Jump to content
Dogomania

kudlataja

Members
  • Posts

    914
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by kudlataja

  1. Witam, właśnie dowiedziałam się o wątku i wstawiam psiaczka, który pomimo iż ma właścicieli to już nie na długo. Niestety okazali się nieodpowiedzialni, a zakup pieska był przez nich zupełnie nieprzemyślany, żeby nie nazwać tego głupotą. Teraz po śmierci męża kobieta zaplanowała wyjazd za granicę i pies stał się problemem...czeka go schronisko albo ulica...pieska wstawiam na prośbę przyjaciółki. Może podpowiecie, gdzie można go ogłaszać takie psiaki? Psiaczek jest na łańcuchu tylko do zdjęcia, bo skakał i nie dawał się fotografować. Niestety trochę chybiony pomysł, no cóż spróbuję mu zrobić lepsze zdjęcia, na razie takie dostałam. Obecnie pies znajduje się w podzamojskiej wsi woj. lubelskie ale istnieje opcja transportu niemalże wszędzie. Pies ma 3 lata, nie lubi obcych zwierząt, dla domowników bardzo przyjazny, z czasem przyzwyczaja sie do osób, których wcześniej nie znał, uwielbia zabawy ze starszym psem. [IMG]http://i50.tinypic.com/2u9kggz.jpg[/IMG] [IMG]http://i48.tinypic.com/2mgmafl.jpg[/IMG] [B]Telefon kontaktowy 697762908[/B]
  2. To trudna rasa, ludzie się ich boja i pies nie bardzo akceptuje towarzystwo innych zwierząt, dlatego przeraża mnie perspektywa schroniska:(
  3. Aktualnie szukamy domu dla takiego amstaffa, który pomimo, że ma właścicieli, ale stał się dla nich problemem, bo wyjeżdżają, a piesiowi grozi schronisko:( [IMG]http://i48.tinypic.com/2mgmafl.jpg[/IMG]
  4. Kacper szykuje się do adopcji. Jeszcze tylko sprawdzić domek i mam nadzieję, że będzie dobrze, pozdrawiam:)
  5. Czy znacie może kogos kto ratuje amstafy lub pomaga w adopcjach tej rasy?
  6. Uczestniczyłam w transporcie Tobiego. Do tej pory pamiętam jaki był biedny i przestraszony przed tą podróżą...[B] Myślę, że nie mógł trafic lepiej.[/B] Dzielnie borykacie się z problemami i wzięliście Tobiego z pełną świadomością sytuacji\. Bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego na kolejne lata:) P.S Pięknie sie psiaczki dobrały i wzrostem i kolorystycznie i chyba równie charakterne są oba:) Pozdrawiam
  7. Wszystko w jak najlepszym porządku, jeszcze trochę i Kacper będzie miał robione ogłoszenia adopcyjne. A to zdjęcie, co tak wyszczerza ząbki, to przy jedzeniu po prostu. pytałam opiekunkę, czy są z nim jakies problemy. Okazuje się, że Kacper jest świetnym psem, na początku jak tylko lepiej się poczuł trochę buntował sie przed rehabilitacją, jednak zawsze dostawal wtedy jakiś smakolyk, co pomogło w przezwyciężeniu jego niechęci do ćwiczeń. Jest psiakiem bezproblemowym, został już przetestowany na kontakty z kotami i innymi psami, nie zalatwi się w mieszkaniu i jako pierwszy wita swoją Pancię w drzwiach:) Postaram się o nowe zdjęcia. pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie. P.S Wstawiam linki do ważnej petycji, dostałam dziś od znajomej w sprawie Chartów hiszpańskich i brytyjskich. Jeśli jeszcze nie podpisaliście to bardzo proszę i zachęcam; [url]http://www.avaaz.org/en/petition/Sto..._hunting_dogs/[/url] [url]http://www.change.org/petitions/defr..._term=12357669[/url]
  8. okazuje się, że chyba raczej z tych charakternych;) [quote name='terra']Jeszcze sika jak dziewczynka, jeszcze kręgosłup wygięty, ale jeśli już pogonił innego psa, znaczy jest bardzo dobrze. Czy mi się zdaje, czy on z tych obszczekujących wszystko co się rusza?[/QUOTE]
  9. Nie wiem dokładnie, zapytam na kogo tak się wyszczerzył...a spacer super, nie spodziewałam się, że tak pieknie się to wszystko ułoży, tym bardziej, że nawet lekarze w Krakowie z którymi rozmawiałam byli bardzo ostrożni w rokowaniach.
