Jump to content
Dogomania

emhokr

Members
  • Posts

    1163
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by emhokr

  1. wczoraj w drodze nie bał się chłopaków, ale miał kupę emocji, najpierw lecznica, potem podróż... był zrezygnowany :( większośc drogi mocno przespał. Miał cieplutko, sporo miejsca (do czasu, aż się nie wmeldowalam leżąc obok niego - ale nie był zbulwersowany:eviltong:) fotka z początku drogi [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/381/a1add7eb67239f38med.jpg[/IMG][/URL] Kapselku, przepraszam, nie chciałam nic złego powiedziec :(
  2. mordka Mike'owa z wczorajszej podróży :) [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images37.fotosik.pl/381/a1add7eb67239f38med.jpg[/IMG][/URL] a ja właśnie sobie poparzyłam podniebienie próbując gulaszu :D Sasha dziś był z nami w Warszawie...ile zapachów! :) Szaleństwo ogromne, Tomek nie nadążał za nim. Za to, bidula, już nie miał czym zaznaczac swojej obecności, 30 minut sikania pad każdym możliwym obiektem :) a, że musieli poczekac na mnie, bo musiałam odstac swoje w banku... Rodzice, niestety, wybyli do sklepu, bo chciałam ich z Zuzką wyciągnąc na dwór, na krótkie psie spotkanko :( oglądamy z Tomkiem, który dziś ma wolny dzień, "Interwencję"...o schronisku...przepraszam, prr. o "schronisku" w Dyminach... zamknęli je... całe szczęście...ale szlag i "joby" lecące w domu aż Sashę obudziły ;/ za to mój małżonek jest najlepszy.. kilka dni temu jechał z pracy i zobaczył, jak facet SPECJALNIE (bo aż na krawężnik wjechał) przejechał psa... wyciągnął gościa z samochodu i zmusił go do zakopania pieska, z którego nic nie zostało... innym razem jechalismy i przebiegały dwa psy ulicą..wiadomo, że jak jeden poleci, to za nim pobiegnie drugi! gośc puknął tego drugiego psa... zwierzak uciekł, facet zwolnił... jasne, zderzak ważniejszy...a jechał na tyle wolno, że zatrzymałby się przed tym psem :-( niestety, nie dogoniliśmy dziada :-( pies poleciał na posesję, mam nadzieję, że nic się nie stało i że się nim ktoś zajął... w swojej naiwności chcę w to wierzyc...ale racjonalny umysł mówi, że skoro ktoś pozwala psom latac samopas przy ruchliwej trasie, to pewnie średnio nim się przejmie....:shake:
  3. Tatankas, my mielismy bullterierkę, 13 lat, zmiany w kręgosłupie zablokowały jej oddawanie moczu... i może ją męczyliśmy, walcząc. Ale do końca mieliśmy nadzieję... nie udało się, niestety... a najłatwiej było się poddac... ale to inna mentalnośc... wcześniej była w domu 15-letnia spanielka... inne czasy, mało lecznic. Wet przyjeżdżał do domu kilkanaście razy...w końcu, po solidnym opieprzu ze strony doktora, z bólem serca, Tata zgodził się uśpic ślepą, głuchą, praktycznie nie chodzącą, wynoszoną na dwór sunię... ja wiem, że starośc zwierzęcia jest niejednokrotnie bardzo trudna... ale zwierzak jest żywym stworzeniem, czuje, kocha, przywiazuje sie! wywalic to można lampę albo stary mebel! bo już rośliny nie wypada, o zwierzęciu nie wspomnę!!! i krew mnie zalewa, gul skacze, a łapy się trzęsą jak w delirce na myśl o tym, co ludzie robią... co sie wtedy myśli? nie ma się wyrzutów sumienia? jak można spojrzec sobie w oczy, w oczy innym, jak można się zachwycac innymi zwierzętami i, nie daj Boże, brac nowego, bo uroczy, fajny i młodziutki?
  4. gdybyśmy mieli większe mieszkanie... od razu bym go zawinęła :cool3: będzie dobrze, musi!!!
  5. tak, bo cięzko powiedziec, co by zrobił z kolegą...terytorialna się menda Fafluniasta kochana zrobił(a) ;) za to mnie właśnie wymęczył, nie mam siły :D była walka z zabawą :D a Sasha kontra kot - widok bezcenny : on lubi koty, a te wredoty bawic się nie chcą :D kolejny kiciuś go ofukał :D zaś Sasha vs. piłeczka - pies przegrywa :D kolor mu nie gra czy jej piskliwośc? nie chce sie z nią integrowac i koniec. za to moje rękawy wypachnione Mike'usiowym zapachem są genialne :D
  6. ja się trzymam nadziei, że te problemy to wychłodzenie i wycieńczenie... bardzo mocno w niego wierzymy! nie chcę zrozumiec ludzi, którzy tak postępują! Chociaż..chyba lepiej, że go zaprowadzili nawet do tak wątpliwego schronu, niż mieliby wywalic na ulicy czy w lesie przywiązac ;/
  7. tez miałam u Oli przyjemnośc usłyszec jego męski głosik :D wkleje to, co napisałam w Sashowym wątku, krótka relacja :) Mike to cudo!!! Do samochodu wsiadł elegancko, przez kilka minut czujnie wszystko obserwował, a potem zasnął. Kilkadziesiąt kilometrów przed domkiem Germaine zaczął się do mnie tulic [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] łapka mnie boli, bo miziałam tą cudowną bidę cały czas.... Pozytywne zmęczenie dłoni [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Mieliśmy 3 przerwy na siusiu, piesek nie podsikiwał w drodze - raz poleciały ze 2-3 krople [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] Wszystko było w biegu, bo jadąc do Bydgoszczy nadrobiliśmy przez głupawe objazdy ok 200km, odstawiliśmy chłopaka Germaine i szybko do naszego słonka Sashkowego, bo był dzis tylko dwa razy - kumpel kochany z nim wyszedł jak nas nie było. A zaraz mykam robic opatrunek Siwemu na kopytku jeszcze. Wyryczałam się w tą boksiową sierściuchę..jak tak można psa potraktowac [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_frown.gif[/IMG] Chłopak wyglądał na zrezygnowanego... chudziutki, ale widac, że chce jeszcze ufac.... Tomek i Krzyś (czyli moi dwaj kierowcy na dziś, którzy się zamieniali) zakupili sobie po stacyjnym hot-dogu... to się Mike obudził [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] dostał kawaleczek na smak, zeby nie było mu przykro.... dobry, kochanyi łagodny piesek.... a Sasha lata jak wariat, bo czuje na moich ciuchach zapach jakiegoś innego kolesia [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_biggrin.gif[/IMG] mam dwa zdjęcia Mike'a z momentu wsiadania do samochodu spod domu Oli - wrzucę potem [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_smile.gif[/IMG] milo nam, ze moglismy pomóc :) jak przeczytałam sobie dokladnie co się z Mike'm mogło stac to mnie znowu krew zalała ;/ troche się ta podróż zeszła, ale chłopak jakoś nie był nią przerażony :) ciesze się, ze opędzlował michę :) w drodze pił, ale nie dawaliśmy mu za dużo na raz - wyszłam z założenia, ze lepiej częściej, a mniej. Germaine, jak juz coś będzie wiadomo, co z tym Słonkiem - pisz :) trzymamy mocno kciuki! kurcze...niby spędziłam z nim ok 4,5 godz...a to jednak...przywiązało troszkę... jakoś pusto było wracac od Ciebie bez Dziadziusia
