Niestety Pusia dziś wraca do fundacji...:( Z dnia na dzień jest coraz gorzej,przed chwilą strasznie się pożarli z Czarkiem....Z tego co mówiła pani z fundacji,Pusia u nich nie atakowała innych kotów,syczała a tamte schodziły jej z drogi.No a u nas niestety sama zaczyna...i ehh...gdyby nikogo nie było w domu to sama nie wiem jakby się to skończyło.Musimy wybrać "mniejsze zło" :(.