• Announcements

    • Admin

      Regulamin Forum   12/31/16

      Dogomania na Facebooku
      https://www.facebook.com/groups/DogomaniaPL/    

Niteczka95

Members
  • Content count

    42
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

About Niteczka95

  • Rank
    Advanced Member
  • Birthday 12/07/95

Contact Methods

  • Website URL
    http://jenny-biszkoptowa-labradorka.blogspot.com

Converted

  • Biography
    Mam na imię Krzysiek, mam 18 lat, mam sunię rasy Labrador Retriever Jenny z hodowli Kociokwik z Puszczykowa k/Poznania :) Moimi zainteresowaniami są zwierzęta, muzyka, komputery, filmowanie i fotografowanie oraz grafika.
  • Location
    Wlkp k/Poznania
  • Interests
    Zwierzęta, muzyka, komputery, film, fotografia, grafika
  • Occupation
    Uczeń
  1. Mogą być zwykłe szelki i na przykład pasy wpięte w boczne kółka? I co w bagażniku wygodniej? Ja sądzę przeciwnie, oczywiście tak jak już pisałem jeśli w samochodzie będzie komplet to wtedy i tak zostaje bagażnik :P
  2. Jak każdy właściciel czworonoga, chciałbym aby podróżował on ze mną w moim samochodzie. Dotychczas moja sunia jeździła w bagażniku na macie samochodowej, przypięta smyczą, dodatkowo także zamontowałem siatkę odgradzającą tylną kanapę od bagażnika. [zdjęcie 1]. Od czasu, gdy zdałem prawo jazdy i kupiłem sobie auto, zabieram psa, na łąki, grupowe spacery, spotkania z innymi psami, jak wiadomo pies musi podróżować samochodem chociażby do weterynarza ;) Matę kupiłem dlatego, żeby nie zostawiać syfu bezpośrednio w przestrzeni bagażowej w postaci przede wszystkim sierści.  Jednak zastanawiam się czy nie byłoby wygodniej jeździć jej na tylnej kanapie. Samochód jaki posiadam to Peugeot 307, więc nie jest jakiś super przystosowany do przewożenia psów, a i bagażnik jak w większości samochodów w wersji hatchback jest dość nie korzystny, za głęboki i Jenny trudno do niego wejść, a nie jestem w stanie jej tam włożyć. Matę używam z zapasem, który rozwijam podczas wchodzenia i wychodzenia suni, chroniąc zderzak przed pazurami. Na czas jazdy zawijam materiał pod spód chowając go do bagażnika. Najczęściej pies "ląduje" w bagażniku z rozbiegu "na piłkę" czyli wrzucam piłkę i mówię "Hop!" Przeprowadziłem ostatnio test i wydaje mi się, że lepiej byłoby jej jeździć z tyłu, łatwiej się jej wchodzi, chociaż włażenie na kanapę, z racji tego że siedzenia są wysokie też nie należy do najlepszych :P  Mata jest to typowa mata samochodowa z dziurami na pasy bezpieczeństwa z zamkiem błyskawicznym jeśli po jednej czy drugiej stronie ktoś musi usiąść z tyłu i systemem montażu do zagłówków, więc przy zastosowaniu odpowiedniego montażu powstaje jakby klatka oddzielająca psa od kierowcy i pasażera, a całość ochrania tapicerkę, wiadomo gdzieś pojedyncze kłaczki się dostaną, ale z tym można sobie poradzić, zawsze lepsze to niźliby cała sierść, piach lub błoto miałyby się znaleźć bezpośrednio na kanapie i fotelach, prawda? [zdjęcie 2] I nie jest to problematyczne tak, jak w przypadku stosowania tej samej maty w bagażniku, oczywiście jeśli zdarzyłoby się że w pojeździe jechałby komplet pasażerów + pies, wtedy bądź, co bądź trafia właśnie do bagażnika, ale to sporadyczne sytuacje ;) A Wy jak transportujecie swoje psy w aucie? Jak lepiej bagażnik czy tył [miejsca dla pasażerów] oczywiście z matą ochronną, jakżeby inaczej! :P
  3.   Czyli mogę spokojnie podawać suni kości surowe z mięsem, jak i samo mięso wieprzowe i nic jej nie będzie? Dzięki za uspokojenie! ;)
