-
Posts
7744 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by słodkokwaśna
-
Dzisiaj próbowaliśmy zrobić zdjęcia 2 energicznym panienkom Eri i Rivie:) Graniczyło to z cudem....a wszystko działo się po wyczerpującej zabawie z Cezarem i nie miałam sił aby ubrać obie skoczne panienki( zajęło mi to tylko ok 15-20min :ices_bla:) Przy okazji sprawdziły się na kota ...pozytywnie:) Poza tym przyszły mi z allegro zabawki dla psów i między nimi był nowy smoczek niemowlęcy.Dorwała go Pchełka i tak z nim w pysku latała pół dnia:) :megagrin: Ubaw był niesamowity:)Szkoda ,że nie pomyślałam o zdjęciach, ale może jak do jutra smoczek jeszcze będzie to jej cyknę. A teraz urocza Eria:)
-
Już się o Ciebie martwiłam....dobrze,że wszystko w porządku:) Nie napisałam, że Szon ma się już trochę lepiej po lekach...zaczął jeść i jest bardziej żywotny a dziś wet go obadał i stwierdził,że płyn zbierający się w jamie brzusznej znikł:) Cieszę się, bo był już markotny ,słaby i nie specjalnie chciał jeść ....mam nadzieję, że się utrzyma jego teraźniejszy stan, bo zawsze był pełen wigoru po mimo starszego wieku i jakoś nie pasuje chorowanie do niego.
-
Piesio ma 2 kości złamane w łapie a nie jak wcześniej pisałam jedną w dwóch miejscach. O martwicy nie ma mowy i to mnie cieszy najbardziej:)ale operacja będzie dosyć ciężka i kosztowna ...niestety :( grunt,że da się łapkę uratować. Prawdopodobnie ktoś go uderzył tępym narzędziem w tą łapkę :( Taki fajny psiak....dostał dziś na imię Bingo:)
-
Niestety pojechał rano na prześwietlenie a potem na operację:( Ma złamaną kość w dwóch miejscach i operacja będzie ciężka...do tego mój wet ma niesprawną rękę i pojechał do innego na operację. A piesio jest cudowny, bidulek wchodzi na kolana aby się przytulić ...słodziak.Przy badaniu nawet nie pisnął i martwię się, że mu się martwica wdała. Wtedy trzeba by łapkę amputować:(
-
Dzisiaj przyjechał do nas piesio z kulejącą i spuchniętą łapką:( ale widać,że to stara rana....jutro wet go obada, tylko pewnie na zabieg go jeszcze nie weźmie , bo psiak jest bardzo wychudzony. A tak to wygląda jak chuda wersja Harrego., tylko jest bardziej ufny i młodszy chyba też. Jutro mu zrobię zdjęcia. Mam wrażenie,że go gdzieś widziałam w necie w poszukiwanych psach////......ale może to tylko moje zwidy.
-
Cezarro dzisiaj pozwolił sobie na obciachanie części kołtunów i grzebnięcie w uszach:) Cwaniak jeszcze robi uniki, ale przynajmniej nie gryzie i bardzo się już nie boi:) Na 100% uszy go już nie bolą, bo w zabawie mocno go tam tarmosimy a on się zachowuje tak jakby tego nie zauważał. Jeszcze trochę i będzie sam przychodził jak moje psy na komendę ,, czyścimy uszy".....:) Bardzo się cieszę:) Zauważyłam też, że dzisiaj na spacerze warczał na jadący samochód w oddali, ale tak na prawdę to nie wiadomo co wg. niego to było. Samochody stojące ma gdzieś... Jeszcze wariuje czasami z michą i nawołuje, tylko mniej , może się już pogodził z tą sytuacją///.....
