i łyżeczka kogla-mogla dla pieska... :wink: :wink: :wink: :wink: :wink: -
Mam jeszcze jeden pomysł - ale poświęć na to dzień urlopu... :( Zalatwiasz sobie przyjaciela, znajomego, kogoś z rodziny - kto będzie odgrywal rolę świadka . Rano jak zazwyczaj odegraj komedię z wychodzeniem z domu - tak, żeby Cię wszyscy dokladnie widzieli, że wychodzisz i wręcz odjeżdżasz do pracy. Potem postaraj się wrocić cichcem do domu. Sąsiedzi zaczynają łomotać do drzwi i drażnić psa - a Ty trzask - otwierasz drzwi i... masz ich na widelcu. Dodatkowo masz świadka na celowe rozdrażnianie zwierzęcia... :evil: Zobaczysz, jak cieniutko wtedy zaśpiewają.
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Alex, ja pamiętam cała kurację panodinową (taaa... do tanich nie należała... :evil: ) zastosowaną wiele lat temu wobec łatwo przeziębiającego się sznaucera. Muszę powiedzieć że od tego czasu staruszka żyje już 12 lat i ani razu nie miała problemów z gardłem i przeziębieniami. Tylko że robiłam jej zastrzyki z tego jakoś tak długo - co drugi dzień przez dwa tygodnie bodajże. Ale co do działania, to moje doświadczenia są jak najbardziej pozytywne. BTW jeśli psiaki dopiero zaczynają wchodzić w fazę "infekcyjną", że tak powiem :) to można próbować domowych środkow - choćby na złagodzenie bolu gardła. 1. Kogel-mogel - taki klasyczny, slodki, mniam - z odrobiną wódeczki / spirytusu spożywczego (jakież przyjemne dla właściciela - kręcimy kogel z trzech jajek, piesek pożera łyżeczkę, my wypijamy resztę.... aaach...). 2. Płynny miód z cytryną do paszczki - żeby psiak pomalutku sobie zlizywał, żeby mikstura spływała powoli do gardła. 3. Leciutki rozgrzewający masaż z zewnątrz, zastosowany na migdałki (wyczujesz je palcami tuż pod linią spojenia szczęki), palce można zmoczyć spirytusem spożywczym bo to troszkę rozgrzeje. -
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
O rany! :o No to nieźle. Biedaki. A ja kicham nad moim stadem w świętym przekonaniu że co jak co ale - nie przejdzie. :oops: Alex, a co dzieciaki dostały - panodinę? -
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Alex - jeśli dotąd psy nosily ubranka, to oczywiście że nalezy je do nie-ubierania przyzwyczajać stopniowo. Ale jak dla mnie symptomem przerażajacym jest fakt, ze jeśli wyszłaś na dość krotko przy takiej pogodzie i psy JUŻ dopadła infekcja, to coś z nimi - z ich ukladem odpornościowym - bardzo niedobrze. :cry: :( :( :( :( :( :( -
"Dlatego też ukierunkowując psa będzie się bardziej zwracało uwagę na wzmocnienie pewności siebie między innymi" Ale co ma jedno do drugiego? Psy sportowe - przeciętne - robi się na bazie prey drive. Gdzie tu miejsce na obgryzanie rąk właściciela albo gryzienie ludzi? Te lepsze na mieszance prey i fight - jak wyżej, caly czas utrzymuje się to wszystko na poziomie wspólnj gry, "game". Psy do obrony cywilnej, o ile mają być naprawdę dobre, to zwierzęta o wybitnym fight drive. Jakoś nie wyobrażam sobie żeby przewodnik miał im pozwalać na samoistne decyzje - kogo atakujemy, kogo nie atakujemy :) . Pies do personal protection realizuje, owszem, ten swój wysoki popęd walki - ale też jest uczony tej "game" ktora polega na tym, że fajnie jest razem kogoś atakować - a nie jest robiony na zasadzie obrony przewodnika, bo to by automatycznie spuszczalo przewodnika w hierarchii na łeb na szyję. A że "cywiliści" wolą żeby ich szczeniątko nie obgryzało ani ich, ani ich gości - to przecież łatwiej, zero wyjątków - nie obgryzamy ludzkich rączek i voila, gotowe. :wink:
-
Osobiście nie mam NIC przeciwko spuszczonym ze smyczy psom - małym i dużym - o ile ich wlaściciel nad nimi panuje. BTW pocieszające jest że coraz więcej takich par spotykam. :)
