Jump to content
Dogomania

emhokr

Members
  • Posts

    1163
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by emhokr

  1. Słonko boksiowe chrapie sobie smakowicie, bo się wynudził i wymęczył w samochodzie... co prawda bez nas w nim siedział łącznie ok 35 min, ale chyba miał już dośc....a i tak ekspresowo wszystko załatwilismy i jeszcze jeden cmentarz sobie odpuściliśmy dziś - nie wiem, czy pod wielką nekropolią fajnie byłoby go zostawic w aucie...na 15 min na wsi tragedii nie było... teraz podjadł i śpi... o koniu informacji raosnych nie ma, bez zmian... jeszcze ok 2 dni i będziemy wszystko wiedziec...
  2. nei mam za dużo, ale kazdy grosz się liczy... zastanawiam sie, jaki trzeba miec chory łeb żeby byc taką bestią... :-(
  3. trzymaj się, Sauro :* ale kontaktu z psinką nei odpuszczaj ;)
  4. i jeszcze pies przedślubny kosmiczny, nie znoszący pozowania :D za dużo się działo, a mi się wydumało utrzymanie go w miejscu :D [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/360/83e156280d0f6b6fmed.jpg[/IMG][/URL] dzięki za zyczenia :) jak każdy mówi - po nas widac, ze będziemy szczęśliwi :) acz z naszymi charakterkami czasem będzie cieżko ;) choc Tomek jest mniejszą cholerą ode mnie :D
  5. kilka fot... wygłupy mojego męża z panem Sashą :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/341/42af011da5faf4fdmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/337/753c7b34a4d3705dmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images49.fotosik.pl/360/00fa09c760ebf28cmed.jpg[/IMG][/URL] nowe wyrko (średnie foty, bo z komórki) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images39.fotosik.pl/356/4dac79a3a53da8c6med.jpg[/IMG][/URL] i michy tuż po śniadanku [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images38.fotosik.pl/356/b9fe59fe0dbd5ee7med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/360/87074e76d7729516med.jpg[/IMG][/URL] Sasha pozdrawia :)) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/360/591f546a2a24398dmed.jpg[/IMG][/URL] i bonusik... :eviltong: [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/356/d4104e9251ceecccmed.jpg[/IMG][/URL]
  6. Galino jest słabiutki, ale wybudził się. jest bardzo spokojny, wieczorem dostanie wody, jutro sprawdzą drożnośc jelit. za 2-3 dni będzie wiadomo czy nie dostał zakażenia i czy jelita się goją, a nie wdała martwica... fatalna noc, nie mam siły...nawet nie można tego czegoś nazywac snem....
  7. na razie jest 50/50... koń się strasznie długo wybudza, do tego ma bardzo podrażnione jelito...jest fioletowe... powinno byc różowe... możliwe, że wdaje się martwica...a to bardzo zły znak... zobaczymy...ech... za to mąż pozwolil psu wejśc na łózko, a teraz przeniesli sie na wyrko Sashy... szok! to mnie dopiero zamurowało! :D
  8. bardzo dziękuję za zyczenia :) jak to kazdy na weselu mówil - "czuję, że Wy będziecie szczęśliwi" :) wierzę w to i mam o co walczyc :))
  9. Kochane, jutro pofotkuję, bo dziś nie jestem w stanie. 12 godzin walki z koniem znajomego, w efekcie na stół operacyjny do kliniki na SGGW w Warszawie, okazało się, ze ma skręt jelita grubego, 30% szans na przeżycie... wet, który nim się zajmował schrzanił sprawę, ja dojechałam dopiero o 15, w sumie nie jestem właścicielem konia ani weterynarzem, ale ja musiałam podjąc decyzję, potem podnieśc konia, który leżał, w klinice go trzymac zanim go na stół i na haki nie zabrali... teraz czekam na wiadomości i nie mogę sobie miejsca znaleźc... nie dzwonią, więc brak wiadomości jest dobrą wiadomością... mieli dzwonic, jezeli będzie źle...