  8. Mike to cudo!!! Do samochodu wsiadł elegancko, przez kilka minut czujnie wszystko obserwował, a potem zasnął. Kilkadziesiąt kilometrów przed domkiem Germaine zaczął się do mnie tulic :) łapka mnie boli, bo miziałam tą cudowną bidę cały czas.... Pozytywne zmęczenie dłoni :) Mieliśmy 3 przerwy na siusiu, piesek nie podsikiwał w drodze - raz poleciały ze 2-3 krople :) Wszystko było w biegu, bo jadąc do Bydgoszczy nadrobiliśmy przez głupawe objazdy ok 200km, odstawiliśmy chłopaka Germaine i szybko do naszego słonka Sashkowego, bo był dzis tylko dwa razy - kumpel kochany z nim wyszedł jak nas nie było. A zaraz mykam robic opatrunek Siwemu na kopytku jeszcze. Wyryczałam się w tą boksiową sierściuchę..jak tak można psa potraktowac :( Chłopak wyglądał na zrezygnowanego... chudziutki, ale widac, że chce jeszcze ufac.... Tomek i Krzyś (czyli moi dwaj kierowcy na dziś, którzy się zamieniali) zakupili sobie po stacyjnym hot-dogu... to się Mike obudził :) dostał kawaleczek na smak, zeby nie było mu przykro.... dobry, kochanyi łagodny piesek.... a Sasha lata jak wariat, bo czuje na moich ciuchach zapach jakiegoś innego kolesia :D mam dwa zdjęcia Mike'a z momentu wsiadania do samochodu spod domu Oli - wrzucę potem :)
  9. jedziemy z Tomkiem po psa do Bydgoszczy - Germaine dzwoniła, ze jest tam jakaś sierotka :( bidulka chora, w tyg nie mamy za duzo czasu, ale dzis od razu gnamy :( mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku... w sumie to nic nie wiem, bo za szybko się dzieje, ale jak wrócę zdam relację :)
  10. emhokr

    Metamorfozy

    przepiękny ;) chłopak jeszcze pełną gębą ;) niedługo kastracja, po nowym roku :) nasze fundacyjne słoneczko w DS :D
  11. przepraszam, ale dla mnie to jest chore. skąd ta wielka wojna o niego? skąd nagle wielka miłośc? czemu nie było zainteresowania jak psa oddawano, czemu dopiero miłośc wróciła przy medialnym szumie? cholera, jakieś profity z tego są?! sąsiedzi zaczęli się dopytywac? nie było możliwości dowiadywania się jak pies się czuje mimo pobytu na emigracji? nie ma telefonów, maili? nie ma innych sąsiadów, którzy by donieśli? a gdzie był pan partner pani?! nie mógł kontrolowac psa, o zatrzymaniu go u siebie nie wspomnę?! pani to ma dla mnie za dużo czasu wolnego ;/ Sauro, szczerze Wam współczuję. męczycie się przy tej szarpaninie. ale wierzę, że racja jest po Waszej stronie i pies z Wami zostanie. na szczęście on Waszych myśli nie słyszy i nie czyta gazet, ma główkę spokojną. poza tym ja nie rozumiem jednego - pies znalazł się w schronie chyba chwilkę wcześnij niż wróciła pani gazetowa....to czemu trafił do schronu?! na chwile przed jej powrotem? sąsiedzi nie wiedzieli, kiedy wraca?! czy było jakies przyzwolenie?! chore, nienormalne i podłe. Saura - mam znajomego prawnika, jak się tylko z nim spotkam to się dowiem co i jak!!! na dniach! nie dajcie się! trzymamy całą rodzinką za Was kciuki!!! słowa Germaine w artykule są mądre i wyważone, sama prawda. Zwierzę nie jest rzeczą, pies to nie jest zabawka!
  12. dziękujemy... najbardziej mnie cieszy i wzrusza jego spokojny i mocny sen...czuje się bezpieczny... i to jest najważniejsze... on czuje, że jest kochany i że ma w nas obrońców...
