Grażyna eL
Members-
Posts
44 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Grażyna eL
-
[quote name='anita_happy']pies z padaczką to nie tragedia..wiem bo mam w domu..po prostu trzeba uważać i nie wolno złego słowa powiedzić..bo moze sie zdenerwować... coprawda...jak do mojego mieszkanai ktos wchodzi to TEKLA naparza, ze uszy bola i człwoiek mysli nie słyszy..i tak od 9 lat!!!i od tych 9 lat ja biorę lyżkę do butów z IKEI -plastik..uderzam o cokolwiek...zeby przestraszyła sie huku..i tak od 9 lat....ona swoje..a ja swoje...oporna jest na wszystkie nauki... daje tylko łape - jak chce! pięknie żebra pod stolem! i jak jej powiem "czochraj sie" to sie turla połózku... ale 9 lat uderzania łyzka jak ktoś wchodzi do domu - i nic!!!! czasami to mam ochote jej przysunać..zaciskam zęby i jedzimey dalej... ale ostatnio jak ktos wchodzi i laski lecą z hałasem to ja im krzycze...ejj...bo bede bić... i wiecie -co...one nawrót i leca w drugą strone..ale krzycza dalej... REASUMUJĄC..pies z padaczka to nie tragedia, ale trzeba uwazac na to co się mowi i robi..bo byle co moze spowodowac atak...u mnie, no, byl na spacerze jak tekla aportowała! szok[/QUOTE] Anitka, rozumiem, że po 9 latach masz specjalna zniżkę w Ikea :evil_lol: A czy wiesz, że w ten sposób prawdopodobnie wzmacniasz jej "nadawanie". Robiono niedawno w RPA badania dlaczego po wielu latach spokoju pojawiły się lwy ludojady polujace na ludzi jednego z miejscowych plemion (innych nie atakowały). Okazało się, że by uniknąć ataku (tak jak zalecił im szaman ) szli grupą w nocy i odstraszali potencjalnych napastników waląc (chyba jednak nie łyżką z Ikei ;)) w metalowe przedmioty - lwy ruszały na polowanie bo wyuczyły się, że to gong na łatwy obiad :-o
-
[quote name='piechcia15']oo kurcze:( no ja jak to zniosła? długo trwał atak? tylko drgawki czy jeszcze coś towarzyszyło (np.wymioty?) a czy nie za wcześnie na badanie krwi?będzie widać już jakieś efekty leków? kiedy jest ta wizyta u neuro? swoją drogą odważna jesteś, że już ją spuszczasz ze smyczy:)ja bym sie bała:) słuchaj, a może by napisać jej na obroży mazakiem adres + to na co jest chora?albo adresówkę kupić (medalik)?[/QUOTE] piechciu, pojedynczy atak nie był bardzo długi, trwał ok. 40 sekund ale było ich kilka jeden po drugim . Od wczoraj znowu jest wszystko O.K. (prócz rzecz jasna sikokupek). Dla mnie padaczka Rozy nie jest jakimś szczególnym problemem - jest na nią chora ale jest pod opieką dobrych lekarzy, lekarstwa bierze, jest bezpieczna - to jest teraz dla niej najwazniejsze. Co do spacerów, to jestem naprawdę bardzo ostrożna - adresówkę już ma z nr telefonu i moim adresem (tak na wszelki wypadek). Potrzeba jej przede wszystkim czasu, poczucia bezpieczeństwa i miłosci. To dla niej najlepsze lekarstwa. Jest coraz bardziej kontaktowa, rozpoznaje na spacerze znajome psiaki i ich włościcieli - tzn zauważa, że są :-) a to juz dużo. Przytyła 2,5kg. Jest takim łagodnym osiołkiem Rózyczką - bardzo przez wszystkich lubianym.
-
[quote name='Inez de Villaro']Przepraszam, że się wtrące, ale na padaczkę powinna dostawać nie tylko luminal ale też leki przeciwdrgawkowe. O tym nie zawsze wiedzą weci, bo nie mają doświadczenia w leczeniu tej choroby u psów. Radzę skonsultować się u doświadczonego neurologa. Bardzo szkoda mi psiunki :([/QUOTE] Dziękuję, Roza juz jest umówiona! Teraz czekamy na zakończenie dotychczasowej terapii i wyniki badań żeby zobaczyc jak reaguje na leki. Na pewno będa zmieniane.
-
[quote name='piechcia15']ehh jeszcze nam do szczęścia cieczka potrzebna, jakby nie mogła poczekać:( Grażynko dostałam od ciebie dwa MMSy :) ona na spacerze jest bez smyczy?czy jej nie widać na zdjęciu? Taka malutka się wydaje:) w wolnej chwili wrzucę fotki, mam nadzieję, że jeszcze dziś mi się uda.[/QUOTE] Juz jej zdejmuję smycz żeby sprawdzić jak reguje na przywołanie:-) Jest jeszcze straszna gapa tzn podłącza się na spacerze pod każdą większą grupę spacerowiczów w myśl zasady "Ach, a z Tobą też pójdę" :-) więc bez smyczy chodzimy bardzo rano żeby się nie rozpraszała. Zdęcia robiłam telefonem bo Roza idzie za mną krok w krok i jak stanę żeby jej zrobic zdjęcie to stoi wręcz na moich stopach i na zdjęciach robionych zwykłym aparatem z tak bliska widać tylko anonimowe kosmate uszy albo psi grzbiet z lotu ptaka :-). " Sikokupki "bez zmian tzn głównie w domku, ataków nie ma i nie było. Apetyt dopisuje. Jutro idziemy do weta i wznawiamy zastrzyki.
