Stiwi to staruuuuuuszek jest. Bardzo stary staruszek. Taki, któremu zostało pewno kilka miesięcy. Chorutki, biedniutki, którego nikt na dożycie nie weźmie. I ktory pewnego dnia odejdzie sam, na zimnej podłodze, bez człowieka, ktory poglaskalby po głowie w tym trudnym momencie. Ktory podtrzymały za łapkę i powiedział "żegnaj przyjacielu, do zobaczenia po drugiej stronie tęczy".
Stary, chory pies. Niechciany, niekochany.