Ech... Nie wiem od czego zacząć...
W niedziele udało mi się wykupić 2-letnią sukę rasy samoyed ze skandalicznych warunków. W porozumieniu z hodowcą udałam się do suczki prezentowanej w ogłoszeniu na tablica.pl. Kobieta, która była jej prawnym opiekunem, posiada salon dla psów... Suczka... koloru brunatno-pomarańczowego... Z kołtunem za uchem wielkości pięści... Kuląca się ze strachu przy raptownych ruchach... Odsprzedana z powodu przeprowadzki... Suka ma 2lata.. ostatni raz szczepiona na wscieklizne w roku 2010, nie wspomnę o chorobach zakaźnych.. Suka posiadająca na sobie kilka kilo piachu... Suczka... 52cm w kłębie ważąca 13kg.......................................... Suka z wybitym zębem, ułamanym kolejnym, wbite źbła trawy ropiejące, wyrwane kępy sierści na kryzie... Zapewne od szarpania...
Hodowca niepokoił się o sukę, bo nie było z ludźmi żadnego kontaktu. Mieli także 2 inne suki z tej samej hodowli, które kilka miesięcy temu mąż hodowczyni odebrał jako błąkające się w okolicy Kobyłki. Od tamtej pory rozpoczęły się poszukiwania trzeciej (w niedziele odebranej) suczki...
Właścicielka prawna, Agnieszka P. , wspomniała o dwóch pozostałych sukach, że zostały sprzedane, bo uciekały... Ciekawe, skoro są w hodowli, z której pochodzą, a opiekunka prawna nie ma żadnej umowy z niby nowym właścicielem. Poza tym wedle umowy nie miała prawa sprzedać żadnej z nich bez powiadomienia hodowcy...........
Kobieta w wieku 35-40 lat. Mocno opalona blondynka. Agnieszka P. i mieszka w okolicach Wołomina-Kobyłki. W Wołominie ma własny salon strzyżenia psów miniaturowych.. Ma także BARDZO wygadaną córkę w wieku 14-17 lat.
Uważajcie... To nie był pierwszy pies z jej rąk który tak skończył...[IMG]http://www.samoyed.iq24.pl/emot/icon_exclaim.gif[/IMG] Sama przyznała, że oddała także wcześniej Jack Russel Terriera.