Udało się już zrobić jakieś fotki? Wiosna w pełni, słońce świeci, na pewno w tej scenerii będzie pięknie wyglądała (zwłaszcza, że już nabrała pewności siebie). Co do lęku przed chodzeniem na smyczy, to zrozumiałe, jeśli nigdy nie była tego uczona. Jednak trzeba próbować, nawet jeśli na początku się wyrywa, bo brak umiejętności chodzenia na smyczy znacznie zmniejsza jej szanse adopcyjne. Na początku lepsze będą szelki, bo obroża może się zsunąć przez głowę, dopóki suczka będzie się szarpać. Miałam do czynienia z kilkoma wystraszonymi dzikusami, które na początku wyczyniały najdziwniejsze ewolucje, żeby się uwolnić z szelek, czy obroży (czasem miały założone szelki i obrożę jednocześnie, dla zmniejszenia ryzyka ucieczki), ale już po kilku dniach regularnej i cierpliwej pracy, pięknie truchtały na spacerach, nie zważając na to, że na szyi jest obroża, a do niej przypięta smycz. Dla niektórych może to na początku wyglądać, jak dręczenie psa i narażanie na stres, ale niestety nie da się inaczej tego zrobić. Kluczem do sukcesu jest nagradzanie psa słowem, gestem i smakołykiem nawet co kilka kroków, które przejdzie na smyczy (również wtedy, gdy nie będzie to jeszcze chód pewny i równy).:happy1: