witaj. Czytałam już dawno twój wątek,Marta i w końcu postanowiłam się zarejestrowac,aby moc ci odpowiedziec.
Miałam owczarka niemieckiego kilka lat temu, uległ wypadkowi i niestety nie przeżył na wskutek obrażeń, których doznał.
miał zaledwie dwa lata i choc mineło lat 7 od tamtego wydarzenia nadal nie umiem sie pozbierac.
Miał na imie Dennis. jego mama była wystawowa a ojciec nie miał rodowodu. Mój tata zawsze marzył o wielkim bydlaku,który mógłby obronic mnie - jego jedyną coreczke ( jestem jego oczkiem w głowie ) a niestety trafił nam się strachliwy piesek.
kochałam go i nie wyobrażałam sobie posiadania innego ( odkad go nie ma, nie mielismy innych psów ) .
Czego się bał? hmm trudno określic. Wielu rzeczy. Rozglądał sie na około kiedy szlismy ruchliwą ulica, albo jak np jechał za nami rower. Kulił sie, podkulał ogon i od przodu probował na mnie wskoczyc. robił sie malutki. trwało to tak odkad skonczył 3 miesiace dopóki nie ukonczył 11 miesiecy.
wezwalismy nawet behawioryste ( mój tata znał go z wojska,bo był z nim na obowiazkowej służbie która odbywał każdy obowiązkowo w wieku 19 lat )
pokazał nam jakie błędy popełnialiśmy:
- krzyczeliśmy a to nie powinno ani razu miec miejsca. pamietam jak mowił nam, że tzw samiec alfa nie ma prawa podniesc głosu w takich sytuacjach gdyż pies odczuwa, ze zmienia sie jego nastrój, a wiec nie jest stabilny czyli moze nawet alfa sam sie boi
- tata czasem zakładał mu kolczatke. niby nic takiego,ale kiedy pies dużej rasy się szarpie, powinno zwolnic sie ucisk, bo moze dojsc do zmiażdżenia tchawicy albo infekcji dróg oddechowych
- jak pies wskakiwał na nad os przodu - odpychaliśmy go i krzyczelismy, ze ma przestac - tamten behawiorysta nazwał to błedem wychowawaczym numer jeden, bo alfa NIGDY NIE PODNOSI GŁOSU W SYTUACJI GDZIE KTÓRYS SIE BOI. takim zachowaniem dajesz psu do zrozumienia, że zmieniłaś swój ton bo byc moze sama zaczełas sie bac lub straciłaś kontrole, a tego nie robi prawdziwy przywódca stada - to on ma przecież stadem kierowac
- w takich sytuacjach jak opisałam powyżej , należy przystanac, pozwolic, aby pies wrócił na cztery łapy , nie odpychac go, ale po prostyu wziac jego łapy ze swoich nóg ( czy tam ud czy coś ) i wszystko to robic BEZ SŁOWA !!!!
pies nie moze stracic zaufania do ludzi, którzy go karmia czy wyprowadzaja, on ich kocha dlatego w strachu panikujac idzie do nich. ten fachowiec mówił nam, ze zupełne ignorowanie problemu tez nie jest wyjściem bo dla psa to znak, ze nie zyje w otoczeniu gotowym na jakąś kleske czy zagrożenie i bedzie sie nim opiekowac " do czasu ".
mój kochany Dennis bał sie taczek. zawsze jak jakąś zobaczył to przyspieszał, chował sie i wyrywał
moj tata zawsze wtedy szedł dalej, pozwalajac, aby ta taczka go goniła ( o ile jechała za nimi ).
jeśli robisz podobnie, przestan, bo tak ją uczysz, że taczka/rower/cokolwiek bedzie krok w krok za nia.
lepiej po prostu raz zaczepic kogos i zapytac, czy pies moze to obwachac ( jak raz obwacha jedna taczke, to nie bedzie sie bała innych )
inny sposób to zakup tak zwanego kantarka gdzie pies nie moze ruszac głową kiedy pociagniesz lekko za pasek.
to troche uciazliwe latem szczególnie ale działa najlepiej a pies zawsze moze dyszec jak go spuścisz ze smyczy ( o ile to robisz np żeby biegał) i sie napic( mówiłaś coś o wypadach nad wode ). poza tym, Twoja suczka powinna załapac, ze ten kantar jest dlatego i z czasem przestanie sie ogladac, bo nie bedzie chciała w upale chodzic w kantarku
kolejna sprawa, mam nadzieje, że nie bijesz psa. chodzi mi o lekkie klapsy
jasne, co innego jak da sie małego klapsa szczenieciu kiedy ono zsika sie w domu,ale jak reka która karmi i głaszcze, nagle uderza , a przy tym nastrój jest nerwowy , to niedobrze.
gdyby mój dennis żył.. pewnie dzisiaj chodzilibyśmy na długie spacery... docen to, że masz pieska i jest zdrowy i cie kocha
to powinno ustapic z wiekiem ( podobno owczarki są bardzo ludzkie,stad ich młodziencze wsiu bździu w głowie ) .
a i pytanie: masz rodzenstwo? albo kuzynki/kuzynów, z którymi dobrze gadasz?
jesli tak to zapytaj czy moze ktos jechac rowerem, ale nie ciagle z wami, tylko np przejechac raz potem jechac np w inna strone miasta, i nagle po kwadransie znów kilka razy przejechac itp
druga sprawa: jesli ona szczekała na kogos jak była mniejsza ( ale nie z odwagi tylko strachu np ze nie podeszła albo miała podkulony ogon ) to chwaliłaś to? tzn, czy potem ją klepałaś po bokach albo głaskałaś ? jesli tak, to bład.
zapraszacie do domu znajomych? my czasem tak,ale rzadko i jak juz ktoś przychodził, to zamykalismy Dennisa na altance. to tez był bład. nie widywał obcych, a poza tym zawsze ja z nim siedziałam wiec myslał ze ja tez sie przed nimi chowam. potem ten behawiorysta mi wyjasnił ze jak Dennis widział obcych i skakał na mnie to chciał mnie ostrzec ze ktos idzie i powinnismy oboje sie ukryc
no nic, mam nadzieje ze pomogłam.
pozdrawiam Ciebie i twoja suczke, zycze sukcesów
gajos, ja bym sie skupił na Twojej poradzie: Pierwsze co nasuwa mi się na myśl jest to, że pod żadnym pozorem nie możesz nic do niej mówić gdy się czegoś przestraszy - mówiąc wtedy do psa, pogłębiasz ten stan ponadto Twój głos będzie się psu kojarzył ze strachem. dokladnie to samo mówił nam specjalista