Jump to content
Dogomania

ramonka

Members
  • Posts

    77
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by ramonka

  1. A ja jestem ciekawa Pupilku jak tam mąż-kociarz...? Dał się przekabacić na stronę Lokuni...? :)
  2. Super, już nie mogę się doczekać spotkania :) Stęskniłam się za wszystkimi maluchami bardzo... - dobrze, że przynajmniej mail'owy kontakt udaje nam się utzrymywać :)
  3. Moje piękne piegowate szczęście :loveu: - przy tobie najbardziej ryczałam, gdy miałam cię oddać Sfeterqu :placz: - najbardziej też byłam ciekawa co z ciebie wyrośnie... i zawsze wiedziałam, że będziesz wyjątkowy - nie zawiodłam się... - jesteś jedyny w swoim rodzaju :lol: Rodzeństwo "bliźniaków" ( :lol: ) jest bardzo podobne do siebie i do mamy, ale ty od początku byłeś ciut inny i przez to fascynujący... Teraz wyszło: masz umaszczenie matki, ale krótką sierść i uszy (może nie krótkie ale niezarośnięte długą sierścią), masz coś w sobie z amstafa...?..., przez tą jedną trzecią błękitnego oka jakby bernardynowaty...?... - niesamowity jesteś...:roll: A co do niesamowitego charakteru maluchów (upsss, przepraszam, dostojnych dorosłych państwa psów ;)), to jakże on mógł być inny niż jest...? Od początku przy matce mając ją na wyłączność (trzy spośród ośmiu...), dookoła dużo ludzi, później dwa małe diabły w postaci moich dzieci :diabloti: - tak więc ściskanie, całowanie, duźdanie, tarmoszenie, miętolenie, karmienie, ściganie za brudzenie, itp. itd. - cały pakiet na starcie - wyposażeni na całe życie w komplet doświadczeń już na starcie :evil_lol: Zresztą maluchy cwaniakowały od samego początku - normalnie pięknie spały z mamą w kuchni za barierką, ale jak tylko usłyszały lub zobaczyły że ktokolwiek z ludzi wstał, to już nie bylo zmiłuj - ujadały całą trójką i nie było możliwości aby ich nie wypuścić ;) Boże, jak ja za tym teraz tęsknię... Cała trójka przy i na moich nogach (czyt. całe nogi podrapane :lol: )... Albo poganianie szczekaniem (Sfetereq) żebym streszczała się z tą miską z jedzeniem... Generalnie psiaki są do siebie bardzo podobne (łącznie z mamą). Tośka też nie przepada za jazdą autem, wszystkie do ludzi są cudne, no i żarłoczki z nich niezłe, że o cwaniakowaniu nie wspomnę...;) Pozdrowienia dla was wszystkich od nas :lol: moja córka i jej najlepsza przyjaciółka :lol: [IMG]http://images41.fotosik.pl/807/b6729f221d30f6e9.jpg[/IMG] niesamowita miłość i typowa kobieta rozpustna - rozkładam się już na sam widok mojego pana :evil_lol: [IMG]http://images43.fotosik.pl/813/8729207a26e2cd74.jpg[/IMG]
  4. Córka wdała się w matkę - malutka robi się coraz bardziej podobna do Tośki, jeszcze trochę i będą bliźniaczki :) - malutka różnica kilku lat i jednego pokolenia ;)
  5. No i w końcu Sfetereq się pojawił :) - już się bardzo za nim stęskniliśmy i mieliśmy do niego dzwonić, szczególnie mój synek coraz częściej o niego pytał :) Teraz jesteśmy usatysfakcjonowani :) A co do Ady i Sapcia - oni są zajęci na innym forum...:) - mają swój wątek na [COLOR=magenta]aussie phorum pl[/COLOR] w galerii nieozikowej pt. Sapo en la luna czyli księżycowy ropuch :) - [COLOR=magenta]aussie phorum pl/viewtopic.php?t=2246&start=0[/COLOR] - oczywiście trzeba wstukać www na początku tych adresów i tam gdzie są spacje wstawić kropki - inaczej tych adresów wpisać nie mogę bo wychodzą zagwiazdkowane :(
