Jump to content
Dogomania

Flaire

Members
  • Posts

    13134
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Flaire

  1. Flaire

    Frontline

    [quote name='szaraduszka']Co do obroży na kleszcze... jest jakaś produkowana przez Bayer. Nie pamiętam nazwy:( [/quote]Kiltix. [quote name='szaraduszka']Front line nie odstrasza kleszczy tylko zabija te które się wczepią, ta obroża odstrasza.[/quote]To prawie prawda :wink: . Frontline zabija te kleszcze, które w jakikolwiek sposób skontaktują się z preparatem. Wystarczy, że wlezą na psa - nie muszą się wczepić. Ale rzeczywiście nie odstrasza. Oczywiście, jak i wszystkie środki przeciwkleszczowe, Frontline nie jest 100% skuteczny u wszystkich psów. Niemniej ja używam ten preparat na moich psach odkąd wszedł na rynek (już ponad 10 lat) i muszę uczciwie powiedzieć, że od tego czasu nie znalazłam na psie ani jednego wbitego kleszcza!
  2. To rzeczywiście duża przepuklina i na pewno wet dobrze zrobił, że ją zoperował. Szczeniak Misi ma przepuklinkę, ale teraz, w wieku prawie 8 miechów i przywadze 24 kg, przepuklinka ma obwód ok. 50gr (choć pewnie 1 cm wysokości). Takiej nie warto operować. [quote name='Patka']może jakies miejsce dobrych wirtualnych wetów [/quote] vetserwis - link w linkowni. Napisz do nich, opisz sytuację, na pewno coś poradzą.
  3. Ja się z czymś takim nie spotkałam, aczkolwiek wydaje mi się to troszkę dziwne... Czy to była jakaś wielce ogromna przepuklina? Co to znaczy "nie ma obrony mięśniowej"? Niemniej w Stanach sterylkę przeprowadza się z reguły w tym samym czasie, co reperację przepukliny pępkowej. A właściwie to na odwrót - ponieważ większość przepuklin pępkowych nie wymaga operacji, to naprawia się je (głównie w celach kosmetycznych) przy okazji sterylki.
  4. PIKA, a ja mam do Ciebie pytanko, bo jedna sprawa mnie męczy... Co Ty robiłaś z tymi wszystkimi podartymi kubraczkami??? Na ściereczki? Czy jak? Bo jeśli one jeszcze kubraczki przypominają, to może można by je naprawić i dla jakichś biednych piesków przeznaczyć?
  5. Apropos próbowania na sobie, to opowiem Wam jeszcze jedną anekdotkę, żebyście już na dobre wiedzieli, jaka ja jestem rąbnięta... Przychodzi do mnie wet z substancją do odrobaczenia moich kilkutygodniowych szczeniaków. Wyciąga to różowe swiństwo (Drontal Junior, jak się okazało) i mówi, że to chyba nie jest zbyt smaczne, bo zazwyczaj szczeniaki trochę plują. Ja na to, co to znaczy "chyba"? Jak to smakuje, dokładnie? A on, że nie wie, nigdy nie próbował. To ja na to - ja takich rzeczy nie daję moim pieskom, dopóki nie spróbuję. Wet patrzy się na mnie jak na wariatkę, ale daje spróbpwać. Na pierwszy smak jest ok, ale ma taki niezbyt przyjemny posmak, mówię ja. A on, że w całej jego praktyce, ja jestem pierwszą osobą, która skosztowała środek przeciw robalom przed użyciem. :lol:
  6. Rozmowny i towarzyski wybitnie :roll: . A poza tym, ostatnio Misia zaczyna znów ładnie wyglądać. Ruda jest, sierść jej lśni, śmieje się dużo. :D Dzisiaj był piękny, słoneczny dzień i powinnam jej była zrobić zdjęcie, ale mi to nie przyszło do głowy. Jak jutro będzie ładnie, to się poprawię. :D
  7. [quote name='coztego']Eeee, potem będzie 150 stron topiku i nikt tego nie przeczyta. [/quote]No więc właśnie... O to mi chodziło. I jeszcze przypomnę, że topik PIKI, o ile się nie mylę, rozpoczął życie na WoPie... [quote name='coztego']Wydaje mi się, że lepiej od czasu do czasu założyć nowy topik, tym bardziej, że temat jest ważny i trudny. Jak się jeden monstrualnie rozciągnie to już nikt się nic z niego nie dowie 8) [/quote]Ja też tak myślę. Natomiast jeśli tutejsze społeczeństwo uwazałoby inaczej, to bym się dostosowała. Ale widzę, że społeczeństow nie jest jednomyślne na ten temat.
