Jump to content
Dogomania

ołówek

Members
  • Posts

    542
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ołówek

  1. [quote name='diuna_wro'] [SIZE=2][B]POTRZEBNI WOLONTARIUSZE, DOROŚLI ALE I KOMUNIKATYWNA I ODWAŻNA MŁODZIEŻ, DO ZBIERANIA PODCZAS ZOOBOTANIKI DATKÓW DO PUSZEK FUNDACJI 2PLUS4 !!!![/B][/SIZE] [/QUOTE] Ja chciałam powiedzieć, że przyjdę z dwoma koleżankami w sobotę, mama (Nikaragua) podobno przed chwilą mnie zgłosiła :) [U][SIZE=3]Poprawka: przyjdę z trzema koleżankami (chyba że jeszcze jedną namówię to nawet z czterema:D )[/SIZE][/U]
  2. [quote name='Nikaragua'] [IMG]http://img51.imageshack.us/img51/4752/maluszki2g.jpg[/IMG][/QUOTE] Kolega też jest cudny. A imię Nemo wymyśliłam ja ;)
  3. następnym razem, jak Nikaragua pojedzie do nich do schroniska może też w końcu pojadę ...
  4. [quote name='terierfanka']no mały, ale Nika tylko na krótkie podróże komunikacją miejską zakłada, przeżyje ;)[/QUOTE] a poza tym rzadko jeździ komunikacją miejską to już w ogóle ma luzik ;)
  5. był na lince, bo w Parku Krajobrazowym nie wolno puszczać psów luzem .
  6. Nie zrobię nowego wątku, to tutaj ośmielę się przedstawić historię LOLI: Któregoś dnia nad Jeziorem Powidzkim Nikaragua i Terierfanka poszły rano do sklepu po bułki. W pewnym momencie Nikaragua usłyszała miałczenie – dochodziło ono spod jednego z krzaków przy drodze. Zobaczyły malutkiego szaro-białego kociaka. Maluszek się przestraszył i wskoczył głęboko w gałęzie krzaku, a Nikaragua i Terierfanka poszły dalej. W sklepie kupiły jakąś mokrą, kocią karmę i wracając, w plastikowej miseczce postawiły ją pod drzewem, na którym dalej siedział kotek. Po obiedzie, czyli jakieś trzy godziny później Ołówek wraz z koleżanką Alicją i koleżanką Wiolą szły do tego samego sklepu po lody i brykiet grillowy. Przy okazji chciały zobaczyć, czy kociak dalej siedzi na drzewie. Rzeczywiście, kotek się od trzech godzin nie ruszył z gałęzi, a miseczka z jedzeniem stała pod krzakiem. Dziewczyny się nim zachwyciły i idąc dalej były pewne, że nie zostawią go na krzaku – zaczęły mu też wymyślać imię, a to nie było łatwe. Pierwsza ostateczna wersja imion brzmiała „Jeśli to ON to Węgielek, bo akurat idziemy po węgiel do grilla, a jeśli ONA to Kreska lub Kropka”. Będąc w sklepie Ołówek napisała do Nikagaguy smsa „Przyniesiemy kotka”. Ta zadzwoniła od razu i dogadała się z córką, że przyjdzie z Terierfanką pod koci krzak, tam się spotkają i pomyślą co robić. Ołówek oraz Alicja i Wiola doszły do kotka przed Nikaraguą i Terierfanką, więc postanowiły ściągnąć kociaka z gałęzi. Nie było to łatwe, ale w końcu kociaczek znalazł się w koszulce Ołówka. Terierfanka wzięła ze sobą dużą torbę, a w niej ręcznik, więc kiedy doszła z Nikaraguą do dziewczyn, wszystkie wsadziły słodziaka do przygotowanego miejsca. Żadna z nich nie wiedziała, jak zająć się maluszkiem (a raczej maluszką, bo doszły do tego, że kociak to ONA), więc Nikaragua zadzwoniła do Ulv. Dowiedziały się, że trzeba sprawdzić, czy oczka jej nie ropieją, czy nie skaczą po niej pchły i czy nie ma oznak biegunki. Wyglądało na to, że jest zdrowa. Kiedy doszły do domu, Nika wcale nie była zadowolona z nowego mieszkańca domku, a Emir koniecznie chciał się kotkiem bawić. Na szczęście psiaki nie zdążyły się „zająć” maluszkiem, bo wylądował w łazience. Miseczki na wodę i jedzenie (twarożek z tuńczykiem w puszce) dostała zrobione z denek butelek, a kuwetę miała z plastikowego pudełka po cieście i piasku z ogrodu. Wszyscy byli zakochani w kociaku, który dostał imię LOLI. Terierfanka kazała Ołówkowi, Alicji i Wioli napisać ogłoszenia znalezieniu kotki i rozwiesić we wsi, ale dziewczyny tego nie zrobiły. Nikaragua napisała smsy do wszystkich znajomych z pytaniami, czy ktoś nie chce kotka, a Alicja twierdziła, że ona weźmie Loli, bo ma już dwa koty, tylko żeby nie mówić mamie, bo przez telefon to się nie zgodzi, a jak dostanie kotkę do ręki, to się zakocha. Nikaragua stwierdziła jednak, że to niepoważne, więc zadzwoniła do mamy Alicji. Ta powiedziała, że weźmie Loli, ale tylko na dom tymczasowy i że we Wrocławiu będzie się pytać znajomych, czy ktoś chce kotka. Wszystkim odpowiadała ta wersja, a pieniądze, które zostały z wakacji miały pójść na pierwsze szczepienia i badania. Nikaragua, Terierfanka, Ołówek, Alicja i Wiola postanowiły też, że trzy kocie ciocie (Ołówek i jej koleżanki) będą się składać na sterylizacje Loli, jeśli miałaby tak długo być w domu tymczasowym. W końcu kotek pojechał do domu Alicji. Jednak, jak się okazało, już po kilku godzinach pojechał do nowego domu na Bielany. Znajoma mamy Alicji powiedziała, że weźmie kotkę, bo ma już koty i chciała jeszcze jednego. I tak, mały kociaczek znalazł nowy, wspaniały dom [FONT=&quot]♥[/FONT]
  7. [IMG]http://img27.imageshack.us/img27/3272/kot1o.jpg[/IMG][IMG]http://img200.imageshack.us/img200/3807/kot4a.jpg[/IMG] LOLI czyli miłość od pierwszego wejrzenia istnieje ;D Nasz "kociaczek-słodziaczek", jak mówiła na nią najpierw koleżanka W, a potem już wszyscy. Jest przecudnie przesłodka i jak powiedziała Nikaragua "nie można napatrzeć się na jej zabawy - żaden telewizor nie jest potrzebny" ;)
  8. [quote name='Nikaragua']tu Nika: moja Pani jest jakaś dziwna... deszcz pada, trawa mokra, i ona myśli, że ja będę po tym chodzić! Przecież damy nie moczą sobie łapek![/QUOTE] Deszcz jest faaajny !
  9. [quote name='Nikaragua']Nie, ma swoje legowisko koło łóżka córki. [/QUOTE] I mi potem chrapie albo mruczy w nocy .
×
×
  • Create New...