Jump to content
Dogomania

joannaloves1

Members
  • Posts

    47
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by joannaloves1

  1. [quote name='yumanji']Sie powygryzalo.Alfi mial taki kiepski okres,kiedy bylo b zimno,on na 100 % byl domowym psem,byl tak nieszczesliwy,ale jest niefajny do innych psow i nie mam ,gdzie go wrzucic.Teraz jest zdecydowanie w lepszym humorze,mysle,ze okres adaptacyjny za nim.[B]Nie mam tylko zielonego pojecia,jak to ogarnac od strony finansowej[/B].Trzeba go pzrede wszystkim[B] wykastrowac[/B],to podstawa.No i chcialabym mu zrobic[B] morf z biochemia,[/B]bo to nie jest mlody pies(ogladalam paszcze w srodku). Ktos go wyrzucil ,a mogl np go sprzedac,boje sie,ze cos mu tam jest .[/QUOTE] macie odpowiedź na pytanie co niby się alfiemu stało z nóżkami
  2. a jak ktoś mógł ukraść te psy, przecież one są w boksach na kłótkę...?
  3. niestety nie, wziełam juz innego psa, ciągle ktoś mi mówił że cos zle robie, sprawdzie sobie wcześniej, przed wybuchem awantury to ja i fundacja byłyśmy te złe bo chciałyśmy Aśce psa odebrać, a przecież on miał tam tak dobrze, tak czy owak dzwoniłam do fundacji i proponowałam pomoc nie raz, mówiłam nawet że z nimi pojade odebrać Skinniego, od tej pory cisza, myśle zresztą że nie wiemy nic o tym psie, w sensie takim że nie wierze Aśce na temat tego co powiedziała a Skinnim, nie wiadomo w jakiej jest kondycji i czy nie musi wpierw być u behawiorysty w klinice weterynaryjnej. Mimo wszystko myśle o nim i nienawidzę Aśki za to że odebrała mu szanse, bo wiem że u mnie był by naprawdę bezpieczny i dobry dom. No cóż.......[quote name='ania75']ciekawe czy pani, która chciała adoptować Skinniego byłby skłonna dalej wziąć go do siebie (oczywiście jeśli uda się go odzyskać) ..... lub jakiegoś innego psa - myślę, że na odzyskaniu i pomocy trzeba się teraz skupiać - na wyrzuty i obrzucanie się błotem będzie dużo czasu później[/QUOTE]
  4. hej jakie media się tym interesują? dajcie jakieś linki...pierwsze słysze, chętnie poczytam aha i o co chodzi z oddawaniem krwi? mam na myśl że po co ona miałaby to robić?
  5. no i jak sytuacja? dziewczyny z ZwP coś nowego, jak Skinni?
  6. a dziewczyny z ZwP pisały ze też mają jakiś filmik, dziewczyny możecie wrzucić?
  7. wrzućcie fotki, bo ja widziałam tylko jakieś zapyziałe schody
  8. musimy coś zrobić aby pokazać jej że nie jest bezkarna!
