Jump to content
Dogomania

themagda

Members
  • Content count

    399
  • Joined

  • Last visited

About themagda

  • Rank
    Advanced Member

Recent Profile Visitors

736 profile views
  1. miełam znów dzie kochania ale do obiadu po obiedzie znów ten brzuch muszę bardziej uwzać bo cierię do teraz , zrobiła smazone kotlety bo pieski lubią wiec i ja zjadłam mio ze nie ogę smazonego , mogłam pulpety i też by zjadły ale nie z taka chęcią. trudno , Zaraz przejże diety wrzodowe i na stłuszczenie wątrobu=y bo jeszcze nie szukałam i zaczynak sie leczyć, dla ni muszę długo żyć i mieć siłę . Marze zeby w tym roku zabrać je na wakacje nad morze juz sobie wyobrazam je na plaży, tylko czy ewy nie zaatakują .Będę zbierać jakies pieniądze jak stane na nogi na te ich wczasy , one nawet w Lasku na Kole to szaleją z radości a co dopiero na wczasach. Znam miejsce ze mozna z psami . Obym dała radę wyzdrowieć do wiosny
  2. ziś był dzień wyjątkowego ukochiwania psów w zasadzie to cały dzień pieszczoty i frykasy do pyszczków żeby im wynagrodzic że nie nie było . Bardzo im sie spodobało ze cały czas je pieszczę i karmię z ręki one to uwielbiają , tylko ze pieski są takie ze dasz palec to całą rękę chcą teraz chciałam się położyć a one dalej do kochania teraz leżę mam laptopa na brzuchu za laptopem na Brzuchu siedzi Gusia na jednym ramieniu Bambisia na drugim lala a na piersiach Bońka i zasłania monitor że ledwie zerkam chyba będę miała taka całą noc. Gusia zlazła ze mnie ale tylko po to żeby wypchnąć Lale z mojego ramienia i jest na ramieniu a Lala o zgrozo siedzi mi na włosach i jeszcze się rusza i mi je ciągnie w każdym razie był wyjatkowy dzień cały pełen kochania. Jest tak zimno ze Pieski nie chciały wcale latać na dworzu i ciągneły do domu . Nie wiem jak wy co macie też psy małe czy one tak nie chcą wychodzic w mróz ? Moje jutro nie wyjdą będę im proponować ale wiem ze zadnego odzewu na propozycję nie bedzie po dzisejszym , możę zrobie drugi dzień wyjątkowego kochania. Ta miłość do psów nie dosłownie leczy już sie lepiej czuję jak one tak wlazły na mnie.
  3. Jaka piękna ta w kropeczki . Jak bym nie iała swoich czterech to bym od razu brała. Niewidomy piesek to nie jest problem mam yorka 15 rok zacząła i jest ślepa ma bielmo na oczach ale radzi sobie b. dobrze nawet jak sie nie wie ze ślepa to ludzie myśla ze widzi. Tylko jak się podje jej jedzenie to szuka nisem bo nie widzi i wtedy mozna zauważyć tak ze ślepy czy Głuchy piesek to niezbyt problematyczny a i ślepego i głuchego .