  10. Już samodzielnie sikam... [IMG]http://i45.tinypic.com/214e16o.jpg[/IMG] i wracam ze spacerku, na którym nawet jakiegoś psa pogoniłem:) [IMG]http://i47.tinypic.com/9u9hf4.jpg[/IMG]
  11. Sesja zdjęciowa na spacerze:) [IMG]http://i47.tinypic.com/2m4q1ko.jpg[/IMG]
  12. Miał wiele szczęścia, to prawda, ale sam sobie biedny to szczęście wychodził, a raczej wyczołgał. Miał tak silną wolę przeżycia, że w końcu po poniewierce znalazł dla siebie ratunek...a teraz o już nawet ząbki pokazuje...
  13. Dreptał, dreptał i omal nie uciekł opiekunce na spacerze:) Tak dziś szalał, wkrótce zamieszczę zdjęcia ze spacerów. Pozdrawiam.
  14. [B]Kacper chodzi!!! [/B]Z relacji opiekunki, codzienna trzygodzinna rehabilitacja przynosi zaskakujace nawet jak dla niej efekty. Kacperek [B]porsza sie już na czterech lapach[/B], jeszcze trochę niezdarnie, mięsnie drżą i są słabe, ale wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku i przerosło nasze najśmielsze oczekiwania... Dziękuję w imieniu Kacpra:)
  15. [B]Zdjęcie Kacpra na czterech łapach nie wymaga komentarza...[/B] Dziękuję wszystkim tu obecnym za wszelkie wsparcie:) Nie bywam tu często, po półtora roku tułaczki znalazłam pracę i teraz mam aż nadto roboty, jednak jestem kiedy tylko mogę i zapraszam do zaglądania do Kacperka. Pozdrawiam,magda [IMG]http://i49.tinypic.com/5vzxxt.jpg[/IMG]
  16. [COLOR=#222222][FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif][SIZE=2]Witami przychodzę z nowymi zdjęciami Kacperka i z dobrymi informacjami.[/SIZE][/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif][SIZE=2][B]WczorajKacper ustał przez 5 minut na tych tylnych łapkach:)[/B][/SIZE][/FONT][/COLOR][COLOR=#222222][FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif][SIZE=2]a do tego jest tak sprytny, że jako pierwszy wita nową Pancię wdrzwiach i jest szybszy nawet od zdrowego Kuby w tych swoichpowitaniach. Piesek nie lubi samotności i uwielbia towarzystwoczłowieka, jest zupełnie niegroźny dla kotów, więc jak dojdziedo siebie ma szansę na fajny ds. Natomiast koteczka, którązawiozłam wraz z nim do Krakowa ma mieć amputowaną część uszka,gdyż okazało się odmrożone, swoją drogą właściciele też jąolewali i do domu nie wpuszczali, nawet w największe mrozy:/[/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif][SIZE=2]Codo właściciela Kacperka, to nieudzielenie psu pomocy przez ponaddwa tygodnie (na co są świadkowie) i pozwolenie by błąkał sięod domu do domu po całej wsi w poszukiwaniu współczucia i ratunkuchyba oznacza porzucenie i zrzeczenie się praw do psiaczka jak dlamnie i nie wymaga komentarzy. Zresztą dziewczyny z tego co wiemwybierają się na kontrolę bytowania innych zwierząt u tego Pana iprzy okazji wezmą formalne zrzeczenie. Facet poszedł niejako nawspółpracę, zobowiązał się pokryć w miarę możliwości częśćkosztów leczenia psiaczka, które to w Krakowie wcale nie będzietanie. Przestraszył się chyba nie na żarty bo jako sołtys miałbypoważne problemy..myślę że taka kara finansowa rozejdzie sięechem wśród okolicznych mieszkańców i będzie pewnego rodzajuprzestrogą. z doświadczenia wiem, że zgłaszanie na Policjęróżnie się w takich przypadkach kończy, niekoniecznie ukaraniemsprawcy..konsekwencje finansowe i społeczne jakie ten Pan poniesiesą moim zdaniem w miarę satysfakcjonujące i psiaczek ma dzięki temuzabezpieczony przynajmniej start leczenia. Poza tym jak jużwspomniałam sprawdzona zostanie posesja i byt innych zwierząt i odtej pory Pan sołtys będzie świecił przykładem...[/SIZE][/FONT][/COLOR] [COLOR=#222222][FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif][SIZE=2]Spróbujęzgromadzić jakieś fanty na bazarek dla Kacperka, a teraz już muszęlecieć. Pozdrawiam wszystkich gorąco i zapraszam do odwiedzaniakacperkowego wątku:)[/SIZE][/FONT][/COLOR] [IMG]http://i49.tinypic.com/fa7yw0.jpg[/IMG]
