LeonNela
Members-
Posts
42 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by LeonNela
-
Z tego co wiem specjalna karma jest tylko sucha. A ona nie może narazie jeść suchej. Nic twardego nie je :/ Jedzenie ma ograniczone. Teraz jeszcze tylko więcej ruchu, ale tak jak mówię, dopóki nie zrobi się cieplej to będzie cięzko. Na zimnie chyba bardziej mordeczka boli bo szybko ucieka do domu, jak było kilka cieplejszych dni to wychodziła na dłużej.
-
A tak nawiasem, Nela ma nowe imie :D W domu wszyscy mówią na nia Poduszkowiec, przez to, że tylko na poduszkach ostatnio sypia. Znów pogryzła Leona i obszczekała tatę. No przecież jej nie wolno snu przerywać. Niech tylko zrobi się ciepło... Piekna wylatuje na spacery codziennie, teraz jak jest zimno to nie chce jej męczyć, ale jak tylko zrobi się ciepło to będzie musiała swoje grube dups** ruszyć. Przytyło się Podzuskowcowi co nie wpływa dobrze na stawy.
-
Antybiotyk narazie na 14 dni. Po 10 dniach jeżeli całkiem nie przejdzie to ta hemoterapia i dalej antybiotyk do maksymalnie 21 dni. Zjadła 3 tabletkę... Albo mi się wydaje, albo lepiej się jej je. Nie wiem, może już przewrażliwiona jestem i na siłe doszukuję się poprawy. Oprócz tego dostaje witaminki i witamine C.
-
Mamy wyniki wymazu! Pałeczka ropy błękitnej. No tego to nikt się nie spodziewał. Przypuszczaliśmy bardziej że to coś gronkowcowate bedzie. Jak narazie kolejny antybiotyk, we wtorek jedziemy na zastrzyk (nie pamietam nazwy), który ma pobudzić odporność komórkową. Jak to nie zadziała to bedzie stosowana hemoterapia, która polega na podaniu domiesniowo psu jego własnej krwi w celu także pobudzenia odporności komórkowej. Tak wiec plany na leczenie są. Skonsultowane przez wieeelu weterynarzy. Teraz tylko czekamy na efekty. Oby szybko przeszło i nie wróciło. Trzymajcie kciuki!
-
I znów mam smutną wiadomość... Leki które dostawała pomogły znowu tylko na chwilę. Piekną znów dziąsła bolą:( dobrze ze tylko z jednej strony tym razem :( Nic nie mozemy narazie zrobić bo czekamy na wyniki wymazu:( Ile to biedne stworzenie musi się nacierpieć:( Czemu nie mogły te antybiotyki tak poprostu zadziałać:( Biedusia jest karmiona znowu bo sama nie może sobie brac jedzenia z miseczki:( Już kupuje jej ulubione parówki, żeby tylko jadła. Jak jej zbrzydną to dostaje mięso gotowane, albo pasztet, albo serdelki... Staram sie gadzinie zmieniać jadłospis, żeby chociaż jadła to co lubi, skoro i tak ją jedzenie męczy:(
-
Jeżeli chodzi o bloga to męczę Brata żeby coś założył. Nad pisaniem sie nigdy nie zastanawiałam... Może kiedyś. Dziś zbieram siły :D kolejny poród się szykuje. Znów będą małe prosiaczki :D Wczoraj byłam u weterynarza uzupełnic braki w apteczce i czekamy. Koooocham to :D Takie śliczne, małe rózowe prosiaczki. Dziś mija termin porodu czyli w ciągu najblizszych maksymalnie 72 godzin wielka akcja:)
-
Nie robimy nic nadzywczajengo. Poprostu u nas traktuje się zwierzeta tak, jakbyśmy chcięli aby nas traktowano. Jest szacunek i miłość, ale do pewnych granic. Jak Piekna z rana nie chce wyjśc dobrowolnie na pole to jest wynoszona. Niestety nie czekam az łaskawca się całkiem obudzi i ŁASKAWIE raczy z łózka zejśc. Ze wstawaniem są problemy straszne, to jest okropny śpioch. Leon jest strasznym rozrabiaką, ciągle cos komuś wynosi. Jak wychodził kiedyś z moją torebką na pole a akurat miałam miotłe w ręce to tą miotłą został pogoniony. A hasło ze go poćwiartuję, ubiję albo oskalpuje słyszy kilka razy dziennie. Właśnie zabrał Neli kocyk i juz cichutko szedł w stronę drzwi. Wiadomo kiedy cos majstruje bo wtedy zachowuje się strasznie cicho. Kiedy ktoś zaczyna go gonić to zaczyna sie istny cyrk. Biega jak szalony po całym domu albo otwiera sobie drzwi i wybiega na pole. Jak strasznie twardo spi to tez wiadomo