Jump to content
Dogomania

Jagusienka_87

Members
  • Content Count

    4
  • Joined

  • Last visited

  1. Jagusienka_87

    Rodzice VS Pies...

    Spokojnie, wyobrażam sobie, że będę musiała całkowicie się poświęcić przyszłemu młodemu. Na razie i tak nie planuję kupna szczeniaka. Poczekam na odpowiedni moment. I dopiero jak owczarka już nie będzie z nami. Dziękuję za rozmowę. Temat można zamknąć.
  2. Jagusienka_87

    Rodzice VS Pies...

    Ojoj... Sporo czasu mnie nie było i widzę, że przegapiłam niezłą dyskusję. Myślałam, że na czwartej odpowiedzi się skończyło, bo więcej powiadomień mi nie przychodziło na pocztę. Ale dosyć tłumaczenia się. Jeśli kogoś w ogóle interesuje ciąg dalszy, to odpowiem na zadane mi w zeszłym roku pytania. [quote name='Beatrx']wyprowadź się. masz prace, jesteś dorosła to znajdź sobie mieszkanie czy dom i wtedy kupisz sobie psa. a póki mieszkasz pod wspólnym dachem z rodzicami to musisz się liczyć z ich zdaniem, nawet jeśli "argument" brzmi 'bo nie'.[/QUOTE] za najniższą krajową to ja mieszkania sobie niestety nie kupię, a nawet nie wynajmę :( [quote name='inna877']ha mam taką samąsytuację. wyprowadzam się w ciągu najbliższych 2lat... no ale psiaka chciałam od dawna, poprzedni odszedł rok temu. mama ok tata NIE. no niestety ja robię tak że stawiam przed faktem dokonanym, przynosze do domu i juz. tak bylo z kotem. z poprzednim psem czy innymi zwierzakami. zazwyczajj kilka dni awantur( tak jak teraz :p ) a potem tata sam się zajmuje kocha tuli i w ogole. kot to teraz jego oczko w głowie a pamiętam jak kazał go oddać i krzyczał na mnie z 2 tyg... :p inaczej przez całe zycie nie miała bym zadnego zwierzaka.[/QUOTE] Kiedyś jak jeszcze chodziłam do gimnazjum to tak zrobiłam. Koledze z klasy oszczeniła się staffka, więc kupiłam od niego szczeniaka i przyprowadziłam do domu (rano). Wieczorem matka wzięła go pod pachę i poszła go oddać. I tyle się nacieszyłam staffikiem... [quote name='zaba14']Odpuść na trochę, zajmij się owczarkiem, bierzesz psa na spacer? Zacznij... może zacznij uczyć go różnych komend? a po jakimś czasie sama się zastanowisz czy chcesz mieć drugiego psa? Jeśli tak, i będziesz sądzić ze dasz radę sobie z 2 psami to wtedy zacznij znów rozmawiać z mamą, a jeśli ta będzie uparta to nic nie pozostaje jak poczekać z marzeniem do wyprowadzki... psiaka jednego masz, więc warto i jemu poświęcić uwagę. Ja wyprowadziłam się z domu jak skończyłam 19 lat ;) po 3 latach kupiłam swojego wymarzonego staffika i teraz chciałabym jeszcze jednego, ale zaczynam myśleć może jak Twoja mama... utrzymanie psa kosztuje, gdy są wyjazdy jest problem... jeden pies to nic.. dwa to już gorzej ;)[/QUOTE] Spokojnie, z owczarkiem wychodzę czasem na spacer (tylko ja, bo nikt inny w rodzinie się do tego nie kwapi), ale nie za często, bo nie mam czasu codzień. Wbrew pozorom nie jest głupi jak na typowo kojcowego psa. Słucha się i potrafi być grzeczny. Co nieco też umie. Nie wiem w jakim jesteś teraz wieku, ale 19 lat i wyprowadzka to aż nie chce mi się wierzyć... Zazdroszczę, musiałaś mieć farta albo dobre warunki. [QUOTE=makot'a;19413551]Moim zdaniem zachowujesz się trochę dziecinnie, jak na 25-letnią osobę... ale może to tylko wrażenie. [/QUOTE] Wstyd mi za to, że jestem tak postrzegana, ale co mam zrobić? Moja matka nigdy mi na nic nie pozwalała. Nawet w liceum nie mogłam u koleżanki na noc zostać, bo "DALEKO NIE MIESZKACIE OD SIEBIE, WIĘC W CIĄGU DNIA MOŻECIE SIĘ WIDYWAĆ" - takie były jej argumenty. Można więc sobie wyobrazić, że nie miałam przez to zbyt wielu znajomych. Nic mi nie było wolno, tylko same obowiązki i obowiązki. Przynajmniej tyle pamiętam z okresu nastoletniego. Na dyskoteki też, jeśli już to tylko ze starszą siostrą... Matka po prostu nie pozwoliła mi dorosnąć. Czuje się jak zdziczałe zwierzę wypuszczone z klatki. Chcąc nie chcąc stałam się samotniczką. Nie umiem się odnaleźć wśród ludzi. Zawsze do teraz muszę robić to co matka chce i nie mam prawie nic do powiedzenia. Uwierzcie mi, gdybym dysponowała większą gotówką, to już by mnie w tym domu nie było. Pozdrawiam wszystkich
  3. Jagusienka_87

