Jump to content
Dogomania

zlota_wilga

Members
  • Posts

    99
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zlota_wilga

  1. Hehe, dobre! Wiecie, różowe ładnie kontrastowalyby z jego czarna lśniąca sierscia;)
  2. I ja z innej beczki, a co tam ^^ Które lezysko sie Wam podoba? :) [URL="http://www.animals.amiplay.pl/index.php?page=lezyska"]Link[/URL]
  3. Alfa, mam wrażenie, ze te "przeszkodę" pokonalam ;) w końcu Misiek był żywcem ze wsi i chociaż to diametralnie inna sytuacja, to jednak super sie przestawil i w mieszkanki dobrze mu było. Ludzi ani dzieci nie podgryzal, tylko obszczekiwal starsze osoby z łaska, ale to dlatego ze jego poprzedni "właściciele" bili go kijem (tak mi ciotka opowiadała) Dobra, idę przetrzepywac fora w poszukiwaniu mojego wybawienia ;)
  4. [quote name='malfi']Ależ skąd :) U weterynarza, do którego chodzę też jakiś czas temu ujawniła się alergia na zwierzęta :) Ale przewrotność losu. Wiem, że jakoś to leczył i do dzisiaj pracuje. I to całkiem dużo, a efektów alergii nie widać. [/QUOTE] O! A podpytasz faceta? Możesz? Możesz? :)
  5. Dobra, pierwsze wieści z frontu... Chłopa wbilo w ziemie w pierwszej chwili bo jeszcze przed jego wyjazdem miał być mały Bolonczyk a ja tu nagle chce sprowadzić wilka ;) no i miał być szczeniak a jest psi nastolatek ;) no, ale z tym sobie poradzilam - mój Misiek był ciut niższy i drobniejszy od Urana a po dłuższym zastanowieniu to ja chyba nie umialabym zając się cierpliwie szczeniakiem;) a poza tym, Misiu wiedziales ze z takim mmaluchem to nieraz trzeba wychodzić co godzinę, zanim skończy sie nauka czystości? . (nagielam nieco rzeczywistość, ale w szczytnym celu!) Wiedziałam ze ten argument na niego zadziała :D Następnie wytoczył mocniejsza armate-ze nie wiadomo czy psisko sie zaklimatyzuje, ze nie wiadomo jak z ludźmi bedzie sie odnajdywal, jak w domu, przeciez on nigdy właściwie nie mieszkał w domu. Odpowiedziałem ze nikt tego nie wie, ale to nie powód do skreslenia, przeciez możemy spróbować popracować nad nim i sprawdzić, czy nadaje sie do adopcji, itp. Dobra. Przytaknal. I odparł: "Ty już właściwie podjelas co do wyboru psa, niech bedzie. Ale ostateczna decyzje podejmiemy po mojej wizycie u dwóch rożnych alergologow. Co zrobimy jeśli duszności powrócą? " No i Na to już argumentu nie miałam. Fakt, prawie trzy lata temu przeżyliśmy niezły stres gdy ujawnila sie alergia na kota po tym jak przywiezlismy trzymiesięcznego malucha ze schroniska. w rezultacie kot wylądował u mojej mamy a mój maz na inhalatorze. Teraz coprawda konieczność uzycia inhalatora zdarza sie bardzo sporadycznie, może raz na cztery miesiące, ale ryzyko jakies jest. Jeszcze kilka miesięcy temu myślałam ze skoro mowia ze bolonczyki nie uczulaja i sa dla alergików to myślałam ze mamy problem z głowy. Dobrze ze zaczęłam drazyc temat i dzis wiem, ze to wcale tak nie jest. No ale najważniejsze, ze nie powiedział nie tak na starcie i od ręki zapisał sie do lekarza. W poniedziałek wieczorem wizyta. Koniecznie muszę błyskawicznie znaleźć alergologa w Warszawie takiego rzeczowego, takiego który nie przekreśli wszystkiego na starcie i poda nam jakiś sensowny plan :) znacie może takiego? Czytałam na dogo wiele opinii w których lekarze najczęściej każą oddać zwierza gdy alergia sie ujawni to jeśli my na takiego trafimy na starcie on nam od razu powie żeby go nie brać. Potrzebuje takiego uczlowieczonego lekarza, który nie idzie na łatwiznę ^^ jemu, jestem straszna... Co o tym sądzicie? :) naciagam rzeczywistość?
  6. O rany, ale wstyd, tu taka dyskusja a ja pod koldra wciąż, weszlam prosic o kciukasy a ich juz tak pełno:) O tak, mam sposoby, zwłaszcza teraz jestem tak mega pociagajaca ze nawet turbodymomen by sie zawstydzil ;) jestem dobrej myśli, mimo wszystko. Może to głupie, ale bardziej obawiam sie tego, ze psisko mnie nie polubi, no i co wtedy? Tak zwana "chemia" powinna zadziałać w obie strony a nie mogę sobie tłumaczyć tak, ze polubi mnie choćby za to ze go przygarnelam. Bo może nie bedzie mu sie podobało mieszkanie w bloku (choć ciepłe). Mieszka sobie w schronisku juz dobrych kilka lat.... Nie, nie może być! Popracujemy, cierpliwie i wróci do życia, prawda? :)
  7. ech, niekoniecznie :) wiem po sobie. Mi ta perspektywa zajęła ponad 4 lata. Przez ten czas tak tęsknie spoglądałam w niebo i rozstać się nie mogłam. Nadal spoglądam, ale inaczej. nie wyobrażałam sobie innego psiny na miejscu Miśka - no way! - to zdrada przecież! Na szczęście jakoś powoli z tego wyszłam i wiem to nie zdrada, żadna nowa miłość nie zastąpi poprzedniej, ale otwiera inny, nowy etap życia. No i kolejny szczebelek do nieba :)
  8. A dziękuję, dziękuję, przyda się Jak na złość jestem w trakcie sesji zimowej, uwierzycie? teraz, kiedy powinnam funkcjonować na 190% dopadło mnie choróbsko. A wcześniej to nawet śladu kataru nie miałam wr..... ech, wiem, co by mi pomogło, przytulenie się do ciepłego miękkiego czarnego futra ;)
  9. cześć kochani, w weekend jest come back. Zaglądam rzadziej ponieważ się pochorowałam i jakoś do kompa mi się nie spieszy. Ale w niedzielę najpóźniej wszystko się wyjaśni.
  10. A ja nie rozumiem jednego - jeśli to jest Twoja suma dlaczego rodzice o niej decydują?musisz być stanowcze. Po drugie, pomijając koszty, kto bedzie zajmował się szczeniakami do czasu aż znajda dom? Zrezygnują z pracy na ponad dwa miesiące zakładając ze 8 tygodniowe już ktoś weźmie. Mało tego nie masz gwarancji ze znajda się chętni co wtedy? Koszt utrzymania zwiększy się z jednego psiska kilkukrotnie, kto bedzie wyprowadzal je na spacery?
  11. Dokładnie - jaki podają powod? Cieżko dyskutować nie znając argumentów. Być może obawiają się, ze obowiązek wyprowadzania na spacery i dbania, karmienia spadnie w rezultacie na nich po tym gdy pierwszy szał i radość się skończą. Jest bardzo fajne ćwiczenie które przecwiczylam na dzieciach znajomych - nic odkrywczego. Idziesz do zoologicznego, kupujesz najtańsza smycz a w supermarkecie pluszaka. Przedstawiasz rodzicom pluszaka nadając mu imię i mówisz ze od dzisiaj wyprowadzasz miska regularnie przez dwa tygodnie do miesiąca. Po tym okresie "kwarantanny" usiadziecie wspólnie przy stole i ponownie omowicie temat. Co ten test pokazał w przypadku moich znajomych? Jedna cora zrezygnowała zpomyslu po tygodniu bo stwierdziła ze poranne spacery wcale nie są fajne, druga dziewczynka nie wytrzymała nawet tygodnia tak bardzo była zajęta swoimi koleżankami. Udało się tylko jednemu chłopskiej któremu w rezultacie na wiosnę rodzice zaadoptowali już odchowanego owczarka niemieckiego uznając ze na początek tak bedzie najlepiej żeby chłopak wszystkiego się nauczył a z czasem w przyszłości jak bedzie chciał to kiedyś weźmie sobie szczeniaka. Taki test to tez informacja dla twoich rodziców o twoim zapale i obowiazkowosci - czy dziecko bedzie potrafiło tak zorganizować swój czas żeby psisko było zawsze przed kumplami. Ale my tutaj możemy tylko gdybac - jaki napisano wyżej rodzice moga nie chcieć mieć futra w każdym zakamarki mieszkania, nie chca dostosowywać swoich planów wakacyjnych pod psine itp. Itd Życzę przemyślanej decyzji.