  6. Obaj mężczyźni byli przebadani na tę okoliczność wtedy, gdy byli czipowani :) Pani doktor obejrzała maluchy, pomacała, pomacała i wymacała męskie klejnociki na swoim miejscu :) Pupilku, czy małej wszystko poznikało...? No i oczywiście cieszę zię, że kotka znów zaczęła czuć się pewnie :)
  7. U nas to samo - od jakiegoś czasu jest z nami Tosca, mama trzech mix'ów owczarków australijskich z innego wątku, którą Asik007 znalazła przed Wigilią - maluchy już sobie od nas poszły do DS a mamuśka została z nami - jest cudna i jest najcierpliwszą i najbardziej wyrozumiałą pocieszycielką moich dzieci (syn 5 lat i córka 2,5 roku). Jak tylko Hania zostanie przez nas skarcona, biegnie do Tosi wypłakać się i wyżalić na rodziców i swój ciężki los :) Wchodzi do niej na posłanie, przytula się i tak sobie razem leżą - święty pies :) A jaki fajny widok :) :) :)
  8. U mnie jadły kurczaka i indyka, czasem ciut wołowiny - nic nikogo nie uczulało. Ale słuchajcie, jeżeli już coś ją uczuliło to to nie przejdzie od razu jak ręką odjął po jednym smarowaniu - zaleczenie alergii wymaga czasu i abstynencji od alergenów, czasem jest to przejściowe a czasem na całe życie. Pupilku, odstawcie wszystko co jest niepewne, a zostawcie produkty co do których jest małe ryzyko uczulenia, np. kurczak, indyk, makaron, ryż, sucha karma (trzymajcie się jednej, u mnie jadły Royal Canin) i poobserwujcie. Jak wszystko poznika, powoli zacznijcie wprowadzać poszczególne produkty, ale po jednym i przez kilka dni obserwować - i tak ze wszystkim po kolei. Wtedy łatwo wyłapiecie to co ją uczula (a może już wtedy na tyle wyrobi sobie odporność, że nic ją już nie będzie uczulać...?). A tak na marginesie Pupilku - mówiłam żeby nie przesadzać z nowymi rzeczami bo to jeszcze są małe delikatne brzuszki... :)
  9. U nas nic nie miała - na pewno - wiem, bo szczegółowo oglądałam maluszki a ich brzuszki najbardziej, nie wspominając o tym, że miliony razy były tam przez nas miziane rozłożone na pleckach całkowicie :) Idźcie najlepiej do weterynarza, niech on to obejrzy - niewiele zachodu a więcej spokoju...
  10. Według mnie maluchy będą większe od mamy ale nie tak strasznie: Loka będzie bardzo porównywalna, może niewiele większa, Sfetereq będzie wysoki i bardzo zgrabny, smukły (ma długie szczupłe łapki i jest świetnie zbudowany), Sapcio będzie porównywalny wzrostem Sfeterqowi, może będzie ciut mniejszy, ale wydaje mi się, że będzie bardziej "rozbudowany" (ma trochę inną, dłuższą sierść). Takie jest moje obstawianie - zobaczymy co z tego wyjdzie :)
  11. Dla której mamusi...? - to są bardzo bogate szczenięta: pierwsza mamusia: biologiczna - dzielna i cierpliwa; druga mamusia: ta ratująca biologiczną i dająca szansę na jakiekolwiek przeżycie całej rodzince (jesteś tu Asiu największą naszą bohaterką i przyczyną naszych małych poszczególnych szczęść...); trzecia mamusia: ta, która dbała o wszystkich w lecznicy i rozpieściła pieską rodzinkę dużą ilością gotowanego jedzonka i dużą porcją miłości; czwarta mamusia: ta, która przyzwyczajała do życia w przyszłych nowych rodzinkach i która uratowała niektóre psiaki przed nie takim losem na jaki zasługiwały (szczególnie Demonka - chcieli go wykraść z lecznicy bez naszej zgody i nie wiadomo czy nie skończyłby na łańcuchu :angryy:); piąta mamusia: ta, która wypatrzyła, ukochała i obiecała miłość aż po grób :) No to teraz dla której mamusi te pozdrowionka...? :) :) :)
