[quote name='Cantadorra']Robi niespodzianki, bo to pies dużo myślący. Ukucnęłam kilka dni temu przy dziecku na dywanie, a Bibiuś przyszedł i usiadł mi na kolanach :) To było cudowne, ciężki trochę, ale siedział jak koleś. Krzyczałam, żeby ktoś szukał aparatu, ale zanim znaleźli to ja nie dałam rady tak kucać z Barutkiem na kolanach i się przewróciliśmy oboje, ja na d... a on na mnie.
Ciągle mnie zadziwia swoim stoickim spokojem. Jest niesamowicie zrównoważony. Ostatnio grał w piłkę z synami i jeden się o niego przewrócił. W efekcie przewrócili się obaj. Bibiuś tylko spojrzał spokojnymi oczami: "spoko, nic się nie stało". Nie ma odruchu odgryzania się, warknięcia. Nic kompletnie nic.
Już jakiś czas temu jak moja mama z nim wyszła to od tyłu podbiegł inny duży pies. Mam w panice, że to będzie koniec, nie rozdzieli ich, dramat. Bibiuś gwałtownie wycofał się z obroży, pchnął ciałem tamtego psa i stanął nad nim w rozkroku i patrzył. Pies zdębiał leżąc brzuchem do góry, mama zmartwiała, a Bibiuś podszedł do mamy. Psiak uciekł a Bibiuś siknął i mógł dalej kontynuować spacer. Od tamtego zdarzenia mama odpuściła spacer z Barutkiem, jest dla niej za silny. Poza tym on jest wpatrzony tylko we mnie i w dzieci. I wiecie co? Podoba mi się to. Wcale nie musi słuchac wszystkich, w końcu to mój przyjaciel a nie wszystkich :) Uwielbiam go, to duża, puchata przytulanka, która ma mnóstwo siły, energii, radości i naprawdę myśli. Pięknie pracuje, waruje, zostaje na miejscu. Ja mam więcej szczęścia niż rozumu z doborem psiaków. Udały mi się wyśmienicie. Poza tym dodał Lucky odwagi, zrobił z niej innego psa. Jak ktoś nie wierzy, to zapraszam, bo mam się czym chwalić :)[/QUOTE]
Łza mi się w oku zakręciła...wreszcie znalazł swojego człowieka a przez tyle lat był traktowany gorzej niż rzecz:(