    Rodzice VS Pies...

    Dzięki za odpowiedzi. Może kiedyś mi się uda doprowadzić rozmowę z matka do końca. Póki co jak tylko słyszy na początku zdania słowo PIES to temat się kończy. Nie wiem czy kiedykolwiek pozwoli mi nawet dokończyć jedno zdanie na ten temat. Nie rozumiem... Przecież nie podnoszę głosu podczas rozmowy ani się też za bardzo nie płaszczę przed nią.
  4. Jagusienka_87

    Rodzice VS Pies...

    Witam wszystkich. Chciałabym się w pierwszej kolejności przywitać, gdyż jestem nowym użytkownikiem forum. Mój problem jest dość skomplikowany, gdyż dotyczy nie tyle psa, co moich rodziców. Ale po kolei zacznę od początku i przytoczę kilka istotnych faktów: - mam 25 lat, pracuję i mieszkam nadal z rodzicami, - mieszkam w domu z ogrodem, - mamy już jednego psa. Powiem Wam, że od lat marzyłam o swoim własnym piesku (konkretnie o buldożku francuskim). Ponad 8 lat temu mój tata przyprowadził do domu młodziutkiego owczarka niemieckiego, który jest z nami do tej pory. Przebywa w kojcu przez cały rok - rodzice nie chcieli aby był trzymany w domu, bo wszędzie by było futro, bo niszczyłby meble, bo śmierdzi itp. A że wtedy (8 lat temu) byłam niepełnoletnia to nie miałam w tej sprawie nic do gadania. Rozmawiałam niedawno z rodzicami o tym, że bardzo bym chciała kupić buldożka do domu, bo to moja wymarzona rasa itd. Tata w sumie nie ma nic przeciwko, ale mama kategorycznie odmawia. Nawet nie mówiła dlaczego nie, tylko po prostu "BO NIE". Ja nie wiem w czym ona widzi problem. Przecież ja bym zapłaciła za tego psa ze swojej kieszeni i ja bym się nim zajmowała. Nie będę mówić o różnicach między owczarkiem w domu, a buldogiem w domu, bo zapewne każdy na tym forum wie jakie są podstawowe różnice :) także nie będę przedłużać. Podsumowując: czy ktoś z Was miał w swoim życiu podobną sytuację? Czy znacie jakieś sposoby na to, żeby przekonać rodziców (konkretnie mamę) do buldożka? Właściwie to ja się zastanawiam czy aż tak muszę się jeszcze liczyć z jej zdaniem skoro już jestem pełnoletnia i zarabiam swoje pieniądze? Przecież by nie wzięła i nie oddałaby psa, gdybym już go do domu przyprowadziła bez jej wiedzy - tak mi się przynajmniej wydaje. Wolałabym "po dobroci" załatwić sprawę, bo chcę możliwie jak najdłużej żyć w zgodzie z rodzicami. Jednak jeśli się nie da, to chyba pomyślę nad bardziej drastycznymi środkami. W końcu rodzice nie powinni być przeszkodą w realizacji marzeń swojej córki :) Przepraszam za tak długi post. Jeśli potrzebujecie dodatkowych informacji z mojej strony to pytajcie. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
×