  4. Już rozawiałam z Rozi jest ok . Ja też za emocjonalnie do tego podeszłam bo jestem trochę zdenerwowana po tym co sie stało na gastroskopii ,że to płuco i do tego jak mnie reanimowali bo nie oddychałam to mi nabili guza na szczęce i boli ,nie wiem jakim sposobem można nabic guza przy reanimacji ale widać można, mojemu bratu połamali żebra i mostek , ale on umarł a mnie nie było aż tak żle tyle ze oddech nie chciqł wrócić, skończyło sie dobrze i już nastepnego dnia było całkiem nieźle. Nerwy jednek mi to poruszyło wiec się przeraziłam że stracę Gusieńkę , jeszcze tak się złozyło, ze jak przyjechałam i weszłam do budynku to spotkałam sąsiadkę na schodach , wiedziała ze wy macie przychodzić i powiedziała ze może nie zastane piesków bo są ładne i drogie wiec niech uważam , taka złośliwa jak potrzebowałam pomocy to by nie przyszła do piesków a gadać to gada. No i sie nakręciłam tym wszystkim a tu czytam żebym ją oddała . całą noc drzwi zamkniete na 2 zamki i łańcuch i takie straszne scenariusze w głowie że Rozi ze strażą miejską mi je odbierają, że bedą wszystkie w schronisku bo sobie nie radzę z nimi . i tak do rana nie spałam . Dzieki ze Rozi zadzwoniła to się uspokoiłam bo wariowałam, ale sie martwię bo je za bardzo kocham , jeśli któraś mi umrze to dostane sie do szpitala wariatów, nie przeżyje tego , Lala ma 14 lat zaczęła 23-go listopada 15-ty rok co mnie przeraża. Niby zdrowa i w miarę sprawna , tylko skóra i włosy jej marnieją ale sama po schodach wchodzi w większości dni, bywa ze nie daje rady ale rzadko musze ją wnieść. No to jest ok , moja wina ze sobie nawkręcałam za duzo. sorrki dziewczyny.
  5. Aldrunko jak będziesz w pobliżu tu gdzie mieszkam to przyjdź zabrać ten regulator do światła , on nie bedzie juz potrzebny , nie wróce do szpitala teraz muszę sie skupić nad uratowaniem Gusi od zabrania jej a nie na leczeniu. aż spuchłam od płaczu że mogę ją stracić, ale jej nie dam za zadne skarby bardzo ją kocham i wiem że dla niej będzie lepiej tu być mimo ze Bonia na nią warczy bo ona tu już się przyzwyczaiła i mnie kocha. widziałam jak nie witała aż szalała z radosci biegała z rozpędem po mieszkaniu i skakała na mnie , Nie dam jej.
  6. Rozi ja sie cała trzesę i nie bedę spać w nocy przez to ze chcesz mi odebrac Gusię , zamykam od dziś na dwa zamki jutro wywożę Gusie do koleżanki do Radomia nie wiem czy dam rade ale jadę . Nie naraże jej na coś takiego jak oddanie , ona tą moją kolżankę dobrze zna bo u mnie mieszkała jak tu chodziła w W-wie na zajacia i Gusia ją lubi . Będę zmieniać mieszkaie nawet ze straża miejską nie odbierzesz mi Gusi , Ja ją kocham i ona mnie. jestem przerażona że cos takiego może ją spotkać . Ledwo ją wyprowadziłam z tego ciągłego strachu i wycofania , wreszcie jest ufna i bawi sie wesoło a juz zagrożenie ze odbiorą i do obcych ludzi Jednak nie pozwolę na to. Jutro porozmawiam z facetami z tego bloku i w razie gdybys przyszła i chciała mi ja odebrac to pomogą.
  7. Bo ona nie słyszy to nie reaguje , ja ją chyba najbardziej kocham ze wszystkich , nie jest dręczona to była wyjątkowa sytuacja , bo mnie nie było jak jestem nie dzieje sie tak. Rozi masz przecież psy jak mozesz pisać oddaj psa i ja go kocham i on mnie . Pies to nie zabawka zeby go oddawać to tak prawie jak by oddać dziecko komuś bo drugie dziecko go nie lubi czy bije . Niejedno niepełnosprawne dziecko powinno byc w bogatej rodzinie i nie cierpiec niedostatku czy braku mozliwości lepszego leczenia ale nie oddaje sie dzieci bo kochają nawet biednych czy niezaradnych rodziców , pies też kocha i jest zwiezany z właścicielem prawie jak dziecko też sie nie oddaje psów dlatego ze drugi na niego warczy tylko warczy nawet jej nie gryzie . Ona nawet warczenia nie słyszy. Ja sie ciebie boję Rozi.
