O tak stado ma swoje wady :roll: Lucek pod puszcza Kaję do wszelkich akcji, przy nim ona jest głucha i ma mnie gdzieś. Wyskakują do piesków, szczekają na ludzi, gonią samochody itp. I najważniejsze- obydwa ciągną na smyczy :angryy: Sama Kaja idzie przy nodze, 90% psów mija bez spojrzenia (lub przywitanie jak kumple ;)). Suk się boi lub dominuje, ale sama już nie ma wyskoków. I większość czasu jest wpatrzona we mnie ;) A człowiek jak podejdzie to radość :loveu:Za to sam Lucek ciągnie na smyczy jak parowóz, ma swoje do psów ale po słownym upomnieniu się uspokaja. I szczeka tylko na kilka osób ;) Tak więc zazwyczaj wychodzimy oddzielnie ;)