  9. ja chce tylko dodać dla dobra tych psiaków, że zaraz po wybuchnięciu "afery" zadzwoniłam do Pani z ZwP i rozmawiałam z nią i ona co prawda była bardzo zdenerwowana więc może to wynikło z tego ale powiedziała, nas tylko interesuje Skinni, więc nawet jeśli Panie jednak zdecydują się pomóc to myślę że niestety przerasta je ta sytuacja, zresztą im nas więcej tym mamy większe szanse więc angażujmy jak najwięcej osób
  10. [COLOR=#232323][SIZE=3][FONT=times new roman]Hej jestem dziewczyną która chciała adoptować Skinniego, przez kilka ostatnich dni bardzo często rozmawiałam z Aśką na temat stanu psa i warunków. Wklejam post w którym wszystko opisałam:(zamieszczony org w temacie o Skinnim)[/FONT][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#232323][SIZE=3][FONT=times new roman] [/FONT][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#232323][SIZE=3][FONT=times new roman]Rozmawiałam z nią kilkakrotnie przez telefon, i mówiła mi że mieszka tam gdzie są pieski, że bawi się ze Skinnim, że jej syn jest z nim bardzo blisko, że u niej pies ma 6 akrów do biegania, wpierw odwołała wizytę niedzielną, twierdziła że jest chora, później feralnego dnia we wtorek podejrzanie dziwnie odwołała wizytę, rano zadzowoniła jakieś 20 min przed moim wyjściem i powiedziała że pada deszcz i że nie możemy się spotkać, dodam że nie padało tylko było pochmurno i co jakiś czas były mżawki. ja się jej zapytałam czy Skinni boi się deszczu, powiedziała że nie, we wtorek mówiła, rano że źle ze podpisałam umowę, że u niej jest dom tego psa, że ona i jej rodzina go kocha, że pies jest bardzo blisko z synem, że jak go zabiorę to będzie mu smutno, bo w piątek mija 3 lata jak pies z nią mieszka. Mówiła że może spotkamy się nie u niej a w parku w Garwolinie, ona pieska przywiezie i tam go zobaczymy ale do wizyty nie doszło. Aśka wpierw zrobiła na mnie świetne wrażenie, ale po kilku rozmowach zauważyłam że jest dziwna. Po adopcji zadzwoniłam do niej dając jej znać, i mówiła że świetnie, gratulacje, pamiętam słowo w słowo, mówiła że dopiero co wróciła z dworu, że jest głodna i idzie zjeść kanapkę, że fajnie że widzimy się jutro, ja mówiłam że jestem bardzo podekscytowana aby poznać Skinniego, natomiast rano czułam ze szuka wymówki abym nie przyjechała. Wpierw mówiła że pada deszcz, kiedy sie na to nie nabrałam, zaczęła być agresywna i komentować moją adopcję, oczywiście powiedziałam jej że nie wezmę psa bez poznania, ze to była forma poznania się między mną a fundacją, ze to było dla mnie dokument że jestem zainteresowana, że jeśli poznam psa a pies mnie to jestem gotowa go adoptować. Aśka mnie przekrzykiwała, była nieuprzejma, mówiła: ja nie mówiłam Pani pewnych rzeczy na początku aby nie zniechęcić, ale Skinni musi być na proszkach, ma problemy behawioralne, trzeba go leczyć, mówiła że nigdy nie może jeździć autobusem, że będzie wył, że jest agresywny i ja jej powiedziałam że czuje jakbyśmy rozmawiały o innym psie bo wcześniej opis Skinniego był zupełnie inny, ale powiedziałam nie poddam się bez poznania go, a ona na to, ja wiem że pani mówi że on u mnie ma źle że jest w kojcu, ale my go bardzo kochamy, mój syn jest z nim tak blisko, zabierając Skinniego, zabiera go Pani z jego domu, w piątek minie 3 lata jak jest u nas. I mówiłam właśnie, ona chce mnie zniechęcić, i uwierzyłabym jej gdyby nie fundacja, która powiedziała żeby brać na pół co ona mówi bo dziwnie się zachowuje i nie pozwala nikomu przyjechać do psa, zresztą ja też byłam podejrzliwa, dlaczego ona tak się zachowuje, 2 razy mi odwoływała i mnie zniechęcała. Co to za kłamczucha! Mówiła mi że pies mieszka tam gdzie ona! Mówiła że pracuje z nim, że piesek biega po 6 akrowej posesji z trawką! Że nie ma u niej źle! Że to jego dom i kocha jej dzieci! Że jak piesek się denerwuje to ona go szkoli wg, zaleceń behawiorystki! Rozmawiałam z nią i wiem co słyszałam! Kłamała jak z nut! Jestem taka wkurzona bo nie chodzi tylko o Skinniego ale też o inne