Chyba trochę się zrobił osowiały. Jak była Asia, to cały czas łaził po mieszkaniu i sprawdzał, gdzie ona jest w danej chwili, a teraz tylko leży na swoim materacu. Tak się zastanawiam, czy on mnie mniej nie lubi za to, że przy każdej okazji go dopadam i czyszczę uszy :)
Ale jest jeden plus - teraz przeważnie chodzimy na spacery z całą trójką, bo brakuje rąk na "normalne" spacery (tzn spacery bez miotania się z kłębowiskiem smyczy). A Reks uwielbia chadzać ze swoim stadem, ożywia się wtedy niezmiernie i pędzi żeby dotrzymać kroku Brunowi i Toli.