  10. wracam do życia :) Sasheńka nie zauważył zmiany sytuacji jak nic, ale wzbogacił się o nowe wyrko, które, najpierw niechętnie przetestował, a teraz wyraźnie mu się spodobało, nowe miseczki... pies nawet podczas slubu musiał zostac nie pominięty :) teraz, juz po spacerku, pies odbywa toalete poranną, ogladając z moim mężem ... Goofie'go.... no nic, nie wnikam w ich męskie sprawy ;p
  11. DZIĘKUJEMY :) już po ognisku stajennym :) i od śpiewania przy gitarze straciłam głos :) Psisko wzbogaciło się o nowe miseczki w ramach ślubnego prezentu :) ile tam można żarełka naładowac ;) chyba wiedział, że to jakiś specjalny dzień, bo kupa ludzi się przez mieszkanie przewinęła, psina wymiziana wręcz nieprzyzwoicie, nawet jadł, mimo, ze nas właściwie nie było cały dzień - 4 razy do niego przyjeżdżałam, żeby można było pospacerowac :) jutro dzień dośc normalny w planach, choc tez lekko zwiariowany :) ale pod znakiem psa
  12. emhokr

    Mam marzenie...

    taak...Bodzentyn i nie tylko... targi są tragiczne...zwłaszcza te, gdzie są auta włoskie, belgijskie czy francuskie... i traktowanie koni... jesli mają iśc na rzeź to niech idą, tego się nie da zabronic...ale HUMANITARNE WARUKI, od poczatku do końca!
  13. hehe, Kapselku, znam ten ból :D tak straciłam prawko... 29 punktów... :D hmm..14,5 godz do slubu, a u mnie zero stresu :D a butów jak nie było tak nie ma :D zawsze w odwecie są baleriny...chciałam szpilki..ale jak raniutko nie znajde to idę w balerinach troszkę ciemniejszych :( ale jeszcze nie wszystko stracone!
  14. emhokr

    Mam marzenie...

    [CENTER][B]skopiowane ze str... może możecie jakoś pomóc..koniowi i chłopcu.... Miłka[/B][/CENTER] [CENTER][/CENTER] W Bodzentynie o 5tej jest jeszcze ciemnawo o tej porze roku. O 5tej rano Bodzentyn jednak ożywa. Zaczyna się handel, handel życiem. Ciężarówki, żuki, przyczepy, potęzne tiry, między nimi wydziera sie krzyk i rżenie. To jadą konie. Potem rozładunek, konie dziko wypadają z trapów nie raz taranując jeden drugiego. Walczą o przeżycie. Potem krótko wiązane do krat tirów czekają na kupców, po czym są szybko ładowane na kolejne tiry i znikają w porannej mgle. O dramacie, który rozgrywa się na miejscu powstało juz wiele legend i setki materiałów fotograficznych. W taki dzień jak ten setki koni wyjeżdżają w ostatnią podróż na rzeź w karygodnych warunkach. Bodzentyn to największy targ koni w Polsce. Miłka przyjechała tu na przyczepie za żukiem. Nie dawała źrebaków, chociaż ma dopiero 5 lat. Nie miała dokumentów, ani pochodzenia, przez 5 lat nie zasłużyła nawet na własne imię. Ale miała szczęscie - w ten dzien nie wyjechała tirem we mgle - na rzeź, choć rzeź upomni sie o nią po kilku tygodniach... Kupił ją handlarz i zabrał do siebie, licząc że dobrze sprzeda. Minęło jednak kilka tygodni, a kupca nie było. Oglądali, ale niewymiarowa głowa, brak dobrych dokumentów - klacz okazała się bezwartościowa. Kiedy wjeżdżamy na podwórze handlarza, Miłka (tak ją tego dnia nazwaliśmy) jest właśnie ładowana na samochód i zapinana na