psy! Szkoda mi strasznie tych zwierząt, a ona mnie jeszcze pouczała i zachowywała się jakby ten Skinni miał u niej jak w niebie, mówiła Panie z fundacji się nie znają ja jestem technikiem weterynarii, ja strzygłam też psy, prowadziłam taki interes, ja jeździłam z pieskami do domu dziecka, ja się bardzo znam, mam kilkunastoletnie doświadczenie, pomagam Skinniemu. Blablablabla. Dlaczego skoro pies miał tak źle a ja chciałam mu pomóc blokowała adopcje? Nawet jak zadzwoniłam po raz pierwszy to powiedziała, Skinni jest u mnie 3 lata, jest do nas bardzo przywiązany, szczególnie do mojego starszego 17-letniego syna, jesteśmy z nim blisko, u nas ma swój dom, więc ja na to: Myślałam że pies jest do adopcji, a ona potwierdziła więc ja mówię jak ma tak dobrze, to niech może zostanie, pamiętam to jak dziś, mama mnie pukała i mówiła że jak tak się przywiązał i ją kocha to może to jest miejsce dla niego. Pytała mnie czy pies będzie miał gdzie biegać bo ona ma 6 akrową działkę i pies tam wychodzi na wybieg. Przedstawiała siebie jako osobę bardzo odpowiedzialną, która zajmuje się wspaniale Skinnim. Fundacja mówiła mi że wiele było telefonów w sprawie Skinniego i one odsyłały do niej a potem już nikt nie dzwonił. Jako osoba dzwoniąca mogę powiedzieć, że zniechęcała ale ja mam miękkie serce, kocham psy i chciałam mu pomóc, mi że wiedziałam że to może być trudne, chciałam spróbować, pokochać tego psa, dać mu dom, a teraz to już wszystko wziął……[/FONT][/SIZE][/COLOR]
  11. Co dalej ze Skinnim? Są jakieś wiadomości a propo jego samopoczucia, w jakiej jest kondycji, czy wszystko z nim ok?
  12. O rany jak się ciesze że żyje! Miejmy nadzieje że wszystko pójdzie bezproblemowo, trzymam kciuki, Ewa i flatki - dzięki za info no i oczywiście za zdjęcia, które otworzyły wszystkim oczy
  13. Ja myślałam w ogóle, że tak kobieta ma "pozycje" na forum, tak mi mówiła, mówiła że ma tu znajomych, ludzie przecież za nią poświadczali! Kilka stron wcześniej dziewczyny pisały że tak świetnie zna psa, że jest dobrą opiekunką, że ma wielkie serce. Fundacja mówiła mi że współpracują z tą Panią od dawna, i jaka by ta współpraca nie była jakąś więź sobie wypracowały. Ludzie robili składki na Skinniego, wpłacali pieniądze, na co one szły, bo w świetle ostatnich wydarzeń już nie wiem. Czy tylko mnie to wszystko tak szokuje?!
  14. W ogóle to tak sobie jeszcze myślę, że piorytetem jest oczywiście zabranie Skinniego od tej kobiety. Ale nie wiadomo (jeśli żyje) w jakim jest stanie. Panie w fundacji nie wiedzą, natomiast jedyne informacje o Skinnim przekazywała P.Aśka a patrząc na jej opis warunków w jakich przebywają psy, powiedziałabym że w moich oczach jest zdyskredytowana. Na tym etapie nie wierze w ani jedno jej słowo. Dlatego nie wiadomo, tak jak mówiłam jeśli Skinni żyje, jaki jest jego stan fizyczny i psychiczny. Widziałyście warunki. Na pewno jest zapchlony, może być pogryziony przez inne psy, zagłodzony czy słaby. Do tego dochodzi fakt, że ten pies jest wrażliwy więc nie wiadomo jak ma się jego psychika. Ja uważam że fundacja powinna natychmiast psa odebrać, pociągnąć odpowiednie osoby do odpowiedzialności, i zadzwonić do kogoś aby odebrał tej Pani pozostałe 20 psów, następnie Skinni powinnien iść do kliniki weterynaryjnej i zostać przebadany. Nie wiadomo czy P.Aśka go szczepiła, czy kontrolowała jego stan zdrowia, on w stresie znowu gryzie ogon, możliwe że ma jakieś rany, powinien zostać doprowadzony do porządku, a potem może powinien trochę popracować z behawiorystą, bo może mieć zrujnowaną psychikę bo tym co ten piesek przeszedł. I kiedy jego stan się ustabilizuje, należy wystawić go do adopcji, jeśli u mnie się nic nie zmieni, to na pewno będę starała się wtedy pomóc. W razie czego możemy znowu zrobić zbiórkę dla Skinniego, albo może fundacja będzie przyjmowała jakieś paczki dla psiaka. To oczywiście są tylko sugestie, nie wiem w ogóle jak się ma sytuacja u tego psa, nic nie wiemy jak się okazuje i to mnie przeraża.
