Ciapek ma guza w pęcherzu moczowym.Wyszło na usg, kiedy zaczął sikać krwią. W listopadzie guz zajmował pęcherz, teraz można go już wyczuć przez powłoki brzuszne.Kiedy Ciapuś zaczął kaszleć i tak specyficznie szybko oddychać, wet twierdził,że może są juz przerzuty w płucach. No ale zdjęcie wyszło zamazane, bo Ciapuś ma siłę jak młody koń i nie mogłam go do zdjęcia utrzymać...Dostał antybiotyk, dostaje zastrzyki na duszności. Krwi w siuśkach nie ma, piesio bryka i fika...Oby jak najdłużej...Tak sie cieszyłam,że udało mi się go wydobyć z tego syfu w którym tkwił, a tu takie prognozy....Myślę tylko , że nie będzie umierał z łańcuchem na szyi i w gnoju...ale jak to będzie...tak było nam trudno pożegnać się z naszą Pusią...nie wiem...A ten ogonek na mój widok chodzi mu jak szalony, jakby chciał calą dupcią się cieszyc...przekochany jest....