łańcuch. Za godzinę ma wyjeżdżać ciężarówką na spęd koni rzeźnych. Rzeź upomniała się o nią... Głaszczemy Miłkę po chrapkach. Jedyne, co możemy jej ofiarowac to imię na tą ostatnią podróż. Handlarz nie chce jej sprzedać gdy słyszy słowo "fundacja". Opowiadamy mu jednak, że od 2 tygodni poszukujemy konia dla 10letniego chłopca chorującego na raka. Konrad cierpi na chorobę nowotworową i jest podopiecznym [URL="http://www.mammarzenie.org/"][B]Fundacji "Mam Marzenie"[/B][/URL], spełniającej marzenia nieuleczalnie chorych dzieci. "Mam Marzenie" zwróciło się do nas z prośbą o pomoc w zrealizowaniu marzenia chłopca - [URL="http://www.mammarzenie.org/marzyciel/7276,5,kon"][U][B]Konrada [/B][/U][/URL]- postanowiliśmy więc podarować mu jednego z ratowanych koni. Miłka to bardzo grzeczna klacz, niewiele umie, ale na pewno się nauczy. Nie jest złośliwa, a kiedy ją fotografujemy, wygina z ciężarówki szyje jak łabądź. [LEFT]Smutno i błagalnie patrzy w naszą stronę, a my już wiemy, że ta nieduża klacz z niewymarową główką, która raz uciekła śmierci w Bodzentyniu może stać się spełnieniem marzeń dziecka i stać się dla kogoś wszystkim - choć do tej pory znaczyła tyle co mięso. [/LEFT] [CENTER] [B]Handlarz żąda za życie Miłki 3300 zł, mamy czas do 10 listopada, aby klacz wykupić. [/B][/CENTER] [url]http://www.centaurus.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=261[/url] na allegro jest też link do cegiełek: [B][URL]http://allegro.pl/show_item.php?item=1295732976[/URL][/B] Miłka ma szanse...do 10.11 jest czas!!!
  15. przecież ten pies został oddany, totalnie olany, a nagle, jak się zrobił szum, okazało się, ze jest wielce potrzebny! a ile czasu był zaniedbany? bo to jest swego rodzaju zaniedbanie! Marudko, napisałaś "Wiem, że to niesprawiedliwe, ale z drugiej strony, gdyby to mój zwierzak zaginął czy został ukradziony to chciałabym wiedzieć, że mogę z tego skorzystać.." - ale jest różnica...nie wierzę, że przez x czasu nie interesowałabyś się psem, a potem magicznie wyszła z założenia, ze stara miłośc nie rdzewieje, bo sprawa stała się głośna! jeśli ktoś ma psa, który uciekł czy w jakiś inny sposób oddalił się od właściciela i tarfił do schronu lub kogos innego, a zależy mu na nim, to szuka od razu! czasem są wypadki, że ktos musi psa oddac, bo coś się stało..ale jesli komuś zalezy, to wie, co się dzieje u psa cały czas! zwłaszcza, jesli pies trafia do znajomych! prawo prawem, ok, ja wszystko rozumiem, ale gdzie dobro psa? z resztą...co wymagac...czasem z dziecmi jest nie mały sajgon...to kto się przejmie dobrem zwierzaka... ;/
  16. obraził się pies...dostał ochrzan, bo sprzątałam a on mi pod nogi właził... jak się wyrąbałam! milimetry od kantu wyra moim wielkim łbem! ochrzaniłam go, zwiał wystraszony, ale mi się od razu zrobiło przykro i sie przeprosiliśmy..uff... za to widac, ze musiał byc bity, pies na sam podniesiony głos nie powinien uciekac wystraszony...ok, Zuzka na podniesiony głos też robi minę zbitego psa i sobie idzie, ale ona nie dostała nigdy, jest z natury tchórzliwa, boi się wystrzałów, głośnych dźwięków, odgłosu trzaskających drzwi, czy to domowych, czy samochodu....ale Sasha jest psem odważnym, jego to nie rusza! więc skąd taka reakcja, paiczny strach?! bo on spanikował! ludu, a co by było, gdyby dostał klapa?! ech...ciężkie to...bidulka kochana... 