Jump to content
Dogomania

tłamsik

Members
  • Posts

    951
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tłamsik

  1. od początku jest na kolczatce :diabloti:
  2. oglądaliście to? ;) http://youtu.be/hShB6MhdqJE
  3. understandme nie podpowiadaj :nono: ;)
  4. no właśnie, też nie mogę tego rozgryźć..
  5. ooo kurcze... ktoś już nas ubiegł... :razz:
  6. no masz ci los... ja też zaplułam monitor... :-D
  7. oooo tak... obcisłe kombinezoniki z opcją masażu serca, żeby ogrzać serduszka agresywnych psów- taki wspomagacz terapii..
  8. Może ktoś jeszcze chce wziąć w tym udział? Stworzymy ogólnopolską szkołe z oddziałami w różnych miastach..:cool3: co do dekoracji ja również obstawiam różowe akcesoria.. serduszka kokardki itd. dajmy upust swojej wyobraźni.. :iloveyou:
  9. Niezły plan na biznes.. To co Sybel bierzemy się za to? Może nawet dostaniemy program w NG.. Metoda kontrowersyjna, ale skuteczna.. Później książka w między czasie wybielanie zębów.. a w kieszeni $
  10. jeszcze chwila i powstanie szkółka dla psów agresywnych (ale nie lękliwych), gdzie terapię bedą prowadzić dzieci- takie nie za mocno pewne siebie, ale beztroskie, niewinne takie, które nie kłamią swoją energią... :mdleje:
  11. wiesz.. zauważyłam, że dzieci zawsze odwzajemniają mój uśmiech i szukają kontaktu chociażby poprzez rozmowę.. Poza tym tak się składa, że dzieci owszem nie rzucają się i nie przytulają obych osób, które są dla nich miłe. Ale z psami jest trochę inaczej. Większość dzieci uwielbia psy, lubią je głaskać, karmić, bawić się czy przytulać. Kiedy jesteś z psem i spotykasz dziecko, obojętnie w jakim w wieku (pomijając niemowlaki), to zapewne dziecko prędzej zwróci uwagę na psa a nie na człowieka. I zazwyczaj pchają łapki od razu do psa albo jesli mają trochę oleju w głowie (albo rodzice, którze edukują swoje dzieci także w temacie psów) to pytają się czy mogą go pogłaskać... Zdarzają się przypadki, że tylko dziecko jest w stanie podejść do agresywnego psa, a ten go liże i się łasi. To jest ruletka.. Nie każdy pies reaguje na niewinność i brak zagrożenia ze strony dziecka... Skądś się biorą te historie o pogryzieniach i zagryzieniach dzieci i dorosłych. Chyba jednak lepiej dmuchać na zimne a nie:
  12. Ty też sobie to fajnie wymyśliłeś. Dzieci zazwyczaj jak ktoś się do nich uśmiecha, to szukają z tym kimś kontaktu. Kiedy pies "się uśmiecha" w celu ostrzeżenia, a dziecko zostało nauczone, że to jest tylko uśmiech to owszem nie przestraszy się, ale najprawdopodobnie podejdzie bliżej, pogłaszcze albo przytuli się. No i co wtedy? Może jednak narazić się na atak od takiego uśmiechającego się psa
  13. Moja sunia też sikała przy przywitaniu, dlatego teraz jak wchodzimy do domu nie witamy się z nią od razu, czekamy aż dziewczynka ochłonie albo rzucamy garść smaczków na odstresowanie albo od razu wychodzimy na podwórko i dopiero wtedy się miziamy ;)
  14. Jasne, nie chodzi mi konkretnie o nazwę zaklinacz. W całej książce pisze o energii spokojnie asertywnej. Proponuje swoim klientkom, żeby wyobrażały sobie, że są Kleopatra. Stąd moje pytanie po co mu obróżki i kopanie? Skoro kluczem jest energia wysyłana psu. Z książki wynika, że to wystarczy.. A z programu.. Raczej, że psa w "odpowiednich" momentach należy dusić. Jak Millan zaczynał na youtubie pojawiały się filmiki, na których dusi psa aż mu gały wyłaziły, albo razi prądem prawie do nieprzytomności.. Więc pytam się jeszcze raz.. Po co mu to?