  8. [quote name='Minio']Po prostu Misia wie czego chce :wink:[/quote]Tiaaa... I chce, żeby cały świat również wiedział, czego ona chce :roll: . Nie kochałabym jej bardziej, gdyby tak nie wyła, ale pomimo to, mogłaby sobie darować :roll: .
  9. A, i jeszcze: czasami zaczyna wyć, gdy ją zostawiam na waruj-zostań, a ona uważa, że leży już za długo. Nie podnosi się, nadal leży, tylko zaczyna rozpaczliwie wyć - wydaje dźwięki "śmiertelnie rannego zwierzęcia". Tego się nie da opisać - to trzeba usłyszeć.
  10. [quote name='Minio'][b]Flaire[/b]Słyszeliśmy jak płakała U ELizy gdy Ciebie straciła z oczu na chwilkę :lol:[/quote]No widzisz, a ja nawet nie pamiętam, żeby ona tam pokazała chocby mały ułamek swoich możliwości :lol: a jednak zrobiła wrażenie... :lol: Najlepsze jest jednak to, co robi na szkoleniu. Gdy idę ułożyć ślad, zostawiam ją przywiązaną do drzewa, raczej zawsze tego samego i blisko jej przyjaciela, Leona. To jest rutyna, ona doskonale wie, co się dzieje, więc tu nie chodzi o to, że ona się boi, czy że jest niepewna - jej się po prostu ta sytuacja NIE PODOBA. Więc zaczyna wyć jak tylko ja odchodzę. Idę czasami dosyć daleko, ale ona wyje bez względu na to, jak daleko ja jestem i bez względu na to, czy mnie widzi, czy nie. Wyje aż do momentu, gdy skończę układać ślad i zaczynam do niej wracać! Czyli - przestaje nie wtedy, gdy już do niej wrócę, ale wtedy gdy wie (jak? skąd? nie wiem - ale ona zawsze wie, chyba nosem), że ja zaczynam wracać do niej, czyli skończyłam układać ślad i zbliżam się w jej kierunku (czasem z odległości kilkuset metrów). No i taka jest moja Misia.
  11. [quote name='Minio']Pies na początku przeraźliwie bał się metalicznych dźwięków[/quote]No więc właśnie... Może ktoś używał do szkolenia jej rzucanego łańcuszka bądź też innej podróby krążków Fishera. Całkiem niezłe fobie można w psie wyrobić bez żadnego prądu.
  12. [quote name='Minio']bądź wrażliwego psa. [/quote]Raczej nie wrażliwego psa... To NAPRAWDĘ nie boli. ALE... Misia jest w pewnych sferach słynna... z wycia tak, jakby ją obdzierali ze skóry. Byłam już oskarżana o maltretowanie psa poprzez sąsiadów (nie moich - w domu nie wyje, na szczęście), którzy słyszeli ją wyjącą - ona wydaje z siebie właśnie dźwięki "śmiertelnie rannego zwierzęcia", jak każdy, kto ją słyszał (Mokka?) chętnie potwierdzi. Teraz, zanim zaczniecie pisać "o, widzisz???" muszę Wam powiedzieć, co ją w taki stan wprowadza - bynajmniej nie obroża elektryczna. Misia wyje, gdy jest zostawiona sama, a wie, że gdzieś w zasięgu jej głosu dzieje się coś ciekawego... U znajomych, wyje gdy ją zostawiamy samą w ogródku, a sami idziemy do domu (ale nie wyje, gdy zostaje z nią ich suczka). Na szkoleniu, wyje, gdy zostawiam ją, żeby iść ułożyć jej ślad - słynie właśnie z tego. Nie wiem, co to ma do obroży elektrycznej - ale chyba chodzi mi o to, że takie dźwięki nie zawsze są miarodajnym wskaźnikiem stanu zwierzęcia. Inne zachowania psa, dla mnie, znaczą dużo więcej niż takie wycie, które byłam zmuszona nauczyć się ignorować. Minio, jeśli będziesz uczęszczać na te warszawskie związkowe szkolenia (nie martw się - tam w żadnym wypadku nie używają obroży elektrycznej!!!), to na pewno doświadczysz misinego wycia i zrozumiesz, o co mi chodzi. Bo pomimo, że to wycie jest ignorowane przeze mnie i wszystkich obecnych, wcale jej nie przechodzi...
  13. No więc właśnie. A sporo innych zgłoszonaych jest np. w topikach PIESS TESS JUŻ PO STERYLCE oraz PO KASTRACJI - ULGA.
  14. [quote name='PIKA'][b]Lazy[/b] to dobry pomysł :lol: Uniknie się miliona dwustu tematów pt .. "Idę na zabieg bojem siem" Tytuł zmieniłam :wink: [b]Flaire[/b] - przekleisz ?[/quote]No, pomyślę... Ma być oddzielny dla psów i suk, czy jeden?