  8. Lala ma kilka zębów w głębi i pięknie sobie radzi z suchym , chyba ze wszystkich ona je najbardziej lubi jada nawet twarde rodeo , niezbyt często ale pieknie sobie radzi . Podłoga jest ok i one biegaja bardzo szybko po niej nigdy sie nie pośliznęły a nic nie może leżec na podłodze bo uznaja ze to podkład miałam dywany i chodnik do przedpokoju ale wyrzuciłam bo Ta moja Pusia co umarła na cushinga nie sikała na dywany a lubiła na nich leżeć a te wszystkie z tej hodowli to jak coś na podłodze to dla nich sygnał zeby na to narobić. Problem Gusi to jest , jak jestem to nic jej nie robią warczą a ona tego nie słyszy ale jak wychodzę to ją wyganiają z łóżka tak ze staram sie nie wychodzić a jak wychodze to zabieram z domu najgorszego prowodyra awantur czyli Bonitę , Bonia jest niestety łobuzem , na ulicy też zaczepia obce psy . Lala sie z nimi mało zadaje a Bambisia wszystkich kocha ale jak Bonia da cynk że wygonić Gusie to wszystkie sie przyłaczają , Jak dałam Bonię do mojej siostry bo maja siostra ma matkę Boni a one są dziwnie mocno związane jak Bonia brzychodzi to się liżą i siedza stale razem z ta matką , to Jak przez parę dni nie było Boni to nikt Gusi nie zaczepiał , Zawsze muszę być w domu albo zabrać łobuza ze sobą np jak idę do sklepu, jej to nie zaszkodzi bo tłuściutka wiec moze schudnie że wiecej chodzi nawet do przychodni ją zabieram i noszę . Ja psów nie karcę i nie wiem jak na Bońkę wpłynać u mnie najgorsza kara to położenie palca na nosie i powiedzeni " nie byłaś grzeczna " wszystkie to rozumieją ze to dezaprobata niby Bonia też ale one się poprawiaja a ona swoje robi u wszystkich skutkuje a Bonia jest niereformowalna. Jednak dzieki wam Pieski są w dobrej kondycji nie były smutne ani jakieś dziwne wszystko bardzo ok. Mówiłam wam dlaczegonie moge ich dać mojej siostrze , kiedys je tam zostawiłam to były zestresowane jak wróciły wiecie dlaczego . Matka Boni ostatnio aż pogryzła syna mojej siostry ona nie zapomina, do tego on je goni a one sie boją rzuca w nie czym tam ma pod ręką . No tam one juz nigdy nie bedą same ze mna mogą tam pojechać ale nie dam ich tam samych.nWszystko wyszło super na prawdę trochę były same ale mam tu sosiadów co pracuja bardzo dużo i mieli 3 psy i psy same siedziały całe dnie a rano i wieczorem wychodili znimi na długo i jakos wiele lat nie było problemu . Ja ich nigdy jeszcze nie zostawiłam tak zeby siedziały długo same zawsze były ze mną albo z siostrą dopuki jej syn "sie nie zmienił". Mam nadzieje ze dokończe diagnostyki i wezmę recepty i jakoś ambulatoryjnie dalej juz i tak wiem rózne rzeczy nowe co mam leczyć. np nie wiedziałam o wrzodach na żołądku , ani o chorej wątrobie i o tym lewym płucu że tam się jkiś płyn zbiera , więc to połowa sukcesu jak się wie z czym się ma do czynienia . Bardzo jestem wam wdzieczna bo na prawdę jest żle jak cos sie złego dzieje w organiźmie a nie wiadomo co i co leczyć, ciśnienie ustawione cukrzyca prawie też no nie do końca ale juz o niebo lepiej niż było. Bardzo wam dziekuję . może kiedys będzie okazja bardzo bym chciała sie jakoś odwdzieczyć.