  15. Tak sobie rozmyślam.. Skoro Sizar pracuje swoją energią to po co mu te obróżki zaciskowe i elektryczne? Po co mu stado, które pomoga rehabilitować psy? Czyżby nie był takim 100% zaklinaczem? Ale też podduszaczem.. Poza tym skoro jego metody są takie proste i skuteczne, to dlaczego zabezpiecza się tym hasłem, żeby nie robić tego bez konsultacji ze specjalistą? I z jakim specjalistą mam się skonsultować skoro CM jest tylko jeden, nie ma takiego drugiego.. I właściwie nawet Cezar mówi, żebyśmy sami tego nie robili więc jak jego wyznawcy mogą innych nakłaniać do stosowania tego na własną rękę.. Sam guru sugeruje, że to nie jest bezpieczne..
  16. Chwileczkę.. jeżeli ja nie jestem alfą (bo nie potrafię opanować jej szczekliwości) to według CM pies ze stada chce zająć tę pozycję, bo jak może funkcjonować stado bez przewodnika? Tylko, że żaden z tych psów jakoś nie obejmuje przewodnictwa.. Chyba kiepskie z nas stado.. ;) Poza tym wydaje mi się, że bardziej pasuje do niej określenie pies wrażliwy czy lękliwy, a nie taki całkiem niezrównoważony..
  17. Tak jak wiele osób wcześniej pisało, metodę należy dostosować do psa i właściciela. Nie lubię fanatyków CM, nie lubię fanatyków szkolenia pozytywnego (na zasadzie wpycham smaczki ile wlezie..). Każdy pies i człowiek jest indywidualnym przypadkiem. Nie spotkałam żadnej teorii, żadnej książki, która odpowiadałaby mi w 100%. A krew mnie zalewa kiedy widzę młodziutkiego samczyka shih thzu, który jest "relaksowany" powalaniem na plecy, czego efektem jest histeria i skrzek, albo walony po żebrach. Pancia obejrzała kilka odcinków CM i w ten sposób rozwiązuje problemy swojego psa, który dyma wszystko co się rusza i nie rusza + pare innych zachowań typu wykradanie z talerza itd itd... Chociaż gdybym miała psa sfiksowanego czy mega agresywnego.. na pewno zaczęłabym po swojemu, gdyby to nie dało skutku.. być może wołałabym o pomoc do CM.. ale nie wyobrażam sobie, żeby doprowadzić psa do takiego stanu. Poza tym mój samczyk zanim trafił do mnie rzucał się z zębami do teriera ruskiego, dochodziło do pogryzień. A teraz chodzimy razem na spacery, topór wojenny zakopany, a osiągnęłam to właśnie cierpliwą pracą i smaczkowaniem..
  18. Główny plus CM to to, że ratuje psy przed śmiercią, tylko wiadomo.. on radzi sobie z nimi, a co się dzieje jak wraca do siebie? czy właściciele psa nauczyli się jak z nim postępować i będą to kontynuowac? zdarza się, że ludzie korzystają ze szkoleniowca/behawiorysty po to, żeby zaprogramował psa i tyle... Co do jego metod.. no cóż.. w książce wypowiada się bardzo łagodnie i z miłością o psach, program w tv wygląda trochę inaczej, duszenie i kopanie psów jakoś mnie nie przekonuje (na jednym z filmików tak kopnął psa, że zgubił bucik jak kopciuszek..)