  15. [COLOR=#232323][COLOR=#222222][FONT=Times][COLOR=#232323]Wiem że miałam się już nie udzielać, ale jestem taka zszokowana, że aż trzęsą mi się ręce! I nie chciałam tego powtarzać ale straciłam cały szacunek do P.Aśki więc wszystko powiem:[/COLOR] [COLOR=#232323]Rozmawiałam z nią kilkakrotnie przez telefon, i mówiła mi że mieszka tam gdzie są pieski, że bawi się ze Skinnim, że jej syn jest z nim bardzo blisko, że u niej pies ma 6 akrów do biegania, później feralnego dnia we wtorek podejrzanie dziwnie odwołała wizytę, rano zadzowoniła jakieś 20 min przed moim wyjściem i powiedziała że pada deszcz i że nie możemy się spotkać, dodam że nie padało tylko było pochmurno i co jakiś czas były mżawki. ja się jej zapytałam czy Skinni boi się deszczu, powiedziała że nie, we wtorek mówiła, rano że źle ze podpisałam umowę, że u niej jest dom tego psa, że ona i jej rodzina go kocha, że pies jest bardzo blisko z synem, że jak go zabiorę to będzie mu smutno, bo w piątek mija 3 lata jak pies z nią mieszka. I wy mnie atakujecie że kupiłam już psu mięso? Kupiłam bo mam dobre serce, wiem że pies ugryzł kogoś w kolano, ze jest problematyczny, wiem o tym, ale czy to znaczy że nie zasługuje na dom? A gdzie są te dziewczyny które tak za nią poświadczały? Co macie teraz do powiedzenia? [/COLOR] [COLOR=#232323]Wiecie co nie wiem co napisać. P.Aśka wpierw zrobiła na mnie świetne wrażenie, ale po kilku rozmowach zauważyłam że jest dziwna. Po adopcji zadzwoniłam do niej dając jej znać, i mówiła że świetnie, pamiętam słowo w słowo, mówiła że dopiero co wróciła z dworu, że jest głodna i idzie zjeść kanapkę, że fajnie że widzimy się jutro, ja mówiłam że jestem bardzo podekscytowana aby poznać Skinniego, natomiast rano czułam ze szuka wymówki abym nie przyjechała. Wpierw mówiła że pada deszcz, kiedy sie na to nie nabrałam, zaczęła być agresywna i komentować moją adopcję, oczywiście powiedziałam jej że nie wezmę psa bez poznania, ze to była forma poznania się między mną a fundacją, ze to było dla mnie dokument że jestem zainteresowana, że jeśli poznam psa a pies mnie to jestem gotowa go adoptować. Aśka mnie przekrzykiwała, była na głośniku więc wszyscy w moim domu słyszeli co mówi, dlatego moja mama była do niej uprzedzona, mimo że deszcz mnie nie zniechęcił i jej stosunek do adopcji zaczęła mówić: ja nie mówiłam Pani pewnych rzeczy na początku aby nie zniechęcić, ale Skinni musi być na tabletkach, ma problemy behawioralne, trzeba go leczyć, mówiła że nigdy nie może jeździć autobusem, że jest agresywny i ja jej powiedziałam że czuje jakbyśmy rozmawiały o innym psie bo wcześniej opis Skinniego był zupełnie inny, ale powiedziałam nie poddam się bez poznania go, a ona na to, ja wiem że pani mówi że on u mnie ma źle że jest w kojcu, ale my go bardzo kochamy, mój syn jest z nim tak blisko, zabierając Skinniego, zabiera go Pani z jego domu, w piątek minie 3 lata jak jest u nas. Po czym ja zobaczyłam że gadamy już 36 minut i powiedziałam, przez Panią nie zdążę na autobus, i wyleciałam z domu. Dojechałam 50 min do wschodniego ale autobus mi uciekł, więc zadzwoniłam do niej i mówię: Uciekł mi autobus przez te dyskusje, mogę przyjechać za godzinę bo za tyle jest kolejny PKS? A ona no to: NIE. Więc moja mama wtedy się wkurzyła bo jak wie P. Aśka moja mama przełożyła wizytę przedoperacyjną w szpitalu aby się z nią spotkać, ja jestem pod wschodnim, spóźniłam się bo ona 20 min przed wyjściem odwołała wizytę, ja jadę do niej 120km nie mam samochodu, nie uważacie że 20 min przed to bardzo niekulturalnie jest odwoływać? Spotkania odwołuje się z uprzedzeniem. I mówiłam właśnie, ona chce mnie zniechęcić, i uwierzyłabym jej gdyby nie fundacja, która powiedziała żeby brać na pół co ona mówi bo dziwnie się zachowuje i nie pozwala nikomu przyjechać do psa, zresztą ja też byłam podejrzliwa, dlaczego ona tak się zachowuje, 2 razy mi odwoływała i mnie zniechęcała. Oby ten pies w ogóle żył, bo sama już nie wiem, tak u niej wychudł, te psy są w jeszcze gorszych warunkach niż w schronisku. Widziałyście na zdjęciach, ile tam jest kału i śmieci? Co to za kłamczucha! Mówiła mi że pies mieszka tam gdzie ona! Mówiła że pracuje z nim, że piesek biega po 6 akrowej posesji z trawką! Że nie ma u niej źle! Że to jego dom i kocha jej dzieci! Że jak piesek się denerwuje to ona go szkoli wg, zaleceń behawiorystki! Rozmawiałam z nią i wiem co słyszałam! Kłamała jak z nut! Jestem taka wkurzona bo nie chodzi tylko o Skinniego ale też o inne psy! Szkoda mi strasznie tych zwierząt, a ona mnie jeszcze pouczała i zachowywała się jakby ten Skinni miał u niej jak w niebie, mówiła Panie z fundacji się nie znają ja jestem technikiem weterynarii, ja strzygłam też psy, prowadziłam taki interes, ja jeździłam z pieskami do domu dziecka, ja się bardzo znam, mam kilkunastoletnie doświadczenie, pomagam Skinniemu. Blablablabla. Nawet jak zadzwoniłam po raz pierwszy to powiedziała, Skinni jest u mnie 3 lata, jest do nas bardzo przywiązany, szczególnie do mojego starszego 17-letniego syna, jesteśmy z nim blisko, u nas ma swój dom, więc ja na to: Myślałam że pies jest do adopcji, a ona potwierdziła więc ja mówię jak ma tak dobrze, to niech może zostanie, pamiętam to jak dziś, mama mnie pukała i mówiła że jak tak się przywiązał i ją kocha to może to jest miejsce dla niego. Pytała mnie czy pies będzie miał gdzie biegać bo ona ma 6 akrową działkę i pies tam wychodzi na wybieg. Przedstawiała siebie jako osobę bardzo odpowiedzialną, która zajmuje się wspaniale Skinnim. Fundacja mówiła mi że wiele było telefonów w sprawie Skinniego i one odsyłały do niej a potem już nikt nie dzwonił. Jako osoba dzwoniąca mogę powiedzieć, że zniechęcała ale ja mam miękkie serce, kocham psy i chciałam mu pomóc, mi że wiedziałam że to może być trudne, chciałam spróbować, pokochać tego psa, dać mu dom. Skoro P.Aśka nie ma nic do ukrycia, to dlatego ma wyłączony od dwóch dni telefon? Byłyśmy umówione że zdzwonimy się i przyjadę do Skinniego jeszcze w tym tygodniu, prosiła żebym zadzwoniła to się umówimy. Po czy dzwonie wczoraj i dziś i cisza. I była dziś na forum o 11:28, można to sprawdzić w jej profilu, czemu nic nie napisała? Mam tylko nadzieje że odbiorą jej wszystkie psy a ona zostanie pociągnięta do odpowiedzialności.