  12. Napisz do administratora - powinien pomóc Ci odzyskać hasło -> bardzo szkoda stracić tak wspaniałe galerie :) Zobacz tutaj: podobne co? :) [URL="http://pelnialatawdomutymianka.blogspot.com/2011/01/najczarniejsze-najpiekniejsze.html#comments"]Bajka[/URL] sunia czeka na właściciela w hoteliku pod Warszawą.
  13. [quote name='malfi']u mnie była tylko cztery, bo wzięłam ją ze schroniska.[/QUOTE] Być może przedłużyłaś jej życie o 4 lata. Dałaś jej skarb cenniejszy od pieniędzy i wszystkich cudów świata razem wziętych - dom, miłość, szacunek, bezpieczeństwo. [quote name='malfi']Teraz, kiedy zostało jej tak mało czasu, zupełnie nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Nie umiem się cieszyć z tego, że jeszcze jest, bo cały czas myślę tylko o tym, co nieuchronne. Jak z tym wszystkim żyć, kiedy to tak strasznie boli?[/QUOTE] Pozwolić sobie na wszystkie uczucia, które teraz przeżywasz. Pozwolić sobie na płacz, na szloch, na złość, nawet jeśli miałabyś przepłakać wiele nocy. Ale nie duś tego, tylko pozwól łzom popłynąć z oczu. Krzycz jeśli masz taką potrzebę. To, do czego teraz się przygotowujesz to żałoba. To naturalny stan rzeczy i nie bój się tego, ale uwierz mi, będzie dla Ciebie najlepiej, jeśli pozwolisz sobie na nią. [quote name='malfi']One jest moim ideałem psa. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła kiedyś mieć innego. Co zrobić, żeby sobie z tym wszystkim poradzić?[/QUOTE] Przede wszystkim postaraj się pomóc jej odejść, ona czuje Twój strach i ból. Postaraj się, żeby jak najmniej cierpiała. I spędzajcie ze sobą jak najwięcej czasu w miarę możliwości. Po prostu. Naciesz się tymi chwilami i pożegnaj się z nią. [quote name='malfi']Co z nią będzie, kiedy już odejdzie? Gdzie pójdzie, czy nie będzie beze mnie cierpieć? Setki pytań kłębią mi się w głowie i nie znajduje odpowiedzi. Tak strasznie ją kocham. Pomóżcie!.[/QUOTE] Tam gdzie idzie, będzie jej wspaniale. Będzie radosna, wolna od bólu i cierpienia. Będzie cieszyć się i śmiać razem z innymi psiakami ;) będzie zawsze przy Tobie zerkając na Ciebie z tej jednej gwiazdki na niebie. A Ty czasem spójrz w górę, uśmiechnij się i ciesz się, że już nie cierpi :) [quote name='malfi']Nie mam z kim porozmawiać, udaję dzielną, a to wszystko rozdziera mi serce.[/QUOTE] Teraz już masz :) Napisz do mnie PW w każdej chwili, gdy będziesz tego potrzebowała:)
  14. hm... jak skuteczne bywają takie aukcje, średnio? ktoś liczy? ;)
  15. [quote name='paulinken']Ciotki, mam kod html od lilki do allergo Urana. Czy któraś z Was chce go wrzucić na swojego konto allegrowe?[/QUOTE] ekhm... no sobie w gniazdo robić nie będę więc na mnie nie liczcie w tej kwestii, że tak powiem... ^^
  16. Ten kto twierdzi, że starszaka nie można niczego nauczyć, niech do mnie przyjdzie :) :) , po moim praniu mózgu dowie się np. jak zrobić z psa, który nie potrafił nawet wejść na półpiętro klatki schodowej przy czym dotarcie do czwartego piętra było wyczynem ;) mistrza w pokonywaniu schodów, zwłaszcza lecąc w dół na spacer ;) jak nauczyć go tego, żeby nie bał się przejeżdżających samochodów czy tramwajów albo jak wiejskiego pięciolatka lekkoducha nauczyć chodzenia przy nodze bez smyczy ;) No nie, im starsze, tym mądrzejsze :D