  15. [quote name='LAZY']A może jakiś uniwersalny temat wymyśleć? I tu by się ludziska wypowiadali wprzed, w trakcie i po sterylce kastracji psiaków? Moze go nawet podwiesic?[/quote]Już takich było kilka... Może powinnam je podczepić jeden pod drugi... Ale z drugiej strony, jak się taki topik robi za długi, to też jest nieporęcznie, więc chyba narazie zostawię tak, jak jest...
  16. Może powiem jeszcze inaczej - Ty i Minio widziałyście reakcję psów na coś - ale nie wiecie na co, bo nie wiecie, jaki impuls był im zaaplikowany. Ja natomiast widziałam reakcję psów na coś, co odczułam na własnej skórze. I ta reakcja była dokładnie taka, jakiej bym się spodziewała z tego, co czułam.
  17. [quote name='Fuka'][b]Flaire [/b]- niebolesne... ja widziałam wyjącego welsza, a Minio boksera... [/quote]Fuka, dlatego, że to widziałyście, starałam się dowiedzieć, co tam się tak na prawdę działo. Ale żadna z Was w tej chwili nie wie... W przypadku Minia, ten sprzęt był jakiś podejrzany. W przypadku tego, co Ty widziałaś - nie wiem, może to było źle ustawione? Cholera wie. Ja wiem jedno - że [b]na pewno nie zaaplikowałabym psu niczego, czego sama nie spróbowałam[/b]. A od tego, co próbowałam, ŻADEN pies nie wyłby z bólu, zapewniam Cię. To po prostu nie było bolesne! Ty mi wyraźnie nie wierzysz, ale to prawda. [quote name='Fuka']Poz tym Ty wiedziałaś co sobie robisz i sama sobie to robiłas...[/quote]Tak, wiedziałam, i w jednym przypadku, impuls był tak słaby, że go pierwszym razem w ogóle nie poczułam, pomimo że się go spodziewałam!!! Czekałam i nic!!! Wyobraź to sobie! A gdy w końcu poczułam, to był to impuls o wiele mniejszy, niż w fizjoterapii - a te przecież nie są wcale bolesne! [quote name='Fuka']A kolczatki - nie używam, nie zachęcam - ale jedno jest pewne - nigdy nie widzialam psa ktory by tak wył z powodu kolczatki....[/quote]Więc właśnie, a ja Ci mówię, że ja nigdy nie widziałam psa, który by wył od prądu - więc co to znaczy? Więcej, próbowałam te rzeczy na sobie i kolczatka jest bolesna, a impulsy, które ja czułam - NIE SĄ. Więc ja nie wiem, co Ci ludzie, których Ty obserwowałaś wyprawiali, bo ja prąd widziałam w użyciu nie tak dużo, ale więcej niż dwa razy i NIGDY z takimi skutkami. Może ci Twoi ustawiali na jakieś bardzo mocne impulsy - nie wiem po co i dlaczego, bo tego się tak nie używa. Może obrożę na dużego psa używali na welshu - nie wiem. Ale coś tam było nie halo, bo to nie jest normalna reakcja - TO NAPRAWDĘ NIE POWINNO BOLEĆ! Mnie się wydaje, że ta dyskusja nie bardzo ma sens. Ty mi wyraźnie nie wierzysz, że to nie boli, bo widziałaś na własne oczy coś, co wydaje Ci się zaprzeczeniem tego, co ja mówię. A ja staram się powiedzieć, że widziałaś co innego - nie wiem, co, ale na pewno nie to, o czym ja mówię.
  18. [quote name='Fuka']A co do kolczatek - mnie bawiło zawsze to, ze one sa w Anglii zabronione, nie można ich legalnie kupić - a elekryczne obróżki - jak ciepłe bułeczki.....[/quote]Widzisz, a mnie to całkiem nie dziwi. Próbowałam na sobie i jedno, i drugie, i wybrałabym prąd każdego dnia! To na prawdę nie jest bolesne.
  19. [quote name='zachraniarka']bo jest taka druga osoba w Trójmieście, która jest jak najbardziej zainteresowana :lol: :lol: :lol:[/quote]Hej, zachraniarka, Ty się nie martw, ja do Ciebie to będę na prywatne korepetycje przyjeżdżać :wink: .
