Misio już po operacji, czuje się dobrze. Najbardziej martwiłam się narkozą, ale to przeszło bezproblemowo. Natomiast był inny problem: łapę do zabiegu przygotowywali studenci i tak go wygolili, że aż go pokaleczyli...
Ale sam zabieg został wykonany prawidłowo. Pan Wojtek nie był pewien nazwiska weterynarza - prawdopodobnie coś z brzozą w nazwisku, ja nie kojarzę.