  4. Moja Jenny do niedawna dostawała kości wieprzowe gotowane lub wędzony, stópki itp. i obojętnie kiedy to dostawała, nawet gdy dostała o 10 to nad ranem (nast. dnia) potrafiła to zwymiotować i tak ciągle robi, więc postanowiłem jej dać surowe kości dostała już 2 razy surowe i jakby ręką odjął, czyli nie służyły te wędzone albo gotowane (tak mniemam), tylko czytałem w internecie, że surowa wieprzowina może wywołać  chorobę Aujeszkiego, która jest śmiertelna :( a te kości są trochę porośnięte mięsem w szczególności te "kulki" i tego nie można oddzielić, więc w efekcie zjada też mięso wieprzowe z tych kości. Boje się, że coś się stanie, chociaż tego co widzę BARFujący właściciele też podaję surowe kości wieprzowe, a czasami nawet i mięso :)
  5. Czyli proponujecie jak na razie zmianę karmy tak?
  6. Nie, nie robili zeskrobiny.   Uczulona jest na kurczaka, a skąd wiadomo że nie ma drób ogólnie i czy kaczka też nie będzie uczulać?
  7. Wczoraj  byłem z moją sunią u weterynarza, ponieważ od kilku dni znów się drapie, pojawiają się łyse place na łapach i zaczerwienia. Teraz jest na Acanie Lamb & Apple od ponad miesiąca i już się cieszyłem, że po wielu nietrafionych próbach znalazłem idealną karmę - na początku tak było, ale teraz znów problem uczuleniowy powrócił, a nawet pogorszył się, bo nigdy wcześniej tak nie wygryzała łap. Wcześniej miała epizod z gotowanym jedzeniem na próbę, potem to nabraniu podejrzeń przez jakiś czas dostawała same gotowane kurczaki i okazało się, że jest na niego uczulona. Teraz po kilkakrotnej zmianie - poszukiwaniach karmy jest na Acana Lamb & Apple i jest masakra. Weterynarz stwierdził, że i tak wygląda super, bo są gorsze przypadki, proponował zrobienie testów na początku tylko w przypadku alergii pokarmowej, przed wyzywaniem mnie chciałbym tylko powiedzieć, że wiem, że posiadanie psa to niezwykła odpowiedzialność i nie tylko same przyjemności, ale na chwilę obecną nie stać mnie wydać 300-350 zł na testy, przykre, ale prawdziwe... kiedyś trzeba było robić tylko komplet pokarmowe+środowiskowe i wychodziło coś około 500-600 zł, na razie zrobiłbym tylko jedne. Na chwilę obecną zgodnie z zaleceniami zostajemy jeszcze przez pół, do miesiąca na tej Acanie, Jenny została popsikana sterydem w sprayu  i dostała kapsułki VetoSkin, na razie zobaczymy. Polecono nam spróbować Royal Canin Hypoallergenic na kurczaku z hydrolizowanym białkiem zmniejszającym reakcję alergiczną, lecz na razie zobaczyć reakcję psiaka. Dziś pierwszy raz byłem z nią u nowego weterynarza, zmieniłem na gabinet kliniczny, bo poprzedni weterynarz bardzo sympatyczny i pomocny, ale w zaistniałej sytuacji na pewno "potraktowałby" Jenny sterydem w zastrzyku (Dezaject lub Dezafast) lub znów zgonił na pchły. Ja rozumiem, że opieka weterynaryjna kosztuje, ale dziś w tym gabinecie słupiałem, gdy usłyszałem kwotę 75 zł, z czego 45 to ten preparat w tabletkach, może policzyła też dawkę tego sprayu, którym spryskała Jenny (cała butelka to koszt ok. 62 zł) + stawkę godzinową, ale żeby aż tyle? Międzyczasie chce wysupłać pieniądze i wykonać te testy na alergię pokarmową. Co o tym wszystkim sądzicie? Dobrze, że zmieniłem weterynarza, jestem skłonny do tego, żeby chodzić do tego gabinetu mimo że ceny wysokie, nie chcę oczerniać poprzedniego weta, bo jest mi trochę przykro, że jest w tym przypadku bezradny, bardzo