  17. Lizałam rany po stracie Miśka (zajęło to ponad 4 lata ale jednak) Znacie pewnie ten etap: nigdy więcej żadnego zwierza.... co najwyżej mrówki faraonki okazjonalnie w zależności od sezonu ;)
  18. [quote name='AlfaLS']jak one są wpatrzone w tego "swojego" człowieka. Jak bardzo się starają......Jak szybko potrafią pokochać całym swoim sercem .... [/QUOTE] To prawda. Swojego pierwszego wymarzonego psa ukradłam ze wsi. Dosłownie ukradłam. Psy wiejskie łażą luzem często, wiadomo. A ten mój sam mnie wybrał. Przez pierwsze tygodnie (byłam tam na wakacjach) łaził za mną zachowując spory dystans, nie pozwalał do siebie podejść i zawsze odprowadzał na działkę a potem wracał do siebie. Po pewnym czasie zostawał pod płotem (nie dawał się jeszcze zaprosić do środka - uciekał gdy się zbliżałam), a po kolejnym czasie już był na działce, karmiłam go, wyprowadzałam i właściwie nie odstępowaliśmy siebie na krok doba w dobę. Ten "taniec godowy" trwał prawie półtora miesiąca, ale w rezultacie, pomimo sprzeciwów mojej mamy (skończyłam wtedy 6 klasę podstawówki i po wakacjach szłam do 7) babcia przywiozła psa do naszego domu. Miał wtedy jak ocenił weterynarz jakieś 5 lat i został ze mną kolejne 11, stanowczo za krótko. Ja też wiem, że te starsze pieski mają mniejsze szanse na to by znaleźć dom - widzę po swoich znajomych - masowo biorą szczeniaki bo fajne, puchate i słodkie. Ok, nic przeciwko. Ja mam tylko nadzieję, że być może za sprawą jakiejś fajnej kampanii uda się przekonać ludzi do tych dorosłych piesków :) ale o tym później, na razie pomysł mi się klaruje w rozumku, tylko jeszcze nie potrafię go opisać ^^
  19. Alfa, będzie mój, zobaczysz ;) nie ma innej opcji :D
  20. Działać działać, na mnie nie patrzcie, jeśli ktoś będzie pierwszy to jeszcze lepiej dla pieska :) Tym bardziej, że ja na chwilę obecną nie mogę dać gwarancji, że się nim zaopiekuję, dlatego nie rozsądne z mojej strony byłoby proszenie o zawieszenie działań. Powodzenia :)
  21. Dzięki Jasza, no może się uda ... W każdym razie plan na ten tydzień to zakup oczyszczacza powietrza -> podobno są takie ustrojstwa i stosuje je się właśnie w pomieszczeniach, w których przebywają alergicy, ściągają drobinki kurzu, pyłków i inne mikro alergeny, pytanie czy są skuteczne. Drugi to zakup nawilżacza powietrza (o ile ten oczyszczacz nie będzie tego w sobie miał) tak czy siak zawsze się przyda bańka wisząca na kaloryferze :) a jak nie to kupię mechaniczne. Firanek nie mam, dywanów też nie, do sypialni najwyżej pies nie będzie miał wstępu, codziennie będę zostawiała w którymś pokoju uchylone okno, żeby zapewnić stałą wymianę powietrza. Wentylację w budynku mam wymienioną i ciągnie zdrowo, to też pomoże. Co jeszcze... a ha, czytałam że pranie pościeli maks co dwa tygodnie w 60 stopniach, muszę łóżko wymienić na takie proste z ramą, które kurzu i innego syfu nie będzie gromadzić no i wyposażyć się w co najmniej 3 zmiany kocyka na legowisko do częstego prania. Aha, są specjalne rękawice do przecierania sierści podobno, no i częste szczotkowanie i kąpiele sierściucha. Tyle wyczytałam. A, no i my będziemy mogli pojechać do schronu po niego - ale wcześniej w takim układzie zaprosimy do nas kogoś na zbadanie terenu :D żeby potem już tylko pojechać i wrócić z psem. Szelki! Koniecznie szelki dla niego do przypięcia w aucie, żeby przez przednią szybę nie wyleciał, tylko czy to go dodatkowo nie zestresuje? Podobno są w lepszych sklepach zoologicznych jakieś preparaty do rozpylania na sierść zwierza, zmniejszające działanie alergenów, pytanie czy to nie wymysł marketingowców i jak ma się to to gdy pies zacznie lizać futerko? Ktoś stosował? Nie wiem co jeszcze. Może wizyta u alergologa i wybadanie jego opinii. No i ewentualnie co robić i jak leczyć w razie gdyby... oby nie :)
