[quote name='MikaGdańsk']Witam:)Ja rozumiem, że nie jest to zwykła adopcja. Jeszcze za mało osób decyduje się na dopcję pieska. Zwłaszcza , gdy piesek znajduje się kilkaset kilometrów od swojego potencjalnego pana. Jest niewidomy. I stary. Ale czy za stary by go pokochać? By walczyc o każdy jego dzień? Wiem, że takie przypadki nie zdarzają się za często, rozumiem , żę może dziwić to, że ktoś interesuje się czworonogiem , którego (byc może )dni są policzone, (być może) będzie chorował i załatwiał się w domku. Ja biorę pod uwagę najgorsze, ale zakładam ,że nie będzie aż tak źle. Od kiedy zobaczyłam Witusia pierszy raz w gazecie, ani przez chwilę nie zastanawiałam się czy dam radę, bo dlaczego miałabym nie dać?Nie należe do osób, które w ogóle używają stwierdzenia"nie dam rady, nie uda się", w moim słowniku takich pojeć nie ma.Jak mi na kimś zależy, to sie nie poddaje, walczę do końca, bo wiem, że warto. I zdania nie zmienię choćby nie wiem co . Ja po prostu oddałam swe serce akurat Jemu, i będę przy nim i wtedy, gdy będzie zdrowy , i wtedy, gdy będzie chory. To świadoma decyzja. I myślę tylko pozytywnie:)[/QUOTE]
Mika czuję, że Wituś będzie u ciebie najszczęśliwszym psem.:) Cieszę się, że chcesz go adoptować, że chcesz go pokochać.:)