  12. A oto parę zdjęć: tutaj jeszcze wszyscy razem [IMG]http://images43.fotosik.pl/666/54f40957c669f14c.jpg[/IMG] wcinamy kiełbaski :) [IMG]http://images49.fotosik.pl/665/e4d4df971316c38d.jpg[/IMG] [IMG]http://images39.fotosik.pl/661/518f7d97eee2fe2f.jpg[/IMG] zgodne rodzeństwo: Loka i Demcio [IMG]http://images39.fotosik.pl/661/59027e55949f1bcc.jpg[/IMG] Demonek: jestem już tylko ja i mama :) [IMG]http://images45.fotosik.pl/668/319d42ff3843f25c.jpg[/IMG] [IMG]http://images45.fotosik.pl/668/9dca5c530b2a1d66.jpg[/IMG] Ostatni poranek Demonka: [IMG]http://images35.fotosik.pl/482/863998503a26561d.jpg[/IMG] moje dziecko i jej największa pocieszycielka :) [IMG]http://images50.fotosik.pl/667/c60f4f6675937a8a.jpg[/IMG]
  13. Bardzo się cieszę, że Demonek dojechał bez większych sensacji :) A co do lustra - u nas też je atakował - śmiechu było dużo :) Karma na powitanie...? - już go tym kupiliście, obżartusa małego :) :) :) A moja Tosca...cóż...odpoczywa :) ...Ale...zamienił stryjek siekierkę na kijek...moja córka przejęła pałeczkę po Tosi dzieciach :) - teraz to ona jest małym pieskiem, kładzie się z Tosią na posłaniu i się do niej przytula :) No i najważniejsze - Hania ma najcudowniejszą i najcierpliwszą pocieszycielkę świata - jak tylko zostanie skarcona lub ukarana to ze łzami w oczach biegnie do Tośki, przytula się do niej, żali się na cały świat... :) A jak jest obrażona to i na mamę i na tatę tylko na Toscę nie :) Także nie łudźcie się wszyscy, to nie wy macie najcudowniejsze psy na świecie - one są tylko potomkami najcudowniejszego psa świata :) :) :)
  14. Ada, no przecież ja zawsze twierdziłam, że to bardzo mądre i inteligentne szczeniaki - naprawdę i bez cienia ironicznego zabarwienia tej wypowiedzi :) Miałam do czynienia z wieloma szczeniakami i dorosłymi psami i naprawdę te maluchy bardzo szybko łapią o co chodzi, są ciekawskie świata - w pozytywnym znaczeniu, i bardzo mądre i usłuchane (oczywiście na swój piesko-szczeniacki sposób :) ).
  15. właśnie sprawdziłam mail'a - dostałam wiadomości i zabieram do otwierania :)
  16. Wiem Aduś, wszystkie moje dzieci są cudne - i te psie i te ludzkie, tylko te drugie za bardzo się odgadują i czasami zastanawiam się czy diabeł nie maczał palców podczas ich powstawania...:diabloti:
  17. Pupilku, ty tak na serio...? Trochę się ubawiliśmy tym myciem łapek przed snem :) Ja nie robiłam im wieczornej ani porannej toalety :) - Tosce owszem, jak wróciła z mokrego spaceru, to wycierałam łapy i brzuch, ale szczylkom nigdy - po prostu nie było gdzie i czym się pobrudzić :)
  18. [QUOTE] [INDENT]Rzuca Pańci patyczki - ale jaja hi hi hi [/INDENT] [/QUOTE]A kto to zapoczątkował...? :) "Adaś zemdlał, Adaś zemdlał... itd." :) Aż niewiarygodne, że nikt go nie szuka, przecież tak wyuczony pies nie mógł się z tymi umiejętnościami urodzić... no chyba, że to geniusz ;) ... albo ktoś w górze nie wykasował mu starej pamięci a Adaś kiedyś był człowiekiem, świetnie nas rozumie i bawi się naszym zaskoczeniem co do jego umiejętności - żarty sobie z nas stroi, agent jeden :) A tak na serio, to świetnie to wszystko czytać i naprawdę Panu dziękować za ten cud, który nam się tutaj wydarzył... :multi:
  19. Jestem za - zmień weta - też mi coś! Bernardyn! Toż to on nie zna się wcale na australijczykach! A który to bernardyn ma szlachetne błękitne oczko...?! :) :) :) Aduś, a czy on przypadkiem już nie jest tym wyśnionym, wymarzonym księciem...? ;)
