danavas
Members-
Posts
11967 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by danavas
-
NIEWIDOMY pies ,Ciągnący KROWI ŁAŃCUCH za sobą...MA SUPER DOM
danavas replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
te leki to głównie witaminy i suplementy diety a Bobi jest w siódmym niebie bo dostaje dzięki temu jeść trzy razy dziennie...trzeba chować tablety w karmię żeby łykał:) -
Oślepł siedząc kilka lat w chlewie!!! Bezik ma dom.
danavas replied to nescca's topic in Już w nowym domu
[quote name='Sarunia-Niunia']Ups... podróż pełna wrażeń i przygód... nie ma co.... I wiesz, jakoś wcale, ale to wcale Ci nie zazdroszczę... Ja podobną, pełną przygód podróż odbyłam w 1986 roku i pamiętam ją do dziś - dokładnie i z detalami... A co z chłopakami? Jurandem i Boboisiem?[/QUOTE] o Bobim napisałam u Bobiego:)...tez się tam pożaliłam moją wycieczka:) -
Oślepł siedząc kilka lat w chlewie!!! Bezik ma dom.
danavas replied to nescca's topic in Już w nowym domu
a Teraz będzie mniej zabawnie.....ja wiem ze każdy tu czeka na super wieści...ale nie jestem w stanie takich przekazać.... nie będzie operacji...przykro mi...zaćma w obu oczkach takiej samej wielkości więc zmiany te nastąpiły jednocześnie...na pewno nie w wyniku urazu...to profesor Kiełbowicz wykluczył..... powiedział że owszem zaćma dojrzała...można zdejmować ale tam nie ma z czym szaleć pod spodem...bo Jurand zbyt długo był ślepy...do oka przez tą zaćmę nie docierało nic...żaden promyk światła, oko nie ćwiczyło...nie pracowało...spowodowało to atrofie....nieużywany organ zanika....i nie zregeneruje się..... profesor powiedział, że przecież tu ważne jest szczęście tego psiaka a nie jego krzywdzenie....po co robić mu operację pełna ogromnego bólu tylko dla samego faktu zrobienia jej....stwierdził, ze jeśli widziałby tu jakąś nadzieje to nie ma sprawy..operuje...niestety..... pocieszające jest to , że Jurek ma juz swojego człowieka....Nescca i Lu_Gosiak sa w kontakcie z panią która jest zainteresowana adopcja, wszystko jest na dobrej drodze....Chłopak będzie kochany mimo swojej ślepoty...a wierzcie mi..obserwując Bobiego który jest u mnie już pół roku (i chyba to będzie jego dożywotni bdt:) wiem ze ślepy piesek moze korzystać z życia i nie jest to dla niego taka strata jak dla człowieka...jeśli na wstępie ma odpowiedniego przewodnika to szybciutko pozna otoczenie i będzie śmigać jak widzący psiaczek..... jak postawiłysmy Juranda na stół to Profesor się spytał ile miesięcy ma ten szczeniaczek...heheheh...dopiero jak się lepiej przyjżał to złapał sie za głowe...to fryzura Juranda i jego narwany temperament czyni go młodzieniaszkiem:) za 3 dni można już chłopaka kastrować, umówimy go na niedługi termin.... dostał receptę od profesora: ma kropelki do oczków i maść w celu złagodzenia stanu zapalnego ...profesor kazał obserwować Juranda czy w ciągu dnia źrenice kurczą się czy pozostają w takim samym stanie...bo w gabinecie nie można było tego zbadać , podobno jak pies się ekscytuje to możliwe jest nie zwężanie się źrenic...a Jurand był podekscytowany na maxa.... ale po co profesorowi ta wiedza ....nie oświecił nas, był w tej kwestii tajemniczy, może więc nas czymś jeszcze zaskoczy.... -
Oślepł siedząc kilka lat w chlewie!!! Bezik ma dom.
danavas replied to nescca's topic in Już w nowym domu
ciotJurandowe...to była droga przez mękę.... jeszcze przed wyjazdem złapałam gumę...jak to blondi oczywiście w zapasie tez flak.......całe szczęście wpadł na mnie wybawca...mąż Nescci..napompował zapasik a pan wulkanizator zrobił resztę....pomyślałam sobie, że teraz to już nic się nie może stać.... o 13tej zapakowałam mamę z Bobim do auta i pojechałam po Juranda....jechała z nami tez Kasia(kaszexx) - przypadło jej zaszczytne miejsce z tyłu razem z napalonym Jurandem na kanapie....Jurek bzykał wszystko...siedzenia, podłogę, nogę Kasi...wskakiwał pod tylną szybę i pykał zagłówki a całą drogę wył arie operowe... na początku było śmiesznie ale po 100 km i kilku objazdach już nam głowy pękały....znów pomyślałam....gorzej nie będzie...pomyliłam się.... jakieś 50 km przed Wrocławiem przypomniało mi się jak mój Jarek mówił tydzień temu:"pamiętaj..wlej płynu do chłodnicy"...lepiej późno niż wcale...płyn dolałam, ale korek od zbiorniczka z płynem wypadł mi z reki w wleciał pod akumulator..30 minut próbowałyśmy go wyciągnąć....oczywiście się nie udało...a wizyta umówiona na godzinę, my na tych objazdach straciłyśmy sporo czasu.... nie miałam ani pół klucza żeby ten akumulator uwolnić.....mój chłop się na mnie darł przez telefon, że jak pojadę bez korka to on mnie zaciuka......Jurand co podleciał to bzykał mi łydkę.... nie wytrzymałam i jednak postanowiłam jechać bez korka zębami potargałyśmy stare prześcieradło na którym wożę psy....i z tych kawałków oraz starej zakrętki zmajstrowałyśmy nowy korek....wypasiony szkoda że nieszczelny....z obiema gałkami wlepionymi we wskazówkę temperatury pojechałyśmy dalej....spoko jazda...nic się nie dzieje na 10 km przed Wrockiem tak się wyluzowałam że odkleiłam oczy od tej wskazówki i się zagotowało..... no to postój....zaraz na wjeździe do miasta....korek obrzydliwy...my na poboczu, moja mama już zrezygnowana, że nie zdążymy....auto się gotuje...stałyśmy tam ponad 20 minut i czujecie że nikt się nie zatrzymał żeby pomóc...a wszyscy nas w tym korku żółwim tempem mijali....w końcu się schłodziło...wylałyśmy wszystkie butelki wody zabrane na drogę....brudna po łokcie z nowym "ulepszonym" korkiem pojechałam dalej.... na dworze ponad 20 stopni a my ogrzewanie włączone na full, żeby się fura nie grzała...Jurand wyje, my upocone jak prosiaki... w głowie wizja że jedziemy na darmo bo miałyśmy być między 16 - 18 a nawigacja pokazywała że będziemy po 18tej.... już nam zwisało to że nie będzie czym wracać do domu, byle by ta wizyta się odbyła....co chwilę ktoś na nas trąbił i pokazywał ze nam kapie spod maski...ja już wpadłam w śmiech histeryczny....na szczęście wet jeszcze był....jak nas zobaczył to zaproponował żebyśmy się wyciszyły na chwilę...hehehe..zbadał chłopaków i nie wziął ani grosza za wizytę...chyba z litości...tylko nie wiem czy się bardziej litował nad ślepymi czy nad wyglądającymi na psychiczne babami które w kółko mówiły tylko o chłodnicy... sąsiadem profesora Kiełbowicza jest mechanik który uratował nasz powrót do domu i uwolnił korek który jakimś cudem nie wyleciał i nadal leżał pod akumulatorem.... ta wycieczka trwała prawie dziesięć godzin...jak wróciłam wczoraj to już nie miałam siły pisać.... Na koniec Jurand dostał wypasiona nową smycz bo starą zjadł ledwo ruszyliśmy... -
NIEWIDOMY pies ,Ciągnący KROWI ŁAŃCUCH za sobą...MA SUPER DOM
danavas replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
A teraz diagnoza...Prof. Kiełbowicz powiedział , że ..jest minimalna...ale na prawdę maleńka szansa że Bobinek widzi ale jeśli w ogóle coś to bardzo słabe cienie...to nawet nie są kontury...no i możliwa byłaby u niego operacja ale ma liczne zrosty w siatkówkę które bardzo skomplikowałyby zabieg...więc on bazując na tym co widzi w oku i na całym swoim doświadczeniu stanowczo odradza, bo można by tylko Bobiemu narobić ogromnego bólu i jeszcze zaszkodzić....byłam w szoku...bo przecież jak się to ma do tego co mówił Dr Garncarz???? ale potem sobie poukładałam w głowie obie opinie i w sumie chodziło im o to samo...Garncarz mówiąc o zbyt dużej degradacji siatkówki miał pewnie na myśli właśnie te zrosty.... Profesor Kiełbowicz powiedział ze byłaby to operacja dla samej operacji a nie dla dobra psa.... marzenia o odzyskaniu wzroku chowamy więc głęboko do