  17. Jestem już. Musiałam wyjechać i dopiero dorwałam sie do internetu... Wiesci sa obiecujące i pokrzepiające, piesek dostał imię - Kacper i śmiga po mieszkaniu, zaprzyjaźnił się z innymi zwierzętami ( bo oprócz niego jest tam jeszcze Kuba zabrany z Bortatycz z łańcucha zawieziony przeze mnie chyba w listopadzie i ciągle szukający domu, 2 suczki wlascicielki i 3 koty do adopcji:). Najwazniejsze jest jednak to, ze Kacperek próbuje stawać na tych chorych lapkach, nie wychodzi mu to jeszcze, ze wzgledu na zanik mięśni ale już ich tak nie podkurcza i próbuje nimi łapac równowagę. Wczoraj psiaczek dostał jakąś specjalną poduszkę elektryczną do rehbilitacji w kolorze czerwonym i podobno fajnie z nią wygląda, czekam wiec z niecierpliwością na zdjęcia. Piesek był też już na pierwszej wizycie w krakowskiej lecznicy. Mam rochę nieprzyjemności ze strony właściciela i nieprzyjemne telefony od różnych ludzi, gdyż wlaściciel będzie zmuszony pokryc część kosztów związanych z leczeniem pieska, ktoremu nie udzielił pomocy i rozpowiada to po wsi, a ludzie, ktorych uważałam za w miarę normalnych dzwonią do mnie z pretensjami, zostałam uznana za donosicielkę. Już chyba nie mam tam znajomych, ale takich znajomych to lepiej nie mieć!! Będę na bieżąco zamieszczała informacje na temat postępów w leczeniu i wkrotce mam nadzieję już pierwsze zdjęcia z nowego domu. Pozdrawiam ciepło wszystkich przejetych losem psiaczka:) Pozdrawiam Renatę, która tak troskliwie zajęła się Kacperkiem:) p.s piszę z komórki, więc od razu przepraszam za stylistykę
  18. [B]Witam i w końcu jestem. Bardzo dziękuję za zainteresowanie:)[/B] Przepraszam, że dopiero teraz piszę, padłam wczoraj jakoś, trochę adrenaliny w drodze powrotnej dało mi się we znaki. Gdy już rawie dojeżdżałam do domu koło 21 wybiegł mi na drogę kotek, podczas gdy ja uważałam na 2 jego kolegów bawiących się na poboczu w najlepsze on wyskoczył mi przed maskę, hamowałam i skręcałam i go [B]nie przejechałam[/B], ale serce omal nie wyskoczyło mi z piersi... [B]Przejdźmy do konkretów, czyli do pieska,[/B] którego udało się w końcu dotransportować do Krakowa. Droga z nim nie była łatwa, bardzo się o niego martwiłam, gdyż cały czas popiskiwał, momentami nawet wył żałośnie, więc nie było łatwo. myślę, że po prostu ta nowa sytuacja bardzo go zestresowała, samochód i kontenerek to dla niego zupełna nowość. Razem z nami jechał jeszcze koteczek od Krystyny (niedawno znaleziony), który na miejscu okazał się być koteczką;). Poza tym piesek najwidoczniej zaczął odczuwać ból gdy znalazł się w ciepłych warunkach domowych, bo po kilku dniach od znalezienia zrobił się bardzo niespokojny i popiskiwał przy podnoszeniu. W drodze do Krakowa zahaczyliśmy jeszcze o lecznicę w Sitańcu, w której odebrałam karty informacyjne z leczenia, oraz zdjęcie rentgenowskie, które o dziwo nie wykazało żadnych śladów urazu. Okazało się że trzeba wykonać drugie zdjęcie, w narkozie z innej perspektywy, bo niektórych urazów nie da się potwierdzić zdjęciem z "boku". Piesek dostał tez porcję leków (antybiotyk i leki sterydowe) aby