No co tu dużo pisać, przyjechali państwo co psy lubią i kochają, mają ogrooomniasty ogród, Szarik od razu do nich przylgnął. A nasze dziewczynki - wolontariuszki jeżdzą tam co tydzień do koni, więc będą wpadać, bo takiej Asi, bo było oczko w głowie. Państwo zapraszali, Szarika do auta i odjechali, już dziś ma przynajmniej wolność, a nie tylko boks, boks i boks!!! Niestety aparatu nie miałam, więc fotek nie ma, a to było tak szybko, państwo wpadli i wypadli, czyli musiał trafić swój na swojego :)