Grażyna eL
Members-
Posts
44 -
Joined
-
Last visited
Content Type
Profiles
Forums
Events
Everything posted by Grażyna eL
-
Kochani, z ogromnym smutkiem chciałąm Was zawiadomić, ze Różyczka jest już za Tęczowym Mostem. W ostatnią sobote września po blisko 4tygodniowej walce i ustawienich leków poddałam sie bo szkoda było ja meczyć. Niestety tak powazna padaczka doprowadziłą do zmian neurologicznych i sunia nie mogła już chodzić. Jest mi potwornie żle - mam nadzieje,że przez tych 10 miesiecy była ze mna szczęśliwa. Wszystkim nam kibicujacym za wszystko dziękuję i Pozdrawiam, Grazyna P.S. od tygodnia mam na Tymczasie 6miesiecznego ON'ka którego opiekunka zagłodziła tak, ze wyglądał jak chart. Dziś jest juz duzo lepiej ale mnóstwo pracy przed nami. Myslę, że Różyczka jest jego aniołkiem bo trafił do mnie w nieprawdopodobnych okolicznosciach. Ma na imie Horn. Trzymajcie kciuki
-
Kapciom i butom zostały wygryzione pięty bo najlepiej się je żuje. Chyba nie z radości ale po prostu "mamusia nie nauczyła" więc teraz pobiera nauki co wolno a czego nie wolno :-). Jest bardzo pojętna i "przytulaśna". Wszędzie wsadza swój nochal i sprawdza co się dzieję. Od kiedy "dokopałam się" do siedzącego w niej gdzieś głęboko psa - zrobiła ogromne postępy. Postaram sie zrobić jej kilka zdjęć " w akcji" i wrzucę w wątek to sobie obejrzycie jaka jest pocieszna. Adres podaj oczywiście - jak wiesz wolontariacko pomagam adoptującym schroniskowe psiaki a ostatnio nawet "naprawiałam" kota :-) Jestem teraz bardziej mobilna więc jakbys miała wizyty adopcyjne w Warszawie - to też możesz mi coś wrzucić do sprawdzenia
-
Witajcie moi drodzy, chciałam tylko powiedzieć, że z Różyczką wszystko w porządku - nawet ataki padaczki nie sa już tak częste i silne. Łupem suni stały się 2 pary butów, 2 ręczniki kuchenne, para kapci i kauczokowa główka kluczy samochodowych które nie wiem jakim cudem dopadła. Przytyła i waży już 32kg - to juz naprawdę duża wilczyca Nauczyła się biegac i bawic z psami. Robi to trochę nieporadnie i wygląda jak przerośniety szczeniak ale wzbudza wiele ciepłych emocji wśród okolicznych psiarzy którzy nie moga uwierzyc w jej przemianę. Pozdrawiam wszystkich kibicujących nam Dogomaniaków
-
Sorki że nie odpisałam ale byłam zajęta i dopiero dziś spokojniej zajrzałam na watek. Różyczka złapała jakiegoś okropnego wirusa i od piątku miała biegunkę (jakby nie miała innych problemów). Od wczoraj bierze lekarstwa i już ją "zahamowało" ale przez weekend leciała z nóg. Z dobrych wieści - od tygodnia nie miała ataku. Dziś mija miesiąc odkąd do mnie przyjechała :-) Jak ten czas leci...
-
Wszystkim sekundującym Różyczce przesyłam pozdrowienia. Moja mała sunia waży już 30kg. 35 kg Hepaticu miesięcznie zrobiło swoje :lol: 75% sikokupek jest robionych na z spacerach a średnia stale wzrasta :-). Apetyt dopisuje a ataki padaczki pojawiają się coraz rzadziej (1x w tygodniu). Wczoraj "napoczęła" kapcia - co oznacza, ze zaczyna byc prawdziwym pieskiem. Huraaa.. Uściski
-
:multi: Wygląda na to, że Różyczka ma się dobrze. Ataki zdarzają sie sporadycznie - głównie przy zmianie ciśnienia ( pogody) ale ich przebieg jest już mniej dramatyczny. Apetyt suni dopisuje - bardzo dobitnie pokazuje że miska jest pusta wjeżdżając "na niej" z hukiem do pokoju, Dużo śpi i spaceruje. Niestety nie potrafi się bawić więc długimi spacerami po lesie staram się jej czas urozmaicić. Reaguje już na przywołanie - choć muszę bardzo uważać przy spuszczeniu ze smyczy bo spodobało się jej bieganie i bardzo szybko potrafi się oddalić. Reaguje na wróć, poczekaj, usiądż ( w 85% przypadków :roll:) czyli podstawowe komendy ułatwiające nam życie. Załatwianie potrzeb fizjologicznych to wciąż loteria ale kupki wyłapuję na czas natomiast z siusianiem bywa róznie a przede wszystkim jest dramat bo Roza ma okropny stres, ze wogóle musi zrobić siku. Jest przerażona. Trzyma naprawdę do ostatniej chwili po 12 godzin a potem cała skulona i dygocząca robi co trzeba. Może ktoś ją karał za siusianie? W każdym razie poznałam już jej rytuał i nie muszę biegać co godzinę na długi spacer tylko 3 -4 x dziennie i prawie zawsze z sukcesem. Mam nadzieję, że Piechci lub Anicie uda się podłączyć do wątku zdjęcie Różyczki w świątecznych domowych pieleszach. Pozdrawiamy wszystkich nieustająco,.
