• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

Hessa

Members
  • Content count

    62
  • Joined

  • Last visited

  1. W tropieniu ciężko o pozorantów - stąd też ten temat. Tropię już dłuższy czas i trochę mi brakuje "świeżej krwi". Dla psa to bardzo ważne, by nie tropić ciągle tych samych zapachów, zwłaszcza że na egzaminach mamy totalnie obcych pozorantów i fajnie byłoby przećwiczyć takie ślady wcześniej. Szukam osób chętnych na takie pozorowanie - to nic skomplikowanego, idziemy w uzgodnione wcześniej miejsce, czekamy na psa i nagradzamy go jak już nas znajdzie. Zazwyczaj tropimy w obrębie miasta, czasem w weekendy w lesie w okolicach Warszawy. Jeśli ktoś ma psa i jest zainteresowany taką formą aktywności, wtedy w zamian za schowanie się mogę podpowiedzieć jak zacząć tropienie z własnym psem. Zachęcam, bo to fajna zabawa :)
  2. Nie bardzo rozumiem, w co ten mantrailing uderza... Skoro seminaria prowadzą obcokrajowcy, którzy biorą udział w realnych akcjach to widać da się. A że ludzie w Polsce nie mają odpowiedniej wiedzy, żeby wyszkolić w ten sposób psa i myślą, że już dużo wiedzą to inna historia.
  3. W takim razie mantrailing to pic na wodę, bo ktoś nie potrafił zrobić śladu? Co ma do tego sam mantrailing? Jak ktoś nie potrafi wykonać ćwiczeń obi to nie mówię, że to sport do kitu i w ogóle rekreacja...
  4. Być może niektóre nie potrafią, są takie które potrafią. Po to z takim psem się pracuje, żeby potrafił. Dyskutować nie będę, bo już widać że to się źle skończy ;)
  5. Berek, są różne rodzaje tropienia użytkowego i różne metody, ja lubię to, co za granicą jest nazywane mantrailing. Przedmiotów nie używam, bo moim zdaniem nie są na śladzie potrzebne, a czasem potrafią utrudnić ślad. Jak ktoś się gubi, to dość rzadkie są przypadki, że cokolwiek na śladzie zostawi prócz swojego zapachu. A zapach ma to do siebie, że nie jest tylko i wyłącznie w miejscu gdzie ktoś przeszedł. Ale to chyba dyskusja na inny dział.
  6. Dla poszerzenia horyzontów jak najbardziej warto wszystko czytać co w zasięgu ręki. Jeśli chce się zacząć dobrze, to faktycznie - instruktor. Niestety to dopiero raczkująca dyscyplina i instruktora też warto prześwietlić gdzie się uczył ;) Ale to powinno być normą przy wyborze jakiegokolwiek szkoleniowca.   Martuchny, nie ma co zaśmiecać tego tematu, na dogomanii są wątki o tropieniu.
  7. Furie, miałam książkę Górnego i oceniłabym ją tak średnio... Z tą książką zaczynałam tropienie prawie 10 lat temu i to jak tropię teraz to dwie różne rzeczy. Ale też zależy co konkretnie chce się robić. Jak ktoś jest anglojęzyczny to warto sięgnąć po zagraniczne pozycje.
  8. Sjette, a czemu sama nie przedstawiłaś dowodów, że pies uczony ataku na człowieka jest niebezpieczny dla otoczenia? Bo ciągle o tym piszesz, ale dowodów nie pokazałaś. Niestety tak właśnie wyglądają bezsensowne dyskusje: słyszałam coś od kogoś, że psy atakują, a teraz udowodnijcie mi, że wcale tak nie jest.   Każdy ma swój rozum, wiele osób, które nie mają pojęcia o pracy z psami uważa, że psie sporty to męczenie psa, ciągła musztra, która nie ma sensu i uprzykrza psu życie. Tak było, jest i pewnie tak będzie.
  9. Naprawdę nie wiem, co jest śmiesznego w sikającym, problemowym psie, żeby mieć z takiej sytuacji "ubaw". Aż przykro to czytać.  
