A ja dziś wyszłam na taras, żeby psy nakarmić i znalazłam kocie dziecko. Łyse, zaropiałe, z odmrożeniami, z kupą przymarzniętą do skory. Ma się to szczęscie. Wokól pełno domów, ale kociak musiał trafić akurat na mnie. Byliśmy już u lekarza, kociak umyty, opatrzony, obstawiony antybiotykami, odrobaczony, nakarmiony, śpi kolo kaloryfera.....