[/COLOR] [COLOR=#232323] [/COLOR] [COLOR=#232323]Dodam jeszcze tylko że ta cała sytuacja bardzo mnie zniechęca. Nie chcę już pisać i wytykać ludziom winy, ale dużo osób zawiniło. Nie zrozumcie mnie źle, ale jedne czego chciałam to dać dom psu, dam mu szansę. A co mam? Wplątałam się w jakąś szaloną awanturę, która zżera mi nerwy i nie wiem co mam robić. To bardzo zniechęca ludzi do adopcji. Tak jak mówiłam, jestem bardzo spokojną osobą, nie przychodzi mi łatwo wykłócanie się z innymi, stresuje mnie to, a jednocześnie nie potrafię być obojętna. To dlatego postanowiłam coć napisać, mimo że mówiłam ze już tego nie zrobię. Nie chcę mówić że żałuję, bo tak nie jest ale nie miałam pojęcia w co się wplątuje i ta sytuacja mnie przerasta. Na pewno chce pomóc wydostać się Skinniemu z tych warunków a dalej nie, wiem. Zobaczymy jak sytuacja się potoczy.[/COLOR] [COLOR=#232323]Mam tylko nadzieje że nikt inny nie będzie w takiej sytuacji jak ja, nie znam nikogo za dobrze, a znajduje sie w epicentrum ataków i awantury, która nawet mnie nie dotyczy, bo takim osobom jak ja zależy tylko aby pomóc zwierzęciu: a każdy ma swoje limity.[/COLOR][/FONT][/COLOR] [/COLOR]
  16. [COLOR=#232323]Już Pani rozwinęła i mnie uraziła więc chęci nic nie zmienią. I proszę mnie nie oceniać bo nic Pani o mnie nie wie. Jestem nieodpowiedzialna bo kupiłam mięso? Nie wiem czy Pani wie, ale produkty mogą być zamrożone bezterminowa, więc mogę to mięso i za pół roku ugotować, równie dobrze psu jak i sobie na obiad. A co z tego czy psa poznałam czy nie? Dokarmiam bezdomne psy i koty w okolicy od ponad roku, pomyślałam że wolę być przygotowana bo autobusem do marketu mam daleko a akurat byłam. Nie wiem dlaczego to mnie dyskredytuje? Ja umówiłam się z Paniami, że nie dostanę psa, bez poznania go, umowę przed adopcyjną określiłyśmy bardziej jako poznanie właściciela i opowiedzenie więcej o psie. Moja chęć współpracy z psem jest źle odebrana. W ogóle żałuje że pojawiłam się na forum. Widziałam wcześniejsze kłótnie i naiwnie myślałam że nie zostanę w nie wciągnięta. Ja jestem osobą bardzo pozytywną i unikam takich sytuacji, i nie potrzebuje tego typu negatywnej energii w swoim życiu, zresztą mam dużo lepsze rzeczy do roboty niż dyskutowanie z wami, jak np. faktyczne pomaganie zwierzętom. Dlatego to jest mój ostatni post. Skoro każdy tak kocha Skinniego i chce dla niego najlepiej to dlaczego nikt go nie adoptował, bo ma problemy? Tak jak mówiłam szkoda mojego czasu, nie mam zamiaru pojawiać się na forum i czytać wpisów, kasuje konto. Ale wam życzę powodzenia i więcej optymistycznego nastawienia, niezależnie czy pies jest po przejściach czy nie, bo z takim negatywnym nastawieniem nikomu nie pomożemy. [/COLOR] [COLOR=#232323]To że rezygnuje z forum, nie znaczy że rezygnuje z psa, po prostu rezygnuje tej atmosfery. Adopcja psa będę załatwiła z fundacją osobiście a nie na forum publicznym. [/COLOR]
  17. Hej kochane! Chce dać wam znać, że wizyta przedadopcyjna poszła świetnie, Panie były takie super, pogadałyśmy sobie nie tylko o psach ale o wszystkim i o niczym zarazem :) Naprawde bardzo miło mi było Panie gościć....i wiecie co? Podpisałam umowę adopcyjną Skinniego! YAY!!! Strasznie się ciesze :) Jutro jadę odwiedzić Skinniego, i mam nadzieje że już na dniach znajdzie się u mnie w domku:) Mam już posłanko, kocyk i pare zabawek, wszystko na niego czeka :) Pozdrawiam serdecznie Panie, które u mnie były - byłyście wystrzałowe, super kontakt, same pozytywy. Życze wszystkim miłego wieczora i pozdrawiam ! :)