  13. emhokr

    Metamorfozy

    Sasha :) znaleziony w tragicznym stanie przy trasie w okolicach Lublina... zdjęcia ze str fundacji [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/395/238dd6db2fb9282c.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/399/8df3a427aa7406ee.jpg[/IMG][/URL] z nami od 13 października :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/360/591f546a2a24398dmed.jpg[/IMG][/URL] i z dzisiaj :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/395/53621b52a1e48b2dmed.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/399/0d32f7811cb0f461med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/399/c7856128200c09a8med.jpg[/IMG][/URL]
  14. [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images39.fotosik.pl/395/53621b52a1e48b2dmed.jpg[/IMG][/URL] ja Ci pomogę nieśc smyczkę!! :eviltong: [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images50.fotosik.pl/399/0d32f7811cb0f461med.jpg[/IMG][/URL] i wersja psa stróżującego - obstawa drzwi przed wyjściem na spacer :) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images49.fotosik.pl/399/bdd8ed48af35d8e8med.jpg[/IMG][/URL] po wstaniu i przeciągnięciu [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images43.fotosik.pl/399/c1c38ad6c454fb31med.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images46.fotosik.pl/380/5c5de0b71d1818e4med.jpg[/IMG][/URL] smutek, bo zamiast wyjśc od razu to ja z telefonem latałam i cykałam ;) [URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images37.fotosik.pl/375/33202e147f2c8610med.jpg[/IMG][/URL] jeszcze za chudy :( za dużo spala... a już nie jest taki żarty jak na początku :(
  15. mamy trochę zdjęc jeszcze cieplutkich...tradycyjnie z komórki, ale są :) żeby nikt się nie czepiał - po 5 fot w kilku postach ;p [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images41.fotosik.pl/394/f44698dfd17c538bmed.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images40.fotosik.pl/383/c40ca90f3c83cbcamed.jpg[/IMG][/URL] zakopywanie swoich siusków ;p [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images43.fotosik.pl/399/c7856128200c09a8med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images50.fotosik.pl/399/4b5f2eba0d1c1cd4med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images46.fotosik.pl/380/e6396fb4fb408193med.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images47.fotosik.pl/399/409cbd87522d76b4med.jpg[/IMG][/URL] zostawienie podpisu ;p TU BYŁEM ;) no po 6 zdjęc... ;)
  16. Sasha o kulawiźnie zapomniał już dawno :) Donosiliśmy x stron temu :) szła idealnie z łopatki, musiał miec zbitą mocno :( Po raz kolejny biedny pies się oszukał... ojj, nie wyciąga wniosków... już raz połozył się na brzegu łóżka i zaczął się po grzbiecie smyrac, smakowicie przeciągac...i dziś, po raz drugi z łózka spadł :D jego mina jest w takim momencie bezcenna :D na szczęście spadł na łapki :)
  17. emhokr

    Pomysł pomocy :)

    Zbliża się koniec roku... więc wypadałoby miec w domku nowy kalendarz.... a może by zrobic własny? :) w zalezności od tego, dla których koni - jednokartkowy formaty A3, super wykonany, kosztuje 19 zł. Tylko trzeba miec fotkę, którą chcemy na kalendarzu....np konie na padoku z danego DT, DS, jeden konkretny koń - możliwości jest kupa :) Gdyby zamówic, sprzedac za 25zł, to z każdego 6 zł poszłoby na końskie sierotki....to już chociaż sianko :) powywalac na allegro, fora, bazarek na dogo, ja bym zrobiła stajenną akcję kalendarzową...(nawet jakby chcieli z własnymi konmi to też nieźle - i tak pieniązki poszłyby na konie z tego wątku) Mam znajoma firmę, sprawdzoną przede wszystkim. Są solidni, jak na warunki warszawskie tani, profesjonalni, robią dośc szybko. rzucam pomysł, może nie byłby taki zły, pod rozwagę :) Wy macie większe rozeznanie jak to zrobic, ja mogę się zając, jeśli pomysł się spodoba, "produkcją" :) jeśli już taki - dośc popularny - pomysł był i go zdublowała, to przepraszam!