ze udaje, wtedy patrzymy co zgineło, albo co zjadł. Ostatnio zjadł talerz herbatników, ale ładnie z Nelą sie dzielił. Jak weszłam to Leon oczywiscie strasznie twardo spał tylko że Nela konczyła ostatniego herbatnika i niestety podstep się nie udał. Chowamy wszytsko gdzie się da. Z szafek menda wszystko sobie weźmie i zje. Nawet skórke pomarańczową kandyzowaną. Wszystko pieknie wygląda z daleka, ale są momenty ze poprostu otwieram drzwi na pole i wyrzucam ile sie da. Niestety Łosiu drzwi sobie sam otwiera i w ciagu 5 minut całe towarzystwo jest spowrotem. Kota wyrzucam przez okno, nie upłynie chwila a on wraca drzwiami. Jak się wydzieram, że ich wsyztskich wyzabijam to widze tylko kilka par oczu wpatrzonych we mnie. Ogólnie, uwielbiam całe to towarzystwo (6 kotów, 2 psy, 2 papugi, szczur, zięba, rybki), można się wkurzać na nich ale i tak sie kocha Mendy. Większość to takie wyrzutki społeczeństwa po przejściach. Wkurzają mnie strasznie czasem, ale nie wyobtrażam sobie wieczora bez nich, kiedy szczur sępi jakiś smakołyk tak głośno ze się spać nie da, albo Nela ryje sie pod kołdrą. Poranek z kotem na twarzy też nie jest zły :) i słynna akcja "podziel się posiłkiem" :D siedze przy stole i jem obiad a dookoła pełno oczów z sępim wzrokiem. To nic że miska pełna, na stole napewno jest lepsze jedzenie.
-
Zobaczymy co wyjdzie w wymazie, czy te zastrzyki które dostala cos dadzą i co powie profesor (doktor - nie wiem jak to u weterynarzy jest) z Lublina. Jak już będzie cos konkretniej wiadomo wtedy będziemy myślec co dalej. Na usuwanie kłów to się chyba nie zgodzę. To za duże cierpienie jak dla Neluni...
-
CZyszczenie ząbków czymkolwiek narazie nie wchodzi w grę. Menda jest wredna i nie da sobie dotknąć pyska w zaden sposób. Z tego co dziś rozmawiałam z weterynarzem to narazie tylko rumianek do picia, wtedy tez troche płucze pyszczka (jak jej posłodzę to nawet pije :) ) Tu raczej nie jest problem zębów, z tego co mówią to problem ogólnoustrojowy, jakies paskudztwo co osłabiło odporność i uderza w najsłabsze miejsca. Gdyby to był problem tylko zębów usunięcie kamienia i szlifowanie ząbków połączone z antybiotykami przyniosło by pozytywny skutek. A tu nic. Dlatego będzie miała robiony wymaz z pyszczka i zobaczy sie co wychodują. Narazie jakby coś lepiej było. Moze te zastrzyki poprawiające odporność cos dały? Stomatologia jest w Lublinie, kolega który tam własnie skonczył weterynarie ma się konsultować ze swoim profesorem. Zobaczymy co mądrego wymyśli. Moja wrodzona wredota też psince trochę pomaga. Nie nakarmiłam jej dziś, tylko chamsko dałam jej ulubioną paróweczke pokrojoną w kosteczkę na podłogę. Lepiej jej było zbierac z podłogi niz z miski a do tego postawiłam obok Leona. z chytrości zjadła wszystko sama :D i ząbki nie bolały tak strasznie. Cwaniara poprostu wykorzystuje ile się da sytuacje. Z mamą takie przekrety nie wchodzą w grę. Tak sie na nia patrzy, że mama i tak ja karmi, chociaż tłumacze, że Bestia może sama. Jest za bardzo rozpieszczona już w tym momencie. Popatrzy sie na mnie tymi swoimi oczkami, jeszcze ogonek podkula i niestety ale ustępuję jej na kazdym kroku. Jeździ ze mną samochodem coraz częściej. Dziś odwoziłam koleżankę to oczywiście Nela w aucie była pierwsza! Ogólnie jest całkiem nieźle. Apetyt ma, humor dopisuje. Leona przegania przy kazdej możliwej okazji. Koty też usiłuje męczyć. Od szczura trzyma się z daleka :D jak wszystkie inne zwierzaki w domu :D Na pole wychodzi niechętnie. No przeciez takie straszne kałuże były.. Jak mogą te piękne łapeczki chodzić po wodzie. Wyzyskuje pieszczoty od każdego. Najlepiej jest jak ktoś obcy przychodzi - wiadomo ze nie odmówi głaskania. Siada przed ludzmi i rusza ich łapką zeby głaskali. Teraz spi na łózku. Oczywiście w poduszkach.