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
O rany. To jeszcze raz, od początku. Uważam że rasy miniaturowe w pewnych ściśle określonych okolicznościach wręcz powinny być ubierane. Natomiast bardzo przestrzegam przed zbytnim kierowaniem się w ocenie sytuacji NASZYMI odczuciami albo NASZYMI obserwacjami. Ot, chociażby opisywane tu parę razy "trzęsienie się" psiaków. Czasem może to być dzwonek alarmowy - że pies marznie - ale 90% przypadkow ma źródło w naszym przeinterpretowywaniu tego, co się z psem dzieje. Jesli zwierzątko w ogóle ma tendencje do drżenia - to jest to najczęściej efekt tego co Frawley nazywa eufemistycznie "weak nerves". Słowem - jest to powiazane z niestabilnym systemem nerwowym, a nie z tym, ze piesek akurat odczuwa zimno... :( Natomiast mogło się zdarzyć, że wyszliśmy z domu z pieskiem, zawiał wiatr i psisko... zaparlo się. Usiadło albo stanęło i powiada - o nie, jakoś tak DZIWNIE jest... ojej... :) . Bardzo często wtedy reakcja właściciela uruchamia reakcję łańcuchową. Paniunia schyla się nad yorczkiem, przemawia słodko, lituje się: "biedny piesecek, ziiimnooo muuuu! o biedaćtwo ty moje!" itd. W efekcie pies: nie ruszył się z miejsca, dostal mega-dawkę zainteresowania ze strony właściciela, oraz... utwierdził się w przekonaniu że jak wiaterek zawieje albo nie daj Boże deszcz pada - to oznacza to coś tak strasznego, nietypowego, dziwnego... że w zasadzie nie wolno wówczas udawać się na spacer. Parę takich doświadczeń i mamy yorka ktory jest "delikatny", "strasznie marznie" itd. Proponuję doświadczenie. Przy zimnych podmuchach i odczuwalnej dość niskiej temperaturze wyjdźmy z yorkiem planując - kalkulując na 100%! - że ten spacer będzie trwał dziesięć minut - ale że będzie ekstra intensywny. I od momentu wyjścia z klatki schodowej zaczynamy w jak naintensywniejszy sposób intrygować psiaka naszym zachowaniem. Może się to odbywać przy współudziale parówki trzymanej w ręku, kawałka skorki króliczej ktorym się świetnie szarpie, piłeczki na sznurku - czegokolwiek co psa rajcuje i bawi. Ciekawe, ile UMIERAJĄCYCH Z ZIMNA yorków - gdy dostrzegą, że w chwili gdy zamknęły się za nimi drzwi, ich pani rusza galopem przed siebie, pokrzykujac radośnie, wołając, nie oglądając się na pieska, tylko absolutnie i nieodwołalnie świrując na ulicy (nie bacząc przy tym na wymowne spojrzenia przechodniów... :wink: ) - dziwnym trafem wcale nie wpadnie w drżączkę, nie skuli się i nie zademonstruje że jest kupką nieszczęścia, tylko - poleci co sił w cienkich łapinach za właścicielką - zwariowaną, atrakcyjną istotą... :D Większość ludzi nie wie, że pies - jako gatunek - znacznie gorzej znosi upały, niż zimno. Jest to zresztą związane z fizjologią psiego organizmu - BTW kto wie jaką normalną temperaturę ma zdrowy, dorosły yoreczek...? Uważam, że w całej dyskusji na temat ubrań należy zachować dużą dawkę zdrowego rozsądku. Martwię się przegrzewaniem psow - to fakt. Ale i uważam że większość właścicieli ras miniaturowych zamiast podchodzić do tematu rozsądnie i nie wylewać dziecka z kapielą - czyli własnie spokojnie i stopniowo psy hartować - przy absurdalnych temperaturach typu 5 stopni powyżej zera natychmiast pakuje na nie ubrania. A jak je już wpakujemy na psa w takich warunkach, to niestety nie wolno nam ich zdjąć z niego do późnej wiosny - bo tak dalece nieprzystosowany do aury organizm potem też nie da sobie rady :cry: . Sławetne "hartowanie" nie oznacza, jak rany, jakichś ćwiczeń w komorze kriogenicznej. Sławetne "hartowanie" jest dostępne każdemu z nas. :) -