  20. Demonek jedzie już do swojego nowego domku - mam świetnych nowych rodziców :) Wczoraj się wypłakałam i dziś już nie było tak źle - wczoraj wyczerpałam wszystkie smutki i dziś było łatwiej się rozstać. Bardzo, bardzo się cieszę i DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA TAK CUDOWNE DOMY DLA MALUSZKÓW. Psiaczki są naprawdę wyjątkowe i wiem, że trafiły do najlepszych rodzin na świecie, i że Wy wszyscy będziecie je kochać równie mocno jak ja i zapewnicie im najlepszą opiekę i największą miłość pod słońcem - mając tą świadomość naprawdę lżej było mi się z nimi rozstawać... DZIĘKUJĘ :lol:
  21. Matko, jaka księżniczka :) :) :) Rozwalona nieziemsko, a to znaczy że czuje się bezpiecznie :) Jak można nie kochać takiej ślicznotki i nie zwariować na jej punkcie :) Co do urozmaicania jedzenia to nie za bardzo - ona ma jeszcze malutki brzuszek, zresztą psiaki nie lubią kombinowania z jedzeniem, najlepiej najprościej - sucha karma jest bardzo dobrze zbilansowana więc spełnia kryteria wystarczającego żywienia, do tego na razie jeszcze drugi jakiś gotowany posiłek no i jakieś smakołyki do gryzienia raz na jakiś czas - może być też pajda chleba - wszystkie moje psiaki poza jedną jamnikową hrabiną ją lubiły :) - maluchy też czasem skórkę od chleba dostawały. No i chyba pora zacząć przechodzić na dwa pisiłki na dobę - ja zaczęłaam już z Demonkiem - ok. 12 sucha karma i ok. 18 gotowane. Zobaczymy jak prześpi noc, ale wydaje mi się że jest już gotowy na ogranicznie częstotliwości karmienia - wczoraj poranne jedzonko troszkę tylko skubnął, więc myślę że przesunięcie godziny i wyrzucenie z menu jednego posiłku będzie już OK. Piechciu, ja niestety bardziej przeżywam niż Tosca :-( :-( :-( Ona ma już naprawdę dosyć - maluchy mają już przecież 9 tygodni, a ona naprawdę była cierpliwą i troskliwą mamą :roll: Teraz Demonek jeśli chce się bawić to ma albo nas albo mamę ...i ona na tym najbardziej cierpi (dosłownie i w przenośni - nieraz boleśnie odczuwa jego kiełki :) ). Mamuśka jest teraz dla niego substytutem rodzeństwa które zaczepiał i z którym toczył walki - rodzeństwa nie ma a mama została więc to z nią teraz zadziera, a ona jest jest jak pokorne cielę, zamiast skarcić, warknąć, przywołać go do porządku :cool3:, to ona tylko się od niego ogania. A ja biedna jestem... jutro ostatni diabełek jedzie w świat i zostanie mi tylko (i aż) mamuśka... A Demcio jest taki cudny, tak się do niego przyzwyczaiłam (a on do mnie), że ciężko mi sobie wyobrazić nasze rozstanie :placz: :placz: :placz: Już dziś zaczęłlam ryczeć i generalnie dziś było mi smutno i mokro :-( Zresztą po rozstaniu z każdym było źle, ale zawsze miałam jeszcze jakiegoś malucha do przytulenia, a teraz ... nic - jedynie stateczna mamusia, która przyjdzie, przytuli się i idzie spać :) - żadnych wariactw. Cóż, życie... Ale niech no tylko któraś rodzinka nie będzie mi zdawać relacji na bieżąco :razz: :razz: :razz: - pojadę i zabiorę :mad: ;) No to do jutra :roll:
  22. A jeżeli chodzi o odkurzacz to u mnie nie było z nim zbytniego problemu a odkurzałam co najmniej trzy razy dziennie. Na Demonka to on żadnego wrażenia nie robi, inne maluchy wraz z Toscą trochę się broniły gdy podjeżdżałam im zbyt blisko przed nosy czy łapy i przechodziły w inne miejsce, ale nie było żadnego uciekania czy strachu... A ze zbyt dużą dawką smakołyków też bym uważała - bądź co bądź to są jeszcze malutkie brzuszki...
×
×
  • Create New...