-
W tym momencie az tak strasznie źle nie jest... Bywało gożej. Karmiona jest ale wode pije "normalnie". Bywały momenty kiedy nawet wody bidusia nie mogła sie napić. Z tym karmieniem to nie wiem, czy to nie jest tez trochę jej rozpieszczenie już, no ale cóż zrobić jak takie dwa maślane oczka sie patrzą i proszą zeby ja karmić...
-
Blog? Hmm... Czemu nie :) W koncu w domu jest pełno Psychopatów futrzastych, pierzastych, z łuskami itp. Jeżeli ktoś ma pytania o Nelusię to chętnie odpowiem. Z chęcią też czekam na jakies rady, w kwestii leczenia zębów. Próbujemy z weterynarzami juz wsyztskich sposobów... Było nawet smarowanie ran gencjaną (efekt: pies w fioletowe łaty, bluzka w łaty, kocyk tez nagle stał się łaciaty) a ropa dalej się wydobywa. Rany ropne pojawiają sie tylko koło kłów. Pies ma paradontozę. Konkretnie odsłoniete kły, widac spory kawałek szyjki(?) zęba. Wszyscy weterynarze odradzaja usuwanie kłów. Podobno to jest straszny zabieg a Nela po pierwsze jest starszą damą, nie mozna jej az tak obciążac, a po drugie narazi ją to na dodatkowe długie cierpienie kiedy rany będą się goić (trzeba byłoby dłutować kość, czy cos takiego miedzy innymi). Weterynarz ogladał zęby z bliska :D Jak Nela usiłowała go pogryźć... Nie chcemy jej zbyt często usypiać, żeby nie obciążać Antyka. Smarowanie tez było wielkim cyrkiem. Tak samo zresztą jak dawanie zastrzyków. Teraz własnie dostaje te na poprawę odporności. Nie wiem jak ona to robi ale wyczuwa moje zamiary, jak mam schowana strzykawke za sobą to pokazuje swoje piękne przerzedzone uzebienie :D Ale dajemy radę :D W koncu wieksza jestem :P a siniaki wkoncu zejdą... Zdjecia zrobimy jak będzie trochę bardziej wiosennie... Zeby nie było że Nela tylko śpi ( w sumie to z reguły śpi leniwiec, ale ileż można oglądać zdjęć spiącego psa - nuudy).
-
Witam. Dopiero teraz przez przypadek odnalazłam ten wątek. Jestem nową właścicielką Neli. Myszorek jest przekochany. Jezeli chodzi o zadomowienie się, to sądze że już sie dobrze czuje w nowym domu. Sypia na fotelu ale tradycja już stały sie wieczorne i poranne pieszczoty. Ryje mi sie pod kołdrę i oczekuje pieszczenia, całowania, głaskania i przytulania (tak 10-20 minutu i daje sobie spokój). Ma pełną władze nad Leonem (podchalańczykiem) właśnie go obwarczała, bo zblizał się do jej miski). Leon natomiast zakochał sie w niej. Na polu nie odstepuje jej na krok, w domu sypia obok jej fotela. Z kotami Nela żyje w pełnej zgodzie. Typowa psia logika - skoro kot nie ucieka to nie ma sensu gonić. Z zębami mamy na okragło problemy. Miała sciągany kamień nazebny, szlifowane kły, żeby nie raniły pyszczka (po sciągnięciu kamienia były chropowate i odparzało), antybiotyki działaja na krótko. Teraz weterynarz stara sie poprawic jej odpornośc, zeby organizm zaczął sam walczyc ze stanami zapalnymi. Bedziemy robić wymaz z pyszczka i antybiogram żeby nie faszerować Wariata lekami a dać jeden konkretny który przyniesie ulge. W tym momencie niestey jest znów karmiona (jak nikt nie widzi to je sama - Cwaniak mały). No ale zdrowie Neli nakważniejsze i próbujemy ząbki ogarnąć. A tak nawiasem to Piekna uwielbia jeździć autem - ale tylko na przednim siedzeniu. Oprócz tego NIE SŁUCHA WOGÓLE. Wykazuje totalną olewkę ;) zwłaszcza na polu :P Typowy spaniel! Ma swoje zdanie o które walczy. Charakterna kobieta :D Weterynarza chciała zjeść jak oglądał jej mordkę - no cóż boli. Pozdrawiamy :) Karolina i Nela