zabezpieczyć go na drogę i na kolejny dzień oraz całą masę zaleceń dotyczących dalszej diagnostyki. Z otrzymanych kart wynika, że stan pieska jest dosyć poważny i diagnostyka nie będzie łatwa, a rokowania są "różne i niepewne". Piesek był mocno zaniedbany, zapchlony, wychudzony, miał liczne otarcia na tych bezwładnych kończynach, co może świadczyć o nawet ponad dwutygodniowym!!! ciąganiem ich za sobą, poza tym gdy go znalazłam był apatyczny i obojętny... Jednak psiaczek jest dość młody, ma około 4-5 lat więc zdaniem lekarzy trzeba dać mu szanse na leczenie i rekonwalescencję. Należało jak najszybciej podjąć decyzję co dalej, gdyż każdy kolejny dzień działał na naszą niekorzyść. [B]Zdecydowałam się na szukanie pomocy dla niego za wszelką cenę i tak powstał pomysł zawiezienia go do Krakowa, gdzie moja znajoma zaproponowała, że zajmie się jego rehabilitacją i leczeniem, zaalarmowałam też świetne dziewczyny z forum, które nigdy nie odmawiają pomocy:). [/B]Trochę denerwowałam się tym wyjazdem, nie wiedziałam jak to będzie, czy ona sobie poradzi, czy to nie zbyt duży ciężar dla niej będzie, jednak już jestem spokojna. Piesek trafił w dobre ręce i mam wielką nadzieję, że będzie znów chodził. Przede wszystkim jak już pisałam, trzeba dokończyć diagnostykę czyli to zdjęcie i jak już będzie wiadomo skąd ten niedowład można włączyć leki (wet w Krakowie mówił o ludzkim leku Nivalin, witaminach B complex, niewielkich ilościach oleju do pożywienia) oraz zacząć intensywną rehabilitację, by pobudzić zanikające mięśnie do działania. Piesek czuje się w miarę dobrze, nie ma problemu z apetytem, jest wynoszony za potrzebą, został wyczesany, co bardzo mu się spodobało, ma swój pokój i towarzystwo innych zaciekawionych nim zwierzaków. Jestem w stałym kontakcie z dziewczyną, która podjęła się opieki nad nim i będę zamieszczała na bieżąco wieści na temat postępów w leczeniu..[B]Ja, osobiście odniosłam wrażenie, że już nastąpiła pewna poprawa, gdyż po pierwszej nocy spędzonej w Krakowie i po dwóch dawkach leków piesek jakby próbował podczas jedzenia podpierać się na tych bezwładnych łapkach,już nie trzymał ich podkurczonych i schowanych pod sobą..Nie wiem może to na razie moje nadzieje się we mnie odezwały ale jestem dobrej myśli i wierzę że jeszcze będzie chodził. [/B]Co do kosztów paliwa, to samochód, który udostępniła nam jak zawsze niezawodna [B]ala123 [/B]jest bardzo oszczędny w eksploatacji, średni koszt paliwa to tak ja policzyłam około 220-230zł.
  19. Strasznie mnie martwi to jego sztywnienie. Trzymałam go dziś na rękach to przednie łapki miał strasznie napięte a tylne leżały bezwładnie:(
  20. Jednak poprawa była bardzo krótkotrwała, to był dosłownie jeden dzień kiedy odetchnęłyśmy z ulgą.
  21. Antybiotyk był podawany przez cały tydzień, Krystyna robiła zastrzyki Bartkowi...
  22. Ja kompletnie się na tym nie znam i ufam w tych kwestiach lekarzowi. Tak to u nas w Zamościu wygląda..
  23. Lekarz nie mówi nic konkretnego, poza tym, że to na pewno sprawy neurologiczne. Pisałam niedawno na wątku Krystyny (jakoś w pośpiechu przegapiłam, że Bartek ma swój wątek), że głowa Bartka nie jest w najlepszym stanie i nosi ślady jakiegoś poważniejszego urazu. Poza tym oczkiem na które nie widzi, również stan kości jego czaszki pozostawia wiele do życzenia, w kilku miejscach czaszka jest zapadnięta, w kilku wystają kości, których tam nie powinno być. Tomografia powinna wiele wyjaśnić.
×
×
  • Create New...