  18. Tak, tak to prawda, umówiłam się z przemiłą Panią na dzisiaj, kupiłam ciasteczka, zaparzymy sobie herbatki i porozmawiamy:) Strasznie się ciesze, byłam też dziś w zoologicznym, i kupiłam parę dodatkowych akcesoriów, mam nadzieje ze Skinni będzie ze mną na Święta Jajeczkowe :) Pozdrawiam wszystkich
  19. [COLOR=#232323]U mnie w domu? Nie ma mowy! Haha, żartuję oczywiście. Zapraszam serdecznie:) Ale właśnie nie wiem kiedy. Tak sobie myślałam właśnie wczoraj bo szyłam posłanko dla psa, koc a na tym dwie poduchy, obszyte materiałem, jest duże i mięciutkie, w ogóle kupiłam już smycz automatyczną do 60kg dla dużych ras, kupiłam obrożę, szampon ziołowy dla psów, był też taki zestaw zasypka i spray przeciwko robakom i kleszczom to też wzięłam, co jeszcze, kupiłam dwie miseczki, szczotkę dla psów, i parę zabawek...i na razie tyle. Czytałam też o żywieniu owczarków i już kupiłam trochę mięsa, kaszy jęczmiennej, ryż włoszczyznę, trochę warzyw, tak żeby było w domu. Zawsze w lodówce jest białko a to jest podobno bardzo zdrowa opcja także jestem przygotowana. Tak właśnie myślę czy coś jeszcze ale na razie są to takie podstawowe rzeczy na początek:) Tak czy owak bo zgubiłam myśl, a mówiłam o wizycie, więc tak sobie myślałam, że skoro spotykam się z Panią Asią we wtorek rano, to zanim ktoś przyjdzie na wizytę przed adopcyjną to pewnie minie kilka dni a potem wejdzie jeszcze Wielkanoc, i tak mi szkoda jest Skinniego bo Pani Asia mówiła że on śpi na dworze w kojcu, a ja już mam przygotowane posłanko i w ogóle wszystko. Także chętnie się z którąś z Pań/Panów umówię na wizytę przed adopcyjną. Pasuje mi w zasadzie cały tydzień, bo pracuje w domu tak jak mówiłam, także mogę się na godzinkę od pracy oderwać ale po 14 gdzieś tak bo wcześniej mam plany. Tak jak mówiłam mieszkam na Białołęce, a dokładnie Tarchominie.[/COLOR] Pozdrawiam serdecznie! :)
  20. [COLOR=#232323]Witam was bardzo serdecznie moje kochane. Mam na imię Joanna i jestem bardzo zainteresowana adopcją Skinniego i zapewnienia mu domu stałego. Piszę tutaj, bo właśnie przejrzałam cały ten wątek od deski do deski i zobaczyłam jakie jesteście kochane i że naprawdę zależy wam na dobru tej psiny. Dzwoniłam już do Pani Asi, w ogóle chyba wpierw dodzwoniłam się do fundacji, zadzwoniłam na numer podany w ogłoszeniu na portalu tablica.pl. Muszę powiedzieć że dziewczyny do których się dodzwoniłam były bardzo miłe, od razu udzieliły mi podstawowych informacji i podały numer do Pani Asi...A Pani Asia była ....PRZECUDOWNA! Nie koloryzowała, była bardzo szczera, odpowiadała na wszystkie moje pytania, była bardzo cierpliwa, naprawdę super kobita. Jak do niej dzwoniłam to byłam trochę przestraszona, bo kontaktowałam się ze schroniskami w przeszłości i albo chciały ode mnie na dzień dobry kasy, jedna Pani powiedziała, chcesz psa adoptować - płać 1000zł bo ja za darmo psów nie oddaje, inne były bardzo nieuprzejme i robiły łaskę że w ogóle odebrały telefon. Natomiast Pani Asia była super, umówiłyśmy się na wtorek, w ogóle powiedziałam jej żeby od razu i przywiozła