"Metoda ta jest o tyle dobra, że Sonia rzeczywiście odbiera krótką izolacje jako coś nieprzyjemnego (cicho skamle pod drzwiami, a po wyjściu przez chwilkę jest spokojna). Nadal słabo kojarzy ją z zakazem, ale myślę, że przy mojej konsekwencji są szanse na sukces" Pies nie kojarzy "kary" ktora spotyka go choć chwileczkę PO konkretnym zachowaniu ktorego chcesz oduczyć. Pani Mrzewińska ma rację - musisz go nauczyć jakie zachowanie wobec Ciebie jest O.K., a jakie jest nieakceptowalne. Być może rzecz w tym że dopuszczasz do eskalacji zachowania, reagując dopiero w momencie gdy Cię naprawdę już zaboli? Powiedz - czy stosujesz metodę naciskania na fafelek? Proszę, proszę, nie mów mi tylko że pies jest za mały albo za szybki :wink: - osobiście stosuję to w przekroju ras od ON do yorka i się udaje :D . Może problem w czym innym - w bolącym serduszku właściciela? Ludziom się wydaje że wyrzucenie psa za drzwi to niby "kara" a jednocześnie jakoś im łatwiej to zastosować... niż - nazwijmy to - przemoc wobec psiaka ktora polega na tym w sumie, że piesek sam sobie robi "aua!" - ale je sobie robi, bo przygryzienie fafla boli. I właściciel okropnie to jakoś w podświadomości przeżywa, że piesek będzie miał "aua". :wink: Dlatego niestety wśród ludzi pokutują te koszmarne pomysły o przyciskaniu do ziemi i łapaniu za kark, że to jest, powiedzmy, ten rodzaj przemocy na ktory ich stać (im się wydaje że nic takiego się nie dzieje... słowem, humanitaryzm w pełni). Niestety, psy są istotami bardzo źle znoszącymi przemoc psychiczną, zwłaszcza gdy na ich logikę nie wiedza, skąd pochodzi i jak jej uniknąć. Niejednokrotnie "aua" daje psu wiecej do myślenia, niż wymyślne "kary" stosowane przez gatunek ludzki - "kary" ktore dla psa są abstrakcją. :cry:
-
Ubranka,gumeczki,kokardki,spineczki-czyli Yorkowa rewia mody
Berek replied to nikusia's topic in Yorkshire terrier
Jeszcze raz bardzo przestrzegam przed przegrzewaniem piesków - co osiąga się poprzez zalożenie im ubrania kiedy temperatura jest w okolicy "0" albo, co gorsza, dodatnia. Ubranie powinno być zakladane podczas mrozu, i to takiego kilkustopniowego (i więcej, ma się rozumieć). Bardzo wielu włascicieli yorkow niestety bardzo wydelikaca ich organizmy, chcąc być dla nich "dobrymi". :( Nie tędy droga. -
Hm, takie przekonanie świadczy co najwyżej o slabej wiedzy o psiej psychice właścicciela rzeczonego czworonoga... :)
-
Tak, to chyba kwestia - ja wiem? - wejścia w pewien tryb postępowania... Nie wiem, jakoś fakt że cieczka się zbliża nie powoduje u mnie rewolucji - ot, zwyczajna kolej rzeczy, wiadomo, że przez trzy tygodnie będzie bardziej męcząco. :) Natomiast co do słów: "a majtki, majtkami, ale uwierz mi ze koszmarem jest to co przezywa moj pies jak czuje suke z cieczka. taki pies jest zdolny do wszystkiego, a poza tym strasznie sie meczy" - to Julitko chyba pierwszy raz pozwolę sobie nie zgodzić się. Wiele zależy od konkretnego samca i konkretnej suki. Nie chcę obrażać przedstawicieli brzydszej płci 8) :wink: ale trochę jest chyba tak, że ta jest piękniejsza i atrakcyjniejsza, ktora z nami nie mieszka... ekhem... czyli fajniej jest szukać szczęścia poza domem. :D Te co w domu to aż tak atrakcyjne znowu nie są... 8) Być może to kwestia wyszalenia samczykow na dworze, zajęcia ich czymś, bo ja wiem? Na przyklad znam kilka domów ludzi zajmujących się psim sportem - tam są psy i suki albo w jednym mieszkaniu, albo w kojcach - tuż obok siebie - i też z tą męką to chyba bym polemizowała. :) Na pewno warto w tym okresie nie pozwalać psiakom sie ze sobą stykać - izolacja i już - oraz solidnie męczyć chłopaka, w to wliczam też wszelkie zajęcia "intelektualne", nie tylko możliwośc wybiegania się. I wtedy przyjrzeć się, jak psiaki taką sytuację znoszą.
