Dzięki Asieńko, ściskam świątecznie i szacun również dla Ciebie za pomoc dla Pimpusia, on już tyle czasu jest szczęśliwy i spokojny. Pamiętam jak go zobaczyłam pierwszy raz: kupka kochanego nieszczęścia i ta łapinka podkurczona... dobrze, że to przeszłość!!!
BRAWO:)