  9. No wyszłam wczoraj , nie na własne żądanie ale jednak na prośbę i lekarz sie zgodziła bo i tak muszę wrócić, w czasie gastroskopii zaczęłam sie dusić bo się okazało ze ął jakiś płyn i zatykał , miałam tahykardię 220 i zdecydowali mi nie robic dalszego badania tylko wybudzili tak że jak znajda termin to mam wrócić , Cukrzycę mi troche poprawili ale słabosci to miałam z ciśnienia i to mi juz uregulowali wiec jest lepiej ale wykryli wiele rzeczy co się musze leczyc mam kupę recept i się dalej sama poleczę w styczniu mam wrócić na dalsze diagnozowanie, serce i kolonoskopia. Chyba tak lepiej ze nie raz a 2 tyg bo byście sie zamęczyły z pisekami. Dzis już spałam nie sama tylko tak jak na zdjęciu . Dziewczyny bardzo mi pomogły a juz myślałam że nie mam szansy sie wyleczyć. Ale zrobiły wiele wiecej niz tylko pomoc przy pieskach , Ja juz nie wierzyłam ze istnieją na swiecie ludzi szlachetnego charakteru a sie okazało ze są i wiele mi to dało , zupełnie inaczej widzę ludzi że są i tacy cudowni co pomogą to wielka rzecz bo na prawdę nie wierzyłam w człowieka . Sama jak wyzdrowieję chciałabym też pomóc jakos np bezdomnym psom , np jako dom tymczasowy mam nadzieje ze do wiosny będę na chodzie , też moze zrobie jakieś rzeczy do sprzedania dla piesków tak jak tu sprzedają tylko musze miec wiecej siły. Jednak warto pomagać bo to jeszcze człowieka tak bardzo psychicznie podbudowuje ze aż chce sie życ i fruwać. Jesyescie wyjatkowe !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  10. No to są worki rękawiczki papier toaletowy ręczniki i podkłady duzo ich. Głaskanie jednak bardzo wązne. Same beze mnie tak długo to jednak stres. Poker nie da juzż sie nie mysleć o sobie bo bardzo podupadam są dni ze nie mam siły na nic a muszę dla nich życ i mieć siłę, one są tego warte w tej hodowli to nie miały łatwo , ani Bonia u poprzedniego właściciela też nie. To ja musze mieć siłę im to wynagradzać. tak strasznie je kocham. idę spać bo jutro ten szpital.
  11. Dzieki ale ja sie nie skupię nad niiczym , Pogłaskajcie mi te pieski jak najwiecej , chyba głaskanie i woda najważniejsza niż inne rzeczy.
  12. i tak mam nerwy i pewnie nie bede spac , marnie ze nie posprzątałam porządnie jeszcze może coś porobie jak dam radę ale jakas jestem marna dziś, wykąpałam Lalę i się przeraziłam , znów chyba idzie w cushinga bo był spokój na długo ma ciemne plamy na skórze i siwieje , ja ja leczyłam długo melatoniną i myślałam ze to koniec , ze cud sie stał i wyleczone albo ze jednak to nie był cushing a tu teraz patrze jak suszarka rozwiewała włosy skóra jest ciemna i z plamami jak u mojej Puski tej co zmarła . Chyba sie załamię. Jak wróce polecę ją diagnozować muszę szybko wyjść. uxmal jeśli będziesz tu to ją obejrzyj tą jej skórę i napisz mi smsa co myślsz . Mam nadzieje ze to nie to. no ona wiekowa a to u starszych suń bywa , tylko ona raczej wygląda na zdrową. idę moze choć troche ogarne to mieszkanie. Dziewczyny taka jestem wam wdzieczna myśle ze kiedyś sie bedę mogła wam odwdzięczyc w czymś.
