Ja byłam przygotowana tylko on przegryzł smycz.
Przespaliśmy pół dnia i jak wstał,to od razu chciał znaczyć teren. Capnęłam na smycz i spokój.
Garnie się do mnie.
Na dworze bardzo chce lecieć do psów.
Rozszarpał ręklamówkę z zakupami.
On się stara,chociaż to taki słoń w składzie porcelany: coś węszy,to nie ważne na co wejdzie.
Od Uszatki nauczył się wyglądać przez okno.
Uszatka się go czepia,chociaż dzisiaj może by się zaczęła bawić ale podszedł Kocyk i szczeknął: koniec i Uszatka odeszła.
Daj mi jeszcze jeden dzień aby zobaczyć jak się sprawy ułożą.