go lubię, też jako człowieka, ale tu chyba chodzi o dobro zwierzaka nie? Moja mama mówi, że rasowy pies to problemy, bo kundelki w większości przypadków nie mają żadnych takich nadwrażliwości, poza tym mieliśmy mixa boksera żył 13 lat i nic mu nie było oprócz tego raka jądra, przy końcówce jego życia. Jakie macie zdanie o tych różnicach zdrowotnych między kundelkami, a psami rasowymi? Jeszcze Pani Weterynarz zagląda w książeczce i mówi: pies ogólnie zdrowy, bardzo ładny, fajny charakter, z dobrej wybitnej hodowli, a tu masz przyplątała się cholerna alergia, jak w większości przypadków!
  8. Wydaje mi się, że na tej Acanie jest ok! 
  9. Jak hodowla jeszcze nie istnieje, to naprawdę trudny cel sobie wybrałaś :P ja bym nie wytrzymał. Ja jak miałem Jenny miałem już zaklepaną, to trudno mi było poczekać spokojnie te 2 miesięcy, a co dopiero w takiej sytuacji... ;)   Hodowla pod Poznaniem? Jeśli chodzi o gundogi to domyśliłem, że chodzi Cotoneaster.
  10. Ja zastanawiam się nad zmianą karmy na Taste Of The Wild: Sierra Mountain, ale boje się, że będzie alergizować, bo w składzie niema żadnej informacji o tym, czy i ile posiada drobiu i innych źródeł białka. Acana Lamb & Apple służy jej, zminimalizowało to drapanie, ale teraz patrzyłem bo kończy się worek i trochę poszła w górę. Tylko nie jestem pewien czy niema tego drobiu w TOTWie :/
  11. Nie wiedziałem gdzie to napisać, ale pewnie tu, bo mowa właśnie też o przydomkach. Będę tu się posługiwał przypadkowymi, wymyślonymi nazwami, ponieważ nie chcę robić reklamy, ani używać w złym kontekście nazw hodowli, a więc zbieżność nazw w tym poście jest przypadkowa!!! :) W ostatnim czasie się z tym spotkałem kilka razy w internecie, przy ogłoszeniach na stronach internetowych miotów danej hodowli. Jest miot ze skojarzenia o: Ronn Snow Dogs FCI  i m: Yumy Wilcza Wataha FCI i część z psiaków mają imię i "podwójny" przydomek np. Bernard Snow Dog Wilcza Wataha FCI lub Berta Snow Dog Wilcza Wataha FCI itd. a część psiaków po prostu: Bin Wilcza Wataha FCI itd. Może mi ktoś wytłumaczyć o co w tym chodzi, pytam po prostu z czystej ciekawości! ;)
  12.   Nie wiem musiałbym spytać  mojego weterynarza, ale tak jak napisał gryf80, co pozwoliłem sobie pogrubić, w większym mieście, a ja mieszkam na wsi, a pobliskie miasto to większego się nie zalicza :P
  13. Zdecydowałem się CHIPUJĘ! :) Moją Jenny, tylko nie teraz, bo na razie kasy trochę brak :P Zawsze to dodatkowe zabezpieczenie wraz z tatuażem i adresówkami, oby nigdy nie trzeba było z tych zabezpieczeń korzystać, ale jak to mówią "Przezorny zawsze ubezpieczony!" ;) Tak się dowiedziałem, gdy założyłem ten temat, jak pisała toyota:  
  14. Jenny dziękuje za komplement :P   Pozycja wystawowa, bardzo mi się podoba to całkowite skupienie i "uchwycony" ten radosny, merdający ogon :)   Sztuczka "POPROŚ!" i łapka w górze - uwielbiam to ujęcie :P   Portrecik :D   Ciasteczko na łapce wcale mnie nie interesuje - Eee! :P ;)
  15. A więc tak to wygląda, w pierwszej kolejności chip, a tatuaż może się "znaleźć" na psie dopiero "po czasie". Czyli jednak warto chipować i nic nie przeszkadza w tym, że pies ma tatuaż ZKwP i będzie miał chipa? No właśnie o to mi chodzi, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć niektórych sytuacji i nawet najbardziej pilnowany pies może nam zwiać.   No oczywiście :), a w tym przypadku byłoby to potrójne zabezpieczenie: tatuaż, chip i adresówki! :P