No ja już wróciłam do domku. Jak zwykle było bardzo fajnie :D Trasa miała 4,3 km a więc była krótka, ale dała popalić. Była chyba nawet bardziej trudniejsza niż w Sobótce. Bardzo duzo kamieni na długim, stromym zjeździe, gdzie było kilka wywrotek, a na koniec był kilkusetmetrowy podjazd pod góre, gdzie większość szła na nogach, bo ciężko było wyjechać.
Wieczór maszera był bardzo udany :) Pooglądalismy sobie filmy z innych lat z zawodów, było piwo i Prochalowa śliwowica, przez którą niektórych na drugi dzień głowa bolała :wink:
A dogomaniacy zajęli następujące miejsca :
Rav - 8 w SM
Grześ - 2 w Velo M
Mike - 4 w Velo M
mąż Basii Tomek - 7 w Velo M
Alaska - 1 w D1
Ja - 3 w Velo D