kieszeni a skupiamy się na leczeniu paskudnych zmian jakie Bobinek ma w oczkach....wielkie wycieki pigmentu...okropny stan zapalny który może doprowadzić do jaskry... Bobi dostał długa receptę i masę tablet do łykania.... Bio-Karoten, Rutinoscorbin, Calcium Dobesilate, Aescin, Klarin i Encorton...wcina 9 tabsów dziennie i za dwa tygodnie mamy telefonicznie opowiedzieć profesorowi czy ceglaste nacieki na oczku zbladły...wtedy ustalimy co dalej.... później napiszę ile leki kosztowały ale ogólnie około 65 zł więc szału nie ma..... no a 100zł na paliwo dał Jurand i wyrobiliśmy się w tej kwocie idealnie.....dodatkowo wizyta gratis, także super:) -
NIEWIDOMY pies ,Ciągnący KROWI ŁAŃCUCH za sobą...MA SUPER DOM
danavas replied to jusstyna85's topic in Już w nowym domu
ciotki Bobinkowe...to była droga przez mękę.... jeszcze przed wyjazdem złapałam gumę...jak to blondi oczywiście w zapasie tez flak.......całe szczęście wpadł na mnie wybawca...mąż Nescci..napompował zapasik a pan wulkanizator zrobił resztę....pomyślałam sobie, że teraz to już nic się nie może stać....:) o 13tej zapakowałam mamę z Bobim do auta i pojechałam po Juranda....jechała z nami tez Kasia(kaszexx) - przypadło jej zaszczytne miejsce z tyłu razem z napalonym Jurandem na kanapie....Jurek bzykał wszystko...siedzenia, podłogę, nogę Kasi...wskakiwał pod tylną szybę i pykał zagłówki a całą drogę wył arie operowe... na początku było śmiesznie ale po 100 km i kilku objazdach już nam głowy pękały....znów pomyślałam....gorzej nie będzie...pomyliłam się.... jakieś 50 km przed Wrocławiem przypomniało mi się jak mój Jarek mówił tydzień temu:"pamiętaj..wlej płynu do chłodnicy"...lepiej późno niż wcale...płyn dolałam, ale korek od zbiorniczka z płynem wypadł mi z reki w wleciał pod akumulator..30 minut próbowałyśmy go wyciągnąć....oczywiście się nie udało...a wizyta umówiona na godzinę, my na tych objazdach straciłyśmy sporo czasu.... nie miałam ani pół klucza żeby ten akumulator uwolnić.....mój chłop się na mnie darł przez telefon, że jak pojadę bez korka to on mnie zaciuka......Jurand co podleciał to bzykał mi łydkę.... nie wytrzymałam i jednak postanowiłam jechać bez korka;) zębami potargałyśmy stare prześcieradło na którym wożę psy....i z tych kawałków oraz starej zakrętki zmajstrowałyśmy nowy korek....wypasiony:) szkoda że nieszczelny....z obiema gałkami wlepionymi we wskazówkę temperatury pojechałyśmy dalej....spoko jazda...nic się nie dzieje na 10 km przed Wrockiem tak się wyluzowałam że odkleiłam oczy od tej wskazówki i się zagotowało..... no to postój....zaraz na wjeździe do miasta....korek obrzydliwy...my na poboczu, moja mama już zrezygnowana, że nie zdążymy....auto się gotuje...stałyśmy tam ponad 20 minut i czujecie że nikt się nie zatrzymał żeby pomóc...a wszyscy nas w tym korku żółwim tempem mijali....w końcu się schłodziło...wylałyśmy wszystkie butelki wody zabrane na drogę....brudna po łokcie z nowym "ulepszonym" korkiem pojechałam dalej.... na dworze ponad 20 stopni a my ogrzewanie włączone na full, żeby się fura nie grzała...Jurand wyje, my upocone jak prosiaki... w głowie wizja że jedziemy na darmo bo miałyśmy być między 16 - 18 a nawigacja pokazywała że będziemy po 18tej.... już nam zwisało to że nie będzie czym wracać do domu, byle by ta wizyta się odbyła....co chwilę ktoś na nas trąbił i pokazywał ze nam kapie spod maski...ja już wpadłam w śmiech histeryczny....na szczęście wet jeszcze był....jak nas zobaczył to zaproponował żebyśmy się wyciszyły na chwilę...hehehe..zbadał chłopaków i nie wziął ani grosza za wizytę...chyba z litości...tylko nie wiem czy się bardziej litował nad ślepymi czy nad wyglądającymi na psychiczne babami które w kółko mówiły tylko o chłodnicy;)... sąsiadem profesora Kiełbowicza jest mechanik który uratował nasz powrót do domu i uwolnił korek który jakimś cudem nie wyleciał i nadal leżał pod akumulatorem.... ta wycieczka trwała prawie dziesięć godzin...jak wróciłam wczoraj to już nie miałam siły pisać.... Bobi nasz kochany całą drogę grzecznie przesiedział u mamy na kolanach i ani na chwilę nie zaprotestował...on był w siódmym niebie...cały czas wtulony:) -
no to trzeba zrobić hałas................kto ze mną krzyczy????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Mundzia teraz już DORA w swoim DOMKU STAŁYM!! :-) Życzymy szczęścia!!