-
Mam dwie suki i dwoch pelnokrwistych panów. :) Do niedawna była trzecia suczka... Nikt nie jest sterylizowany. Na szczęście suczki wymyśliły że będą mieć cieczki jednocześnie, co trochę ogranicza problem. W czasie cieczkowym po prostu izoluję panie od panów. :) Wymaga to po prostu większej koncentracji i skupienia od wszystkich domowników, tyle. W tym czasie panowie czasami probują znaczyć teren - jest to jednak dla mnie stosunkowo mało uciążliwe, przyznaję (nooo, co kto lubi :wink: ). Przy takiej ilości psów ktore sobie czasem na przykład wymiotną :) przelotne siknięcie na drzwi nie robi na mnie specjalnego wrażenia. No i panowie czasem potrafią sobie powiedzieć że sie nie lubią... sytuacja wraca do normy po cieczkach. I nigdy nie jest to jakaś walka typu zawodowego. Na ogół kończy się na poszarpaniu za kucyki. :lol: :lol:
-
"Tylko boję sie o mojego Maxia bo rano jest teraz tak zimno i nie przyjemnie że szok!!!!!A na spacerki wychodzimy z nim regularnie tylko jak jest już cieplej w południe.Nie wiem może jestem przewrażliwiona na jego punkcie on jest taki malenki " Ależ Dasti, naprawdę, nie przejmuj się tak. Twoj yorek będzie taki, jak mu pozwolisz - to znaczy, jeśli chcesz zrobic z niego trzęsącą siekupkę nieszczęścia, to pewnie osiągniesz cel. :wink: Yorki mimo małych gabarytow to teriery, energiczne psiaki ktore dość dobrze rozgrzewa intensywny ruch. Jeszcze do niedawna jeździłam z moimi potworami na ślady i kilkugodzinny pobyt w plenarze nie robił na nich żadnego wrażenia (oprocz tego że wracaly zmęczone i uchachane :) ). Ostatni ślad był w poprzednią niedzielę. :D Na przykład bardzo mnie martwi że wielu yorkowłaścicieli zakłada tym pieskom ubranka zanim temperatura spanie poniżej zera - podczas gdy jest to rozwiązanie awaryjne na duże mrozy! Ludzie zwyczajnie nie pozwalają yorkom się trochę zahartować - i chcąc nieba im przychylić, wydelikacają ich organizm ponad miarę. :(
-
" Ale jesli nigdy nie wystartujesz to nie wypowiadaj sie o rzeczach których sama nie doswiadczyłaś." Aż strach mnie ogarnia na myśl o tym, jakim człowiekiem musi być tak, na przykład, Stephen King. :D :D :D :D :D :D :D
-
"Teraz WOLFI przesadzasz ,bo dowodem na zdrowie i urodę psów karmionych tylko karmami jest fakt wielu i to wielu pokoleń najpiękniejszych psów w USA ,gdzie karma w hodowlach jest podstawą w żywieniu psów. " Ojć! A jaka jest przeciętna dlugośc życia tych psow - i w jakim są stanie na starośc?No i... przyglądanie się np. amerykańskim championom - że takie piękne :wink: może nie być za dobrym argumentem, zważywszy dośc szczególny tryb życia jaki prowadzą (sic!) te psy oraz ilość specyficznych zabiegów (nieraz bardzo poważnych i inwazyjnych) jakim są poddawane po to tylko, aby mieć TEN WYGLĄD... :wink:
-
Historia Chipsa vel Pattona. Niestety bez happy endu
Berek replied to kasiain's topic in American Staffordshire Terrier
Ja tam spuszczam moje psy. I wiem, że to "nielegalne". Innymi słowy - świadomie łamię prawo i to notorycznie. :)