  18. no i jestem udupiona w domu :(( choroba potworna ;/ nie trawie byc przeziębiona... czemu w związkach tak jest, że facet przynosi zarazę, on zdrowieje, a łapie mocniej kobitkę? w moim rodzinnym domu tak było... a teraz jest w moim ;/ za to z czystym sumieniem mogę sobie leżec w wyrku z Sashą :D zaraz z nim wyjśc muszę... wczoraj poczułam się lepiej i z mężem poszliśmy do kina.... Harry Potter mnie ujął (poza fatalnym tłumaczeniem) ale wiruskowi zimno pomogło ;/ Sasha przeżywa konflikt emocjonalny wewnętrzny.... lubi spacerki... owszem... ale poleżenie w łóżku jest nie mniej atrakcyjne... jak któraś z Cioteczek Boksiowych zauważyła - jego wstawanie zaczęło się przesuwac :D lubi poleżec :) wsiadłabym na konia... ale obawiam się, że jak to zrobię T mi wyrwie nogi z zadku, zamknie w domu i obstawi strażnikami ;] wczoraj mi pozwolił - bo był mus - podjechac do koni, zrobic zastrzyk domięśniowy Siwemu (jest poprawa :D) i wybiegac w tym czasie psa... kaszelek mam całkiem niezły ;] nawet mu samochód do pracy dałam, żeby mnie nie kusiło ;) pies stanowczo udaje, ze mnie nie słyszy! normalnie, jak mówię "pójdziemy...?" lub "na spacerek" to przy drzwiach już jest i piaffuje... teraz brzuch wywalony, łapy rozłożone, oczy jak u narkomana i problem ze słuchem ;p zostałam zignorowana.... pies, przyjaciel.... zdrajca ;p nie wiem, czy ja już się chwaliłam! chyba nie... wyniki Sashy się poprawiły, ale kastrację umówilismy po nowym roku :)
  19. Sasha miał próbę kubrakową... przeżył ją mocno. Drapał się, tarzał, szukał koncepcji zdjęcia, dostał szału! A jak został rozebrany to się obraził. Właśnie zwiedza nowe kąty (a ja siedzę przy megaszybkim necie Andrzeja, hihihi ;] ) i doszedł chyba do wniosku, że 100m2 to nie 40 naszego mieszkanka ;p Lata jak durny :) I tarza się w każdym Wasylowym miejscu ;p jedyne, co go przeraża - winda. tragedia. wpada w panikę strasznie...w efekcie dymamy po schodach... u Andrzeja są 3 piętra, ale u Rodziców - 10...i mieszkaja oczywiście na...10 :D uciekam robić jedzonko :) hmm..co za miła odmiana mieć literkę "ć" w komputerze... u mnie nie wchodzi z jakiegoś powodu ;)
  20. Siwy dziś spiął poślady tak, że mi igłę wygiął ;p dostał strzała w szyjkę - antybiotyk górą... obolałą ma nózkę, póki nie odrośnie kopyto, to go bolec będzie - to tak, jak nam się złamie paznokiec i rypie, póki nie odrośnie... ale jakby lepiej się czuje... jutro zmiana opatrunku... Andegawenko, przy oggierach to jest jeszcze więcej komplikacji...ja nie jestem zwolennikiem demonizowania i dyskryminowania ich ze względu na płec (sama mam ogiera i jest misiek - zalezy od traktowania konia, acz bywają takie o wybujałych charakterkach...), ale potrzeba więcej uwagi i trzeba miec doświadczenie z końmi... zwijamy się do znajomego - koniecznie z Biszkopcikiem - Andrzej jest miłośnikiem psów, za swoim Wasylem i jego kumplem Bemolem poszedłby w ogień, a jeszcze nie miał przyjemności poznac pana Boksia :D a Boksio się wyjeździ autkiem trochę :) ostatnio mi nie towarzyszy na treningach - kłaczyska ma to krótkie, nie chcemy choroby. wyniki krwi lepsze, ale wetka nam zasugerowała poczekanie jeszcze ok miesiąca z kastracją.