  13. dziewczyny kochane odpiszcie dziś bo jutro juz nie mam wifi w szpitalu czy jeszcze cos potrzeba
  14. No nie poszłam po tą lampkę i nie pójdę, czuję się źle ledwie co że dałam rade chodzic z pieskami, a do tego mam tyle sprzątania a wszystko mi idzie jak krew z nosa czyli łazę z konta w kat i niewiele robię do tego cała w nerwach i wyrzuty sumienia jak ja je mogę tak je zostawiać i narazać na stres . bo nie będą rozumiały dlaczego zniknęłam a to stres bo ona mnie kochają wiem jak mnie witają nawet jak idę do sklepu , telefon do ich weta 22 654 90 86 ul Grzybowska 39 bardzo blisko , nie mam szmalu zeby zostawić na w razie czego ale jak by któraś z was poniosła jakieś koszty to emeryturę biorę 24 i mogę przelew zrobic nie wiem czy w szpitalu jest wifi bo może nie być, wtedy bym przelała po wyjściu ale też nie bede pisać i tylko kontakt tel., nie miałam okazji korzystać w szpitalu z wifi ale moze mają . Mam nadzieje ze nic sie nie zdarzy ale zostawiam w razie czego nosidełko do psa na komodzie koło lampki jest różowo czarne i może zostawcie tą lampkę na komodzie właczoną na stałe żeby nie siedziały w ciemnosci ma energooszczędna zarówkę . Podkłady połozę w miejscach gdzie one lubia nasikać wiec kładźcie w te same . Codziennie muszą byc 3 kupy a raz na dwa trzy dni 4, York robi kupę rzadko , już z tym byłam u weta ale powiedział skoro ma 14 lat to ma rózne anomalie i jeśli robi raz na 2-3 to jeszcze nie tragedia . pieski są zdrowe nie mają rozwolnienia robia zwykłe twarde kupy co nawet podkładu nie pobrudzą . Ja zmieniam podkłady co 3 dni ale ja wychodze z nimi nie wiem jak będzie jak nie beda wychodziły nie mam pojęcia bo nie zwracałam uwagi w zimie czy w deszcz jak nie chcą wychodzić jak to było. Nie wiem co wam jeszcze napisać może zapytajcie , Na łóżku mają kołdrę i koc i z koca robia sobie nory , jak mnie nie będzie to pewnie i z koołdry zrobią, nie trzeba im ścielic i tych nor rozwalać bo bardzo sie nad nimi napracowują. Lala czyli York śpi osobno i robi norę ze swojej kołdry czy koca. niech mają po swojemu chyba zeby porozwlekały pościel po mieszkaniu co sie zdarza głownie z poduszkami , większych rzeczy jak kołdra czy koc nie daja rady, Zostawiam na regale jeśzcze zapasowe koce 2 sztuki jak by było potrzeba, ale myśle ze one dadzą radę z jednym kocem. Gdybyście weszy i nie byłoby w pokoju dużej Białej czyli Gusi głuchej to znaczy ze ją wygoniły i ona wtedy jest w drugim pokoju pod fotelem tam lubi uciekać nawet w zabawie w ganianie i chowanie ucieka pod ten fotel, do wiadra od mopa naleje juz wody z WC pickerem i bielinką jest tego sporo w łazience , trochę mop nie wygodny bo nowy i rozcapiżony. Puszki jak dajecie to one lubią te podłużne jasne , całą puszkę na dzień , a te małe to dwie na dzień ale moga być też na samym suchym mieszanym, w teh hodowli to miały tylko suche , miska do pełna i one jedzą ile tam maja ochotę. Gdybyście nie mogły któregos dnia to wlejcie dwie miski wody zostawiam drugę na oknie, Suche u nich takiej wielkości miska to jedna na 2 dni. No jestem w ekstremalnych nerwach jak to wyjdzie . Dajcie jeszcze jakieś pytania bo nie wiem co napisać .
  15. Jutro zawitam do sklepu takiego wszystko po złotówce i moze znjdę lampkę co ma maleńka zarówkę zeby choć troche jaśniej miały dziśwychodziłam jak było jasno ale mi się zeszło i wróciłam o 17 a one w egipskiej ciemności więc poszukam jakiejś małej lampki coby się stale paliła. Teraz dnia to niewiele jest raczej ciemno jest dłuzej niż dzień wiec moze sie palic swiatełko.
×