  22. Żartujesz? absolutnie żaden płatny :) Z tym tymczasem to pomyślałam tylko na wypadek gdyby alergia się uaktywniła. A tak naprawdę to ja bym go zatrzymała na stałe. Ale zdaję sobie sprawę z tego, że to szok i ryzyko dla psa. To może wolontariuszka ze schroniska uszczknie z niego kilka kłaków a ja męża zaprowadzę na test na tego konkretnego piesa? Tylko jak się takie testy robi? ^^
  23. Nie chcę robić nadziei, ale może urobię małża na Urana... Chłopina wraca za mniej więcej dwa tygodnie i z rozmową wolałabym poczekać aż wróci niż via telefon, wiecie, na wypadek gdyby kapcie mu z nóg spadły ;) Problem mam taki, że: 1. wolałby raczej coś mniejszego, 2. w testach wyszła mu alergia umiarkowana 2/5 i boję się czy nie będzie żadnej reakcji. Czy myślicie, że moglibyśmy spróbować jako tymczas? On na psy znajomych (jamnik krótkowłosy i bokser) nie ma żadnej reakcji. Nie wiem jak będzie z innym pieskiem. Wygląda na to, że Uran ma raczej krótszą sierść, to może podciągnę go pod jamnika na dużych nóżkach ;) Tylko proszę, nie nastawiajcie się ... ja też nie będę, spróbuję jeszcze w ten sposób.
  24. Ze znajomymi będzie trudno. Jedni zaczęli marudzić, że w sumie to mają czterolatkę w domu i chyba jednak jeszcze poczekają, drudzy, że też chyba odłożą plany na później ponieważ w przyszłości chcą mieć dziecko (w dodatku bliżej nieokreślonej! :( ) a trzeci marudzą dla marudzenia chyba. Przykro mi, nie udało mi się. Jedyne co konstruktywnego (chyba) zrobiłam to porozwieszałam ogłoszenia w okolicznych weterynarzach. Żaden nie miał nic przeciwko na szczęście. Podałam kontakt telefoniczny do siebie. Szkoda. Psina super jest.
  25. Witajcie. Przygotuję ogłoszenie dla moich znajomych, mam kilka par, które aktualnie poszukują psa. Mam tylko kilka pytań -> piesek nigdy nie miał domu, więc właściwie nie wiadomo, jak będzie zachowywał się wśród ludzi. Jak oceniacie jego socjalizację? Myślę, że to może być jeden z powodów, dlaczego ludzie boją się przygarnąć Urana. Druga kwestia to wzrost - widać na zdjęciach, że to raczej większy piesek, czy można jego wzrost jakoś odnieść? tzn. na wysokość kolana, powyżej, poniżej? Dokładnie takie pytanie zadała mi wczoraj koleżanka, gdy pokazałam jej ten wątek. Inna kwestia to jak pies zachowuje się w towarzystwie innych zwierząt? u jednej potencjalnej rodziny jest już czteroletni kot. No i transport. Wszyscy są z mazowieckiego, właściwie to bliżej Wawy niż dalej i może być problem z transportem. Wiem, że pomagacie, ale czy w takiej sytuacji też można liczyć na pomoc? Aha, i jaka jest procedura takiej adopcji - zazwyczaj pieska "wydaje" się po wizycie przedadopcyjnej, ale ze względu na odległość to może być kłopotliwe. Jakie macie doświadczenia w tej kwestii? Aha, dodam, że wszystkie pary mieszkają w blokach, czy to nie będzie stanowić problemu? Więcej pytań nie pamiętam :) jak mi się przypomną to dopytam :)
×
×
  • Create New...