Przecież to dopiero 1,5 doby odkąd Sara zamieszkala i to jeszcze po tej nieszczęsnej nocy.
Musi bidula odreagować, poukładać sobie wszystko w psiej główce,
zaufać nowym ludziom, poczuć się bezpiecznie w nowym miejscu.
Na wszystko potrzebny jest czas.
Dzięki Maciuś, że zaglądasz, my tu wszystkie na wątku miałyśmy ciężką dobę.
A i teraz się z lekka dołujemy, ale najważniejsze, że jest bezpieczna.
Teraz tylko potrzebny czas i spokój
Natalko strasznie się cieszymy, nawet nie wiesz jak.
Kochana Ula będzie do Ciebie dzwonić i wszystko Ci powie co i jak dalej robić żeby było jak najlepiej.
Sara nie jest agresywna, nie jest też uciekinierką z założenia.
Najważniejsze że juz w domu, taki kamień spadł z serca że szok
Natalko usiąść sobie spokojnie (jedna osoba), mieć smaczki, przemawiać do niej, ale bez parcia, że już teraz zaraz.
Jak podejdzie to nie łapać, dać smaczka. Nawet cały dzień tak ją oswajać.
Głaskać delikatnie
Tylko powoli bez spinania
Natalko, nie dołujcie się, bo to nic nie da, trzeba patrzeć do przodu i działać tak jak działacie.
Najważniejsze że wraca tam gdzie jadła.
Spokojnie realizujcie plan.
Nie biegajcie za Sarunią, żeby nie zaczęła omijać waszej posesji