-
Może Andzia Ty sobie weźmiesz :megagrin: Cezarek dziś reagował lepiej na grzebanie w uszach:) Już nie dziabie zębami, jedynie robi uniki a na drugim spacerze pozwolił sobie na niezłe tarmoszenie i podchodził chętniej, ale z podkulonym ogonem.Cieszę się,bo jest już całkiem znośnie.Nawet pozwolił sobie ruszać uszy Karoli. Jeszcze pozostaje kwestia mega kołtunów przy uszach i na szyi.... są do wycięcia, czekam tylko jak się trochę odstresuje, bo nie chcę go dodatkowo stresować nożyczkami przy słuchaczach;) Pozostała sierść też fatalna, posklejana , w kołtunach i pełna łupieżu lub cosik podobnego. Dlatego przy zabawie jak najwięcej go dotykamy i miętosimy, aby przyzwyczaił się do pielęgnacji i polubił. Całe szczęście uwielbia to szaleństwo i pochwały .....no i piłki :) które za każdym razem liczy i pilnuje przed nami;) Nie jesteśmy w stanie mu dorównać z energią...nawet we dwie. Coraz bardziej nam też udawadnia,że jest cwańszy od nas....no może tylko ode mnie :megagrin: Mam wrażenie,że wcześniej nie umiał a dziś załapał: siad, zostaw, zostań! Co do innych piesów, to dziś były na pierwszym po kwarantannie spacerze Bystry i Zuri:) Bardzo dobrze sobie radziły na smyczy , tylko oczywiście w drodze powrotnej Bystry bardzo szybko biegł całą drogę prosto do boksu. Były też na zabawie przed domkiem, gdzie Zuri się odstresowała i pięknie bawiła a Bystry myślał tylko o bliskości z człowiekiem...ciągle był na rzut beretem i miał gdzieś zabawy. Bystry jest też mega zazdrosny o człowieka, kilka razy kiedy chciałam pogłaskać dzikuska Mundiego...ten go od razu sprowadza go do parteru, dlatego mam dylemat czy czasem go nie przenieś, bo nie mogę z nim pracować. Z drugiej jednak strony , są kuplami i jak mnie nie ma są względem siebie bardzo przyjacielscy.Nie wiem jak długo razem biegali na wolności, ale da się wyczuć więź , która ich łączy. Później zdjęcia Bystrego i Zuri...
-
A pan radny mi nie jest w ogóle znany, dlatego napisałam,że jest prawie zajęty. Cezar jest właśnie za mądry i dlatego nie jest z nim łatwo. Głupolek by dał sobie wyczyścić podstępem...a ten nie! Wyczuwa podstęp na 100m. szkoda tego piesia chorego z łapkami(podobny z daleka do Randusia)...może ten mój czarodziejski lek by pomógł <<<?///???
-
No widzę, szkoda ////fajne psiaki i do tego część adopcyjna....może nie będzie źle. Tym bardziej, że w razie czego ma dom pod Krakowem. a ten bida co go tak zarzuca, to co to za pies? chory ? A co do Cezarka, to jest niefajnie:( On się boi masakrycznie czyszczenia uszu, ucieka z podkulonym ogonem....nawet przysmaki i piłki ma gdzieś. Próbuje mnie też łapać zębami...będzie ciężko:( Wydaje mi się,że te uszy go już tak bardzo nie bolą ...tylko boi się tego samego czyszczenia, bo w zabawie go dotykam w okolicach uszu i nic a wcześniej skomlał .Stres i panika w oczach a on jest bardzo mądry i wie co ja usiłuje mu zrobić. Najgorsze jest to,że to trochę czasu potrwa zanim sobie pozwoli grzebać w uszach. Aby go nie straszyć , robię to sama a Asia z Krysią w razie czego są w pobliżu. Metoda na przysmaki i pochwały jest tylko możliwa w jego przypadku ...no i trochę zabawy, aby mu się to dobrze kojarzyło. Czasochłonna, ale nie widzę innego rozwiązania, bo pani Sabina sobie nie da sama z tym rady. Dziś mi pozwolił kilka razy na niezauważalne maźnięcie czyścikiem....może będzie dobrze..... A to nowy piesio, młodziutki i do tego już prawie zajęty ...jakiś radny ma go na oku;) Odpoczął i teraz czeka na domek:) Jak pan się nie odezwie, to będzie do adopcji.