Chrupka adoptowana.! Nie wiem co i jak dokładnie, bo mnie nie było przy adopcji. Natomiast jestem pewna, że schronisko nie wydałoby jej nie wiadomo gdzie. Wiem, że byli ludzie, którzy mają się zastanowić nad adopcją Kolby. Ogólnie myślałam, że bd z nią gorzej, ale jest ok. Spędziłam w nią w sobotę prawie pół dnia i nie zauważyłam, żeby była jakaś bardziej smutna czy coś... Jedyne z czym się zdziwiłam, to z tym, że jak mnie zobaczyła to po raz pierwszy szczekała, bo się tak cieszyła. :crazyeye: