Tys u mnie zmieniło się to po tym, jak na działce zaczęliśmy mieć więcej rzeczy do budowy. Każdy mówił że nas mogą okraść, i tata panikował. Każdy mu nagadywał żeby sobie przygarnął dużego psa do obrony. Więc jak zobaczyłam że do oddania szczeniaki po onkach to zaraz zaklepałam sunię i pojechaliśmy :). Mama nic nie wiedziała, więc była obrażona jak wróciliśmy, mówiła że nasz poprzedni jamnik (Maksiu) teraz przez nas na pewno umrze bo będzie zazdrosny, a że już ma wiek, choroby, to zrobi miejsce młodej, usunie się... I tu nastąpił zwrot akcji, Maks odmłodniał, podobno Kajka przedłużyła mu życie o kilka miesięcy ;) Wtedy rodzice zauważyli że 2 psy fajnie się dogadują, mają zajęcie między sobą, więc nie było większych protestów o Lucka:)
Szczegół że jak wróciliśmy z Kajką to "była za mała i młoda na podwórko"- wg mojego taty i nas wszystkich, a teraz to " już się nie przyzwyczai do budy, bo za duża" :p A i tak nikt nie wyobraża sobie sytuacji żeby jej w domu nie było :)
A zdjęcia super, śFinka jest urocza :loveu :