  20. [quote name='Fuka']Tak czy owak myslę, że z elektrycznym pastuchem jest trochę inna sprawa - pies nie jest głupi i łatwo sie uczy, ze to jest związane z tym miejscem, a taki impuls z obroży - to jak grom z jasnego nieba i może to właśnie takie w tym przerażające....[/quote]No, z tym to się nie zgadzam - obroża elektryczna czy pastuch czy niewidoczny płot to dla psa identyczny grom z jasnego nieba. Z czym się kojarzy - to osobna sprawa. Ale ja ciągle jeszcze jestem ciekawa okoliczności z tą wleszycą. Czy próbowałaś ten impuls na sobie, żeby wiedzieć, dlaczego ona tak reaguje? Bo ja naprawdę niejedną obroże próbowałam na sobie i niejednego psa widziałam koło prądu - ale takiej reakcji - nigdy. :o Owszem, widziałam jak się pies może wystraszyć, ale na pewno nie wyć z bólu. :o Ja osobiście nie jestem zwolenniczką szkolenia prądem - kolczatek zresztą też nie używam. Wiem że są ludzie, którzy prądem szkolą psy do zawodów - to na pewno nie dla mnie. Ale również uznaję zasadę, że nigdy nie mów nigdy. W przypadkach zagrożenia życia czy zdrowia psa - jeśli byłaby szansa, że prąd pomoże, a nic innego by nie działało, to na pewno bym po to sięgnęła, oczywiście z pomocą kogoś, kto ma z tym o wiele większe doświadczenie, niż ja.
  21. [quote name='zachraniarka']Cieszę się Flaire, że doszłyśmy do porozumienia i że mamy podobne zdanie w tym temacie. [/quote]zachraniarka, ja nie miałam co do tego nigdy cienia wątpliwości :D . [quote name='zachraniarka']Co do psa to bym musiała sprawdzić przydomek. Wiem, że ma na imię Bongo, również w rodowodzie i jest po Napoleonie. [/quote]Ach, czyli to serdelek! Bo mnie tylko o rasę chodziło z tym pytaniem. Może więc powinniśmy zrobić multimedialną wersję naszego kursu, żeby Twoja koleżanka mogła uczestniczyć :wink: . TYle że, niestety, nie ma to jak na żywo... Ona jest z trójmiasta?
  22. [quote name='Sajko']warunkiem tego jest wysoki poziom wiedzy kynologicznej właścicieli rozmnażających psy. Ponieważ w tej samej Belgii widziałam takie labradory rodowodowe, że musiałam w papiery spojrzeć bo nie wierzyłam, po równie 'dziwnych' rodzicach...[/quote]A uważasz, że w Polsce jest lepiej? Bo ja - nie. Widziałam, jak psy które na pewno nie powinny być rozmnażane dostawały na wystawach oceny bardzo dobre - nawet doskonałe! Byłam sekretarzem na ringu u sędziego, który od razu na początku powiedział, że on innych ocen jak doskonałe nie wydaje. I tak zrobił - zabrakło nam dwa razy niebieskich wstążeczek, bo organizatorzy wystawy widocznie tego nie przewidzieli. Więc czemu ten nasz system służy? Żeby zrobić uprawnienia, wystarczy znaleźć sędziego takiego jak ten, u którego ja "sekretarzowałam" - bo na pewno nie on jeden tak robi. I potem różnica jest taka, że potem w Polsce ci "hodowcy" mogą się pochwalić "osiągnięciami" wystawowymi. Przynajmniej w USA czy w Belgii - nie mogą.
  23. A tak z ciekawości, jaki to pies?
  24. No to wytłumacz koleżance, że wystawa to konkurs piękności, i że fakt, że ocena z wystawy potrzebna jest do papierów hodowlanych to jakieś nieporozumienie. Co do tego, wszyscy tu wypowiadający się na ten temat się zgadzają. :D Z drugiej strony, zgadzam się z Tobą, że ponieważ jest jak jest, to ja w Polsce nie rozmnażałabym psa bez uprawnień... Może koleżanka powinna zrobić tak: przeprowadzić się na jakiś czas do USA (albo do Belgii - z tego, co pisze Fuka, tam jest tak samo), zarejestrować psa tam, tam nim pokryć, szczeniaki będą tam zarejestrowane i będą miały tamtejsze rodowody, więc jeżeli ona chce jednego z nich, to może przywieźć go do Polski i tu ten zgraniczny rodowód nostryfikować. Ale jaja! :wink: Mam nadzieję, że ten schemat postępowania dobrze odzwierciedla skalę absurdu, jakim są, według mnie, te polskie wymagania. :roll:
  25. [quote name='zachraniarka'][quote name='Flaire']Więcej, właściciel zna najlepiej mocne i słabe punkty swojego psa i najlepiej wie, co powinien uwypuklić, a co - starać się zakamuflować.[/quote] No mi chodzi bardziej o przypadek, kiedy tego nie wie.[/quote] Ale każdy właściciel, który chce to wiedzieć - wie. Początkującemu inni pomogą takie rzeczy widzieć i wiedzieć.
×
×
  • Create New...