-
Piechciu, własnie wróciłysmy od lekarza po ostatnich badaniach. Różyczka przytyła!! waży prawie 29kg. Nerki już zdrowe:multi: wątroba też :multi: Teraz ustawiamy leki przeciwpadaczkowe. Badanie sprawdzające będą w połowie stycznia. Sikokupki niestety bez zmian :shake: Nigdzie nie wyjeżdżamy bo na Święta dołączyła do nas sunia corgi o wdzięcznym imieniu Bubek więc będziemy bezustannie spacerować.
-
[quote name='piechcia15']super bardzo ułatwiłaś sprawę:evil_lol: ale na wątku tych suń widać, że maja pieniądze, tak wynika z 1 postu, albo ja źle widze a oto moi mili przedstawiam wam panienkę Rozalinkę:) taki z niej leń że jada na leżąco?:) Różyczka kocha swoją miseczkę z jedzonkiem najbardziej na świecie. Obejmuje ja łapkami i wylizuje do czysta. Mam nadziedję, ze widzisz róznicę piechciu w jej wyglądzie? Jest błysk w oku i zainteresowanie tym co się wokół dzieje :-) Musimy dopracować sikokupki i już będzie lżej .
-
[quote name='anita_happy']hihihihi..to juz przerabiałam..nie ma szans...nie działa.. tekla to mega prowodyr... dzis, np. przyszedł pan gazownik - zresztą nasza rodzina..był w takim spec stroju.. i co Tekla roviła..co chwile go za nogawe podgryzała..a Tula jej pomagała...a co robila Lati - poleciała na kanape i udawała, ze jej nie ma! a kurduple paszczyły... a powiem Wam inna historie...Tulencja miała przy sterlizacji poprawiana cewkę mocz. bo posikiwała..po sterylce jak ręką odjął.. a teraz Tula jak sie wystraszy to potem posikuje - ze stresu! kiedys zjadła buta mojej mamie - nowego..mam wzieła klapka i Tulecji pykneła po tyłku - potem mama płakała bo Tulencja sikała...i to mama musiała przeżyć...a byłysmy u niej w domu:) zasikała wyrko!a mama nic..zeby zaciśnięte! była przerwa...i wiemy, ze tuli nie wolno za nic w swiecie karcic...i tak Tula co jakiś czas zjada kapcie...buty...skarpety etc. wczoraj zjadła kapcia...przyszła moja ciotka i mówi mi..co te psy u nas wyprawiają..pokazuje kapcia i pyta..która to..a ja na to, ze Tula..a ona tym kapciem Tule - pyk..myślałam, ze moja mama ciotke jak pit bull zagryzie!!!!!i co...Tula juz 3 razy sie spompowała pod siebie! mama wk na ciotke..kapcia przezyła...ale powiedziała, ze jak my do niej przyjeżdzamy to powinnyśmy kaucje płacić za zniszczenia... Mama się smieje przez łzy, że Tekla - padaczka - zwórcic uwagi nie mozna bo ataki...TULA - sikacz - nie wolno skarcic bo sika..a LATIKI nie mozna nawet opieprz..c bo jak dziecko autystyczne zamyka sie w sobie...[/QUOTE] Kochane psiaki - maja szczęście :-)
-
[quote name='piechcia15']ależ tu mądre słowa padają...muszę je zapamiętać...warunkowanie klasyczne hmm:) a ja bym spróbowała dzwonić dzwonkiem i pukać do drzwi co chwila aby psy sie przekonały że nie zawsze ktoś wchodzi i to nic nie znaczy, a przynajmniej nie powinno i że to żadne zagrożenie. A jak już szczekają to otwieram drzwi gdy sie zamkną:) jeju 2,5kg to strasznie dużo:) Mamy kolejny sukces...trzeba to opić:eviltong::eviltong: no to zdrówko :evil_lol:[/QUOTE] Ciekawe na co by sie wtedy uwarunkowały? Na 2 puknięcia, na 3 , czy na pukanie w określonej sekwencji i rytmie? Hm... a moze 1 dzwonek, 2 pukniecia i obrót w lewo? To sa mądrale i w tych małych łebkach przychodza im rózne pomysły. Ja bym chyba spróbowała od najprostrzej opcji: nie reagować na szczekanie i uprzedzić gości by tez nie zauważali psów tylko przechodzili nad nimi jakby ich nie było. Można by do nich mówić, chwalić i tarmosić jak byłyby zupełnie spokojne (ale czy one bywają spokojne? ;-) ) Terapia długofalowa ale mniej poobijane kostki palców a z drugiej strony utrata zniżek w Ikei :-) No to Anitko otworzyłaś puszkę Pandory :-)