danavas replied to Awit's topic in Już w nowym domu
pakuj się laska...moze nie do nowego domu...ale cusik nowego jest:) -
Ramzes~rudzielec w typie rhodesiana MA DOM! ZOSTAJE NA STALE W BDT!
danavas replied to Aimez_moi's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aimez_moi']E tam.......myslisz?[/QUOTE] no..nie wiem..męska solidarność??? a...może już go nie chcą oddać nikomu?:) -
Fox:) bądź w szczęśliwy w SWOIM domu piesku:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
[quote name='magda222']Super, że fotki już są ;) Zajmę się tym po weekendzie. [B]W dalszym ciągu brakuje nam do ogłoszenia 10 zł... Głupie 10 zł... Kto pomoże i dorzuci?[/B][/QUOTE] ja dołożę tą dyszkę:) -
Fox:) bądź w szczęśliwy w SWOIM domu piesku:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
mamy fotoski:) ściągniesz je Magda stąd???? [url]https://picasaweb.google.com/duszekania/Psy?authuser=0&authkey=Gv1sRgCIHjuvyAuMj46AE&feat=directlink[/url] od 19 do 27go zdjęcia...29,30,32,33 - 37 a potem już psiak od Pana Henia...fajne są niektóre fotki, na pewno coś wybierzesz:) -
[quote name='piescofajnyjest']jestem u Chlopaka!!![/QUOTE] niedługo będą super fotoski...dziś się zrobiły i czekam aż dojdą:)
-
Suzi...już w nowym domu:) powodzenia dziewuszko:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
[quote name='hlidka']Danavas, moja wplata za pazdziernik poszla dzis rano:)[/QUOTE] i doszła:) -
Suzi...już w nowym domu:) powodzenia dziewuszko:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
[quote name='Marycha35']No, no, no, tylko nie kretynkę!!!!!;) CUDO:):):)[/QUOTE] to cudo urosło i żąda dziennie kupę żarcia..... przecież moje psy tyle nie jedzą co ona...;) -
Fox:) bądź w szczęśliwy w SWOIM domu piesku:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
[quote name='kaja555']dobrze by było się załapać na przyszły tydzień, bo szkoda to odwlekać, Fox powinien iść do swojego domku, już tyle czasu minęło od schroniska[/QUOTE] jasne ze tak..... -
Fox:) bądź w szczęśliwy w SWOIM domu piesku:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
weźmy zdjęcia jakie są...ja już dzwonić nie będę... na kompie nie mam nic bo robiłam porządki i wywaliłam...ale z fb coś ściągnę...to będzie w jakimś normalniejszym rozmiarze niż z wątku.... -
Ramzes~rudzielec w typie rhodesiana MA DOM! ZOSTAJE NA STALE W BDT!
danavas replied to Aimez_moi's topic in Już w nowym domu
[quote name='Aimez_moi']No ...jakos tak....[/QUOTE] ech... może po męsku broni jajek Ramzesa:P -
Oskalpowane ciałko Michaela...wpadł pod kombajn?
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
no kurde teraz z tym Duszkiem tyle zamieszania było.....jutro z Nescca pogadam wypytam i coś napisze:) -
Suzi...już w nowym domu:) powodzenia dziewuszko:)
danavas replied to danavas's topic in Już w nowym domu
a poznajecie tą kretynkę???? [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/10/dsc02263or.jpg/][IMG]http://img10.imageshack.us/img10/6024/dsc02263or.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/97/dsc02262ab.jpg/][IMG]http://img97.imageshack.us/img97/3714/dsc02262ab.jpg[/IMG][/URL] to dopiero jest cwaniara...nawet nie wiedziałam ze tak ją pokocham:) -
Ramzes~rudzielec w typie rhodesiana MA DOM! ZOSTAJE NA STALE W BDT!
danavas replied to Aimez_moi's topic in Już w nowym domu
Rodzinkowo już tu nawet nie zagląda????