tego psa ale była bardzo rozsądna i powiedziała że muszę wpierw go poznać, że ktoś musi sprawdzić mieszkanie itd. Teraz właśnie non stop czytam o rasie, o postępowaniu z psami po przejściach itd. i cudem trafiłam na ten wątek. Płakałam jak dzika, jak czytałam o historii tego psa. Pomyślałam, ale ze mnie szczęściara, wiecie dlaczego? Pies tyle przeszedł i nadal jest taki wspaniały i ma nadzieje, a to mówi wiele o jego charakterze. Powiem tam trochę o sobie... mam 20 lat( no prawie 21 ale jak na razie co nie będę sobie dodawać:) ), mieszkam z moją mama która jest moją absolutną najlepszą przyjaciółką na Białołęce i od rana rozmawiamy tylko o Skinnim, jak pokazałam jej ogłoszenie, to miała łzy w oczach i powiedziała:" dzwoń, bierzemy go". Mamy nie duże mieszkanie bo 50m2 ale na Białołęce jest kupa lasów i miejsc do zabaw z psem i spacerów. Mieszkamy na 3 piętrze, ale w razie czego mamy windę także super :):) Co prawda ja nie mam dużego doświadczenia z psami, nigdy nie miałam swojego psa, jednak zawsze marzyłam ale mieszkałam razem z mamą i z dziadkami i oni niestety powiedzieli stanowczo nie. Dlatego nie miałam psa, ale teraz od roku mieszkamy na Białołęce, a ja pracuje w domu i powiem wam że jest mi smutno czasem. Dlatego potrzebuje przyjaciela, codziennie wieczorem wychodzę na spacer i słucham muzyki, mniej więcej 8km, dla formy i relaksu i nie raz myślałam że towarzysz do takich spacerów byłby idealny. I jeszcze jak Pani Asia powiedziała że on tak potrzebuje uwagi, to byłam strasznie zadowolona, bo ja też tego właśnie chce...chce psa, z którym będę spędzała całe dnie, kiedy siedzę w domu, czy wychodzę. Który będzie moim prawdziwym przyjacielem i kompanem. Tak jak mówiłam, pracuję w domu, także układa się idealnie. To prawda, nie mam doświadczenia, ale powiem wam co mam, mam chęci i serce aby dać temu cudakowi najlepszy dom jaki tylko mogę. Jestem (jak widać:P) straszną gadułą i ciągle kręcę się po mieszkaniu czy osiedlu, więc piesek nie będzie się ze mną nudził. Chciałam wam o tym wszystkim powiedzieć, bo byłam wzruszona jakie byłyście kochane i troskliwe w stosunku do Skinniego, jak zbierałyście grosz do grosza i przezywałyście razem z nim jego smutną historię. Nic nie obiecuje, nie mówię że już decyzja jest podjęta, ale z mojej strony, jeśli tylko piesek mnie zaakceptuje i się dogadamy, nie ma żadnych przeszkód. Tak jak mówiłam zobaczę go w ten wtorek i jeśli tylko się dogadamy, oddam mu swoje serducho. Wiem że to może brzmieć szalenie ale ja zawsze marzyłam o psie, a jeszcze jak czytałam strona po stronie jak wpierw był chudziutki i nie mógł chodzić, jak ten okropny facet go zaniedbywał, jak uciekł i szukałyście go w Markach, jak pani ze wsi go oddała, jak wył w kojcu i czekał na dom, to aż brak mi słów i jestem strasznie poruszona jego losem. Pół życia za nim a nigdy nie zaznał prawdziwego domu, a nadal jest taki pozytywny i dobry dla człowieka. No nic, chciałam tylko dać wam znać, bo wiem że macie wielkie serca i naprawdę wam zależy. Serdecznie Wam pozdrawiam, w szczególności Panią Asię, mam nadzieje że wtorkowa wizyta będzie udana. Nie mogę się już doczekać! Wysyłam wam całuski, trzymajcie się kochane :)[/COLOR]
×
×
  • Create New...