5 godzin sprzątania, a butów jeszcze nie mam... ups, czarno to widzę... a jestem bez auta... za to mój Luby już nie ma prawa ze mnie się śmiac na temat moich punktów karnych z fotoradarów... przed chwilą go drapnęli za prędkośc..niestety, ma urok osobisty (chociaż czy niestety?!) i zamiast 10 dostał 2 ;p ja też mam to szczęście, jak mnie złapią....raz się, na razie, nie udało..ale z fotoradarmi nie przechodzi...nie da się ich zaczarowac :( przy moim sprzątaniu Sasheńka podjął decyzję o zajęciu miejsca strategicznego - wlazł na łóżko i wyglądał, jakby mną dyrygował :) całe szczęście, że tam wlazł, bo, z całą miłością do niego, można miec dosyc kręcenia się bezpośrednio przy nogach jak sie z mopem lata... wiem, że dziś jest niedopieszczony, strasznie mnie to boli, ale nie ma jak... krótkie rekompensaty nie zastąpią 100% uwagi... i 2 dni nie był w stajni :( może jutro go wezme na troszkę, ale z czasem może byc cięzko... jeszcze jutro i od soboty postaram sie do normalności wrócic...a od niedzieli to już do roboty trzeba z końmi wrócic, nie ma wyjścia! i Sashka się w końcu będzie mógł wybiegac do woli w stajni :) za to znajomi, którzy u nas wczoraj byli i widzieli go dzień po przeprowadzce do nas stwierdzili, że się chłopak podpasł :) miód na moje uszy..dla mnie jest cały czas taki sam...niby pod palcami czuję różnicę, waga też ją wskazuje, ale widze go codziennie... tak, jak moi Rodzice nie widzą tego, jak ich kot urósł, a ja Bolka widze sporadycznie i różnica jest ogromna!!! tak, jak teraz zauważam, ze Zuzka jest baryłką ;) i, niestety...zaczyna się starzec :-( ponad 7 lat... czemu zwierzaki żyja tak krótko?!
  17. Sasheńka miał cięzki dzień i, niestety, jeszcze takie dwa go czekają...musiał sam posiedziec sporo...serducho mnie boli strasznie, jak zostaje sam... zostawiam mu radyjko, ma jedzonko, wodę, wchodzi do łóżka, ale... źle mi... a jak patrzy na mnie jak wychodzę...szybko zamykam drzwi... może jestem dziwna..ale mi się chce płakac, jak go zostawiam...a jak wracam, to nie wiem, kto się bardziej cieszy - ja czy on :)) za to byłam u Rodziców - Zuza ma dziąślaka do usunięcia... niby nic strasznego, ale nie lubię jakichkolwiek interwencji wetowych... wysiedziała się na moich kolanach... ponad 30 kg :D wybawiłyśmy się, końca nie było! dobry bokser nie jest zły :D Sasha ma radochę - mamy małe spotkanko przyjacielskie w domu, kilka osób... wygłaskany nieprzyzwoicie :)
  18. a potem, u tej pani, nie daj Boże, piesek zachoruje i zejdzie z tego padołu płaczu...bo już stary ;/ NIE, NIE I JESZCZE RAZ NIE! NON POSSUMUS! tyle czasu pies olany a tu nagle miłośc płomienna? to już nie jest śmieszne, dla mnie to jest żałosne...po co?! wstyd? ugranie czegoś? parafrazując..tylko PSÓW ŻAL!!!