-
Cieczkami się nie przejmuję i majty nam nie będa potrzebne. Do adopcji to jeszcze daleka droga - na pewno nie chciałabym jej nigdzie puszczac bez sterylizacji (różnie to w psim zyciu bywa ) a zrobimy ją po ok 7tygodniach po cieczce o ile ustabilizujemy ją przeciwpadaczkowo. Postępy sa i Ty piechciu na pewno byś je zauważyła bo ją znasz - ale dla kogos kto nie widział wcześniej tak wycofanego psa może to być ciagle szok. Cały czas pracujemy nad załatwianiem się poza domem - Roza ciągle nie wie o co chodzi. Ma bardzo mocno wyuczone załatwianie się tam gdzie je, spi itd. Na spacerach przetrzymuję ją do skutku (na 5 sikokupek - 2 są poza domem) ale żeby to zachowanie mogła opanować i utrwalić potrzebuje jeszcze dużo czasu. Za to ja na Mistrzostwa Świata w chodzie będę przygotowana na 200% :-). Cały czas jest bardzo łagodna - nawet jak ją psy prowokują szczekając w nos to najwyżej kichnie. Nie bawi sie ani z psami ani z ludzmi - po prostu nie wie na czym zabawa polega. Uczestniczymy w psich grupach spacerowych żeby mogła popatrzeć jak działa zabawa ale jest ciagle jeszcze zbyt zdekoncentrowana choć mimialne zainteresowanie juz okazuje. Niestety powodu cieczki nie mozemy zbyt intensywnie brac udziału w tej lokalnej socjalizacji :-).
-
Dobry wieczór piechci, anicie i wszystkim sekundującym Rozie. Już jest lepiej :lol: co prawda kupka i siusiu to ciągle wielka loteria ale w 3 na 5 przypadków udaje się wymęczyć je na dłuuugim dystansowo i czasowo spacerze. Poza tym: Roza już nie kręci się w kółko, podnosi głowę i przypatruje się gdy się do niej mówi, bardzo delikatnie daje się prowadzić na smyczy. Pięknie chodzi po schodach. Zaczyna z własnej inicjatywy podchodzić na chwilkę do psów i ludzi. Nie uchyla sie przed głaskaniem. Wróciłysmy przed chwila ze spaceru i po zjedzeniu kolacji połozyłą się obok moich nóg i drzemie. Jest wyczesana, apetyt jej dopisuje, ataku nie miała przez cały czas pobytu u mnie, śpi dobrze. Cieczkę ma jak nie wiem co więc adoratorów :eviltong: w czasie spacerów jej nie brakuje. Jutro zrobię jej zdjęcie to sobie obejrzycie moją dziewczynkę.
-
Hm... bardzo się do tej pory nudziłyśmy z Rozą. Własnie pojawiła się CIECZKA. Mam nadzieję, ze miejscowi kawalerowie nie dotrzymają nam kroku w czasie spacerów:-) Rozmawaiłam już z weterynarzem o sterylce jak tylko opanujemy sytuację higieniczną i zdrowotną. Lekarz mówi, ze uspokojenie huśtawki hormonalnej po takim zabiegu może też zmniejszyć częstotliwość napadów padaczki.
-
Uff.. w końcu udało mi się zalogować. Pozdrawiam Was wszystkich i dziękuję za dobre słowa. Roza jest pod opieką dobrego weterynarza, badania będzie miała robione po skończeniu całego cyklu leków ( w tym zastrzyków na poprawę funkcjonowania wątroby w 2 seriach i leków na nerki) zeby zobaczyć jak na nie reaguje. Na pewno dam Wam znać o wynikach. Poza tym przed chwilą wróciłysmy ze spaceru i znów udało się jej zrobić wszystko co trzeba :-). Je świetną karmę w zwiększonych dawkach żeby nabrać sił i by takie długie spacery do których nie była przyzwyczajona jej nie zmęczyły. Przy okazji chciałam dać znać, ze póki Roza jest u mnie nie bedzie potrzebowała dofinansowania więc pieniądze przeznaczcie dla kolejnego nieboraka. piechciu, raz jeszcze Baardzo Ci dziękuję za szybką decyzję o przywiezieniu Rozy do mnie (tanitka - tobie też za brawurowy "aromatyczny" transport:-). Jak sobie pomyślę, ze zostałaby w schronie podczas mrozów to jej problem z nerkami mógłby sie pogłębić a tak ataków nie ma a teraz śpi smacznie pochrapując po pełnej misce jedzonka.
-
Witaj, wielu włascicieli Yorków uzywa w domu kuwety - moze i ona była do niej przyzwyczajona?