  21. a mój czub piłką pogardził! kolor mu nie gra, czy jak... woli się bawic z nami niż latac za jakąś kulką, co na dodatek piszczy i go obraża w swoim narzeczu ;) z resztą, mój dzielny boksio nie ma teraz czasu na głupoty - kolejna sunia w okolicy się cieka... w domu filozofuje ;)
  22. nawet nie zaczęłam... miałam ciekawy i obiecujący trening, po którym puściłam konia na panierowanie (żeby się wytarzał)...i jakby zakulał kolejny... łapka lekko grzeje, ale dostał na nią kupę glinki chłodzącej, jutro pójdzie znowu z chłopakami w błotko, odpuszczę mu ze 3 dni i zobaczymy...jakby co - mam 2 pełne strzykawy leków przeciwzapalnych ;] dla Siwego zawsze doktor może dowieśc ;) myślę, że bardziej mógł się naciągnąc walcząc z kolegami, tyle, ile się on dziś dęba nastawał, to chyba rekord świata... a zakulenie było dziwne - trwało 5 kroków... więc może średnio mu się wstało po panierce albo wlazł na coś. potem, jak go sprawdzałam było w porządku. esej z pogranicza filozofii i teologii - pojęcie wolności w Veritatis Splendor :D
  23. byłam rano chwilkę w stajni... staje na nodze, ale widac, że go boli...nie dziwne, jak ma do żywego wybrane... ale mam dobre przeczucia... jutro podaję kolejny antybiotyk... kopytko odrośnie, wazne, ze, nawet małym strumyczkiem, wypływa ropa... Sasha uziemniony, chłodno jest. Nie chcę, zeby mi sie pies jeszcze podziębił... po pół godziny po hali, rano i po południu sobie pobryka, starczy - bo musi starczyc. w domu melduje się na wyrku naszym (oczywiście jak tylko ja jestem ;p ) - ale dziś, wiedząc, że ze mną nie pojedzie, obraził się na michę. hehe - zobaczymy, kto będzie twardszy ;p micha czy on ;) czas jechac popracowac... dwa do ruszenia...a jeszcze mąż mnie wkręca w jazdę na koniu, na którym on normalnie jeździ... czy mi się chce.. ;p a wieczorkiem sama przyjemnośc - mam esej do napisania z filozofii :)
  24. z Siwym niezbyt ciekawie, ale walczymy. okazało się to, czego byliśmy pewni - ropień w kopytku. wycięlismy ile się dało, ale nie dotarlismy do sedna... na szczęście się sączy ten cały syf... obstawili nas antybiotykami, które będę brutalnie wciskac w mięśnie Okręta, mamy kupę bandaży i maści na nogę, na której jest piękny opatrunek do zmiany co 3 dni. za tydzień kontrola. jak się nie poprawi - to RTG i myslimy dalej. modlę się, żeby to nie były trzeszczki, bo wtedy leczenie do końca jego życia... po tym majdrowaniu przy nodze sierotka do boksu wchodził na 3 nogach, tak go bolało... myślę jednak, że tym razem to rozpędzimy. innym denerwującym aspektem dnia było odkrycie u konia koleżanki albo wszoł albo grzybicy... jednym słowem przywlokła jakąś zarazę do stajni... chociaż dla mnie to jakaś alergia, tak wygląda... więc myślę, że szybko się rozejdzie po ... hmm..lepiej nie po kościach... ;) Kapselku, Mama odbiera Sashę pozytywnie, ale Zuźki by nie zamieniła :) Sunia ma 7 lat, teraz dopadły ją dziąślaki, które lada moment będą jej usuwac... ech, kochane zwierzątka ;p Andegawenko, nie mam nr do Graven :(
×
×
  • Create New...