  19. hihi..Sauro, ja wczoraj się na 10 minutek połozyłam obok kundla...i obudziłam się po godzinie :D stoczylismy też walkę o poduszkę; trudno powiedziec, żeby pies był szczęśliwy, ale na kompromis poszedł :eviltong:
  20. też tak myślę..musiały byc wybitnie ludzkie... ;) za to pewnie było lekkie kapanko spod fafelków :D my tak mamy... ;] ech...zaczęłam rozpuszczac psa... ale pies po to jest... acz też nie dostaje wszystkiego... miłego dzionka wszystkim :) podobno kto wczenie wstaje...ten jest nie wyspany!!! xD
  21. buu. a Doktor nie wie, co dostał, bo go w kompie nie ma, a była jego córka...no mogła wpisac to w komputer u Zuzki... mniejsza z tym - ważne, że działa... nie wiem tylko, co musiał pomuślec kumpel...wczoraj wszedł na halę, jak Sasha biegał, a ja...robiłam oględziny kupy ;p za to dziś jest FOCH ! FACECI! wstaję o dzikim poranku i już nawet na Sashę liczyc nie mogę ;p chłop chociaż się obudził na chwilę...ale psisko? jak zawsze ze mną wstawał i łaził za mną po kuchni lub leciał do drzwi, pora nieważna, tak dziś co? otworzył jedno oko kontrolnie...i tyle zainteresowania! hmm..jestem dla niego nieatrakcyjna ;p to domena T - porankowe spacerki, idę wiec o zakład, że jak on wstanie, to kundlisko od razu zadek podniesie ;] i jeszcze obaj chrapią! i tak zaraz będzie pobudka, ale mogliby się opamiętac i nie denerwowac człowieka ;p zwłaszcza, że człowiek (hihi....powinnam napisac "kobieta", w mysl zasady z uczelni jeszcze - pewnien profesor miał w zwyczaju mawiac "Witam panie i ludzi"...ale seksistowskim tekstom mówimy NIE ;p ) jest nie do końca wyspany, bo poszedł spac ok.2, a wstał o 6...
  22. hehe..giną, łajzy, co widac w tym, co wychodzi ;] zrobiły się...hmm...sztywniaki ;]
  23. ok :) tak najbezpieczniej, to i tak zrobię :) od tego jest wet!
  24. ja na konie nie chciałam jako dzieciak jechac...kolonia z końmi..płakałam jak głupia! a po powrocie..Mamo, Tato, ja chcę KONIA xD naczekałam się...dłuuuuuuuuuugo... ale od 16 roku życia mam swoje bydlątko.... 10,5 roku :) a 2,5 roku temu - drugi :D jak będziesz w okolicy Warszawy - zapraszamy na koniska :) i boksiowe spotkanko :D jesli wyniki będą w normie to Sasheńka za ok.2 - 3 tyg musi przebolec kastrację... i też trafił do nas dzięki SOS :)) przypadkowe wejście na stronę było strzalem w 10-kę...a jak na miniaturce spojrzałam w te skośne, wredniaste oczka...to był on i tyle :) jest u nas prawie 2 tygodnie, a już kocham matołka i nie wiem, jak mogliśmy funkcjonowac od połowy lipca (od kiedy zamieszkaliśmy razem... wcześniej, jak mieszkałam z Rodzicami też w domu był - u nich nadal jest, rzecz jasna - bokserka...o kocie, papudze i rybkach nie wspomnę ;p ) bez kundelka !!! Rozumiem Cię...ja też mam szmergla na punkcie Biszkopcika Przypalonego (bo kolor nie jest biszkoptowy, a bardziej brązowy ) - nawet nie musi sie do mnie tulic, bo w końcu jak nie ma chęci to go nie zmuszę, ale ważne, że jest, słyszę jego oddech, wzdychanie, charchanie - albo bardziej końskie parskanie, kręcenie się po domu...ja od dziecka wychowywałam się przy psach, więc dla mnie życie bez psa było smutne...najpierw staruszka spanielka, ktorą pamiętam od najmłodszych lat, potem 13 lat z bullterierką, ostatnich 7 z bokserką... u nas miał byc bullterier...ale to bokser mnie ujął...buła kiedyś zagości w domu...a może uda się to gospodarstwo znaleźc i będzie można miec więcej psów? i koni... i kota w domu... no wiem, dziwak może jestem..ale tak mi żal ludzi, którzy nie mają i nie lubią zwierząt...ojj, dużo traca..a sami są zwierzętami, hihi ;]
×
×
  • Create New...