  19. [quote name='Paulix']Haha, mądrości pijaczków średniej pojemności rozumu są czasami bezbłędnie. Ja mieszkając na obrzeżach miasta mogę podziwiać, jak rolnicy wychylają się z traktorów, żeby to podziwiać psa na spacerze, i to jeszcze bawiącego się ze mną :lol:[/QUOTE] Ja mam o tyle dobrze, że moje psy wyglądają jak wioskowe burki, ale też ludzie dziwnie mi się przyglądają jak regularnie szoruje z psami na spacer bez względu na pogodę, ćwiczymy i bawimy się. Moja koleżanka, która ma ruskiego teriera jest obchodzona z daleka, bo wiadomo taki wieeeelki, czarny pies na pewno odgryza głowy, ale w sklepie nie może się przyznać, że te drożdżówki, które kupuje to są właśnie dla jej psa.. :razz:
  20. Według mnie wychowanie bezstresowe to co innego niż pozytywne. W moim rozumieniu wychowanie bezstresowe to takie kiedy się od kogoś niczego nie wymaga, czy nie stawia granic. W "moim pozytywnym podejściu" są wymagania, granice, obowiązki, przyjemności, jeśli trzeba to też kara (coś na zasadzie karnego jeżyka). Sunia, o której pisałam sikała pod siebie jak się powiedziało "zejdź z łóżka". Dlatego podziękuję metodom millanowskim..
  21. To w takim wypadku skąd wziąć takie psy?! CM jest tylko jeden.. No chyba, że w zastępstwie Polski Zaklinacz Psów użyczyłby swojego spokojnie posłusznego stada ;) A tak na poważnie.. Historia suczki: matka totalnie lękliwa, ojciec agresywny, na pół zdziczałe pilnują posesji. Szczeniaki urodziły się w norze wykopanej przez mamuśkę. Po 4 tyg wyszły, właściciel psów oddzielił małe od matki i zamknął je w ciemnym garażu. Tośka trafiła do mnie i od początku wychowywałam ją razem z moim 3-letnim samczykiem. On jest bardzo zrównoważony, a ja mam pewne doświadczenie z psami. Oboje wiedzieliśmy co robić. On nauczył ją psiej etykiety, a ja życia wśród ludzi. Jest nam całkowicie poddana i oddana. Tylko w jednej sytuacji podejmuje samodzielnie decyzje. Zaskoczenie = darcie japy. My jesteśmy spokojni i nasza energia nie wpływa na jej zachowanie, ona jest w swoim świecie. Najciekawsze jest to, że można ją w każdej chwili odwołać. Nie mam sumienia "relaksować ją" millanowskim sposobem.. Poza tym chodzimy na spacery z ruskim terierem, który również jest bardzo zrównoważony i kontrolujący emocje panujące w "stadzie", a mojej suczy nie uspokaja, właściwie ignoruje ją w tej sytuacji.. I tak sobie myślę, że te szczekanie ma zaprogramowane genetycznie, że to jest po prostu silniejsze od niej, skoro ani ja ani te opanowane psy nie są w stanie tego wyeliminować.