  10. "ej", jest chyba różnica między szarpankiem i aportowaniem w ramach nauki, a męczeniem szczeniaka szarpankiem i aportowaniem tak, by go zmęczyć do upadłego. Jeśli ktoś wciąż szarpie się z psem i rzuca mu patyki czy piłkę tylko po to, żeby szczeniaka wybiegać i osiągnąć święty spokój, to powodzenia w dalszej nauce... Czy tu wszystko jest tylko czarno-białe?
  11. Niektórzy chyba trochę się zagalopowali... 5 miesięczny szczeniak nie może mieć ciągle wymuszanego ruchu typu hamowanie, ostre zakręty itp. bo to łatwa droga do problemów zdrowotnych. W ogóle dozowanie aktywności na zasadzie "aż ze szczeniaczka będzie dętka i da spokój" też nie wróży nic dobrego. Mając szczeniaka w tym wieku również chuchałam, bo już mam starszego psa z dysplazją, zwyrodnieniami i w zupełności rozumiem obawy autorki, co do aktywności typu rzucanie piłki. Robiłam jeden dłuższy spacer, który polegał wyłącznie na swobodnym ruchu, szczeniak robił co chciał, zero piłki i patyków. Ale... fakt że taki spacer był codziennie, a nie 2-3 razy w tygodniu. Plus codziennie jakieś ćwiczenia pod psie sporty. I nie ma, że wracam z pracy, a pies niech się wysika i da spokój. W domu zaczepia i będzie zaczepiał, budzi się ze snu na najmniejszy mój ruch, taki urok owczarka.
  12. Jak w takim razie chcesz utrzymać psa we Włoszech skoro już podstawowe rzeczy to za duży koszt dla Ciebie? Naprawdę dobrze się zastanów czy w ogóle jesteś w stanie psa utrzymać, bo - odpukać - będzie chory i co wtedy?
  13. Jakiej agresji? Od jakich hodowców fci? Bo nie widziałam, nie słyszałam.   Tekst stronniczy, nie ma co generalizować. Nic nie jest czarno-białe, jak chcę kupić psa bez wad i chorób genetycznych to prędzej pójdę do hodowcy FCI niż stowarzyszenia które w rodowodzie ma tylko rodziców, w dodatku o wiele mówiących imionach Azor i Sara. Jasne, że hodowca FCI nie zagwarantuje mi 100% zdrowia psa, ale jednak po przebadanych rodzicach, dziadkach, pra- i prapradziadkach jest większe prawdopodobieństwo zdrowego szczeniaka. Nie mówiąc już o tym, że można prześledzić osiągnięcia sportowe do kilku pokoleń wstecz. Zwyczajne obliczenie szans na logikę. Tyle, że ciocia statystyka nie zawsze jest łaskawa, co potem wykorzystuje się jako argument w dyskusji - "a bo wujek kupił z rodowodem i szczeniak ma dysplazję, więc po co tyle kasy wydawać... można wziąć po Azorze i jeszcze pies będzie zdrowszy". To też kwestia podejścia i tego co nazywamy hodowlą. Bo między hodowaniem a rozmnażaniem jest duża przepaść.
  14. Jowita, nie ma co podziwiać tylko wziąć się do roboty. Jeśli masz psa, który interesuje się przynajmniej żarciem, nie mówiąc o zabawce, to da się zrobić bardzo bardzo wiele. Akurat obi z wyżłem to nie są wyżyny umiejętności szkoleniowych, one lubią współpracę z człowiekiem, a jak już się zaangażują to robią wszystko co w ich mocy.
  15. Na pewno bym nie pozwalała na zabawę w łapanie myszy. A kopanie samo w sobie - niech sobie kopie, to ma być czas dla psa, czemu chcesz żeby interesowała się tobą cały czas? Pierwszy dłuższy spacer jaki robię psom to czas całkowicie dla nich. Oczywiście o ile nie jest to właśnie polowanie na inne zwierzęta, to robią co chcą. Bywa że nad wodą porzucam im piłkę ale z umiarem i nie robię przez pół godziny za wyrzutnię. Potem jak się zregenerują, to ewentualnie myślę o ćwiczeniu czegokolwiek. Ale to jest twoja decyzja, możesz robić zupełnie inaczej i dostosować to bardziej pod siebie.