  22. Tak dla ścisłości.. Sunia, na której "próbowałam" metody Millana jest psem prawie idealnym. Jedyny mankament to to, że jak widzi psa, kota, człowieka szczeka, czasami jest to pojedyncze szczeknięcie czasami ujadanie. W bliższym kontakcie jest przesłodka. Uważam, że nie jest to ogromny problem, ale rozumiem, że ktoś może bać się psów, a szczególnie tych szczekających i nie chce temu komuś sprawiać kłopotów. Ci, którzy ją znają wiedzą, że nie chodzi jej o przegryzienie tętnicy, odezwą się miłym głosem i sucz jest wniebowzięta. Jest ona w 100% odwoływalna, obojętnie w jakiej jest sytuacji, bez względu czy się bawi, wącha coś, załatwia potrzeby fizjologiczne, zagryza myszke, goni za zającem, czy szczeka na coś/kogoś... Dziewczyna działa jak robot. A została wychowana właśnie ciasteczkami, pochwałami. I teraz.. powiedzmy, że zgadzam się z tym, że nie jestem dla niej takim mentorem jak CM, nie potrafię przekazać jej swoją energią, żeby się zamknęła.. Pójdźmi teraz dalej teorią Millana.. stado psie w jakimś sensie też może pomóc w rehabilitacji psa, nauczyć go po psiemu pewnych zachowań, wskazać, że inne nie są właściwe. To dlaczego jej stado tego nie pokazuje? Kiedy widzimy nowego psa czy człowieka pozostałe psy nie zwracają uwagi ani na tego kogoś ani na tą moją szczekającą sucz. Czemu żaden z nich nie pokaże jej, że postępuje niewłaściwie? A dodam, że jest ona w stosunku do nich całkowicie posłuszna i poddana. Albo te szczekanie nie jest czymś dziwnym albo moje psy i te które spotykam są tak samo niezrównoważone.. Proszę mądrzejszych o wytłumaczenie... Polski Zaklinaczu Psów.. nie bij się ze mną.. ja go nie skrytykowałam, ja jedynie powiedziałam, że w moim przypadku nie zadziałało. A te forum jest chyba od tego, żeby opowiadać o swoich doświadczeniach. Co do tego, że metoda pozytywna jest banalna.. Absolutnie się nie zgodzę. Wydaje mi się, że jest porównywalnie trudna jak nie trudniejsza. Sęk tkwi w tym, żeby w odpowiedni sposób w odpowiednim momencie nagrodzić psa, zachęcić go do czegoś a nie wymusić. Bezgraniczne smaczkowanie psa też nie jest właściwe. MP też można skrzywić zwierzę jak się tym nieumiejętnie posługuje. Poza tym.. Ile osób ma w sobie to COŚ jak Millan a ile osób ma psy? Być moooże gdybym trafiła na wyjątkowo oporny przypadek dzwoniłabym do CM i błagała o pomoc.. Swoją drogą chciałabym posłuchać dyskusji CM z Turid Rugaas..
  23. Jesteś tego pewna? Sama tak próbowałaś czy wierzysz Millanowi na słowo? Dooobry Cezar.. bezstresowo wychowuje psy..
  24. A może CM nie tylko przez smycz przekazuje swoją energię spokojnie asertywną (tak to się nazywało..?), ale także przez telewizory.. ;) niedługo wszyscy będziemy opanowani, cierpliwi albo posłuszni ;) W sumie to jestem w stanie uwierzyć w to, że Millan ma w sobie energię/moc czy coś w tym stylu, że potrafi opanować najbardziej rozwydrzone czy agresywne psy. Znajomy opowiadał, że w jego wiosce mieszkał pewnien drwal, który miał w sobie coś takiego, że WSZYSTKIE psy na jego widok kładły się, schodziły mu z drogi. Facet nie dotykał ich, nie trzymał na smyczy, po prostu był.. Co do książki.. Przeczytałam ją. Jak dla mnie jest strasznie amerykańska i pisana jak dla przygłupów.. Bo jeśli komuś trzeba tłumaczyć, że dla psa najważniejsze są spacery i ćwiczenia a nie obróżki z kryształami Svarowskiego i pozłacane smyczki, to tracę wiarę w ludzi.. Z ciekawości wypróbowałam jeden ze sposobów Millana.. Moja sunia drze swoją małą japę jak zobaczy psa czy człowieka więc poszłam za radą CM: wyobraziłam sobie, że jestem Kleopatrą :lol: -nic nie pomogło, kuksnęłam psinę- nawet nie spojrzała na mnie nie mówiąc o zamknięciu się (może trzeba było mocniej :cool3: ). Oba sposoby zawiodły. Dopiero jak wróciłam do swojego JA i poćwiczyłyśmy/smaczkowałyśmy, ona również wróciła do "energii posłusznej".
  25. Psy zostawione w ogrodzie same- niektórzy lubią rzucić kamykiem w psa szczekającego za płotem, a kochani sąsiedzi podrzucić zepsute jedzonko albo jedzenie z trutką
×
×
  • Create New...