Jump to content
Dogomania

Istar19

Members
  • Posts

    11052
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Istar19

  1. bardzo mi przykro z powodu Kotków :( nie wiem ..ja bym się załamała po utracie dwóch zwierzaków w jednym czasie do tego ...trzymasz się jakoś? a sąsiada bym sama powiesiła ... Co do Moruska ...miał szczęście chłopak, że ma tak kochająca panią! teraz musi biedak się przystosować ..łącze się z nim w bólu - tez mam teraz dietę :evil_lol: będzie dobrze !
  2. no mi przepadły wszystkie te zdjęcia ...wstawiałam jeszcze raz ... a co się stało Szamanowi i Demonowi?? z Morusem już dobrze??
  3. oj Ty$ka bo nie było mnie ponad tydzień (szpital) co się stało Demonkowi i Szamanowi??? A Morusek??
  4. mój kochany rudasek Sol i reszta świata KONIEC znaczy może później zdjęcia z dziś - byliśmy w odwiedziny u cioci ewes i Deli :) A jeszcze napiszę coś ...nie o potworzakach ..nie o tym jaki świat jest beznadziejny ...ale o tym jakim wspaniałym przyjacielem moim jest ..mój aparat! Niby martwa rzecz ...ot zwykły 3.5 letni canon powershot ileśtam ...zwykły w swej niezwykłości prezent na 18 urodziny .. najlepszy prezent świata! Ot nieskomplikowany i nie najlepszy canon ...ale mój canon! od ponad trzech lat jest ze mną wszędzie tam, gdzie moje psy, w miejscach i przy zdarzeniach które warto uwieczniać ... twarda z niego sztuka ... nie zliczę ilości razy w których lądował na ziemi ... robił zdjęcia w największe deszcze, w wielkie mrozy ..i równie meczące upały ..nie straszny mu śnieg (w którym kilka razy się skąpał), burze ..ano wilgoć w namiocie ! (przeżył dwa obozy ...dwa tygodnie w wilgoci i zimnych nocach po upalnych dniach) ...przeżył podgryzania przez psy i hektolitry śliny na obiektywie ...do tego wszystkiego w środę dostało mu się z dość mocno z kauczukowej piłki Holi ..i co? wylądował na ziemi wyłączył się ...a potem załączył jakby nigdy nic :D. Mój canon jakiśtam ...który jest ze mną 3.5 roku i zrobił już koło 20 TYSIĘCY zdjęć ...mój canon jest moim najlepszym, martwym przyjacielem ;) -->tylko nie mówcie mojemu komputerowi bo się obrazi:D dobra nie marudzę ...idę sprzątać ^^'
  5. i na koniec sesja Sol - Ja i mój przyjaciel Pan Czacha zamyślona kicia
  6. ponury pies^^ i czas na popas:) mała kokietka^^ ząbki :D i kichol Holi :)
  7. i ...STOP! no i hop a Masia przypomniała sobie o naszym istnieniu :) Holi gra w zbijanego :) a tu Masia w roli wielkanocnego zająca^^
  8. wraca :) stop ... ileż można skakać? długo ;) przygotowanie do skoku a tu przelot nad przeszkodą :)
  9. i seria zdjęć - skakanie przez gałązkę a najpierw przyczajony lew ;) tu totalnie rozmazane ..ale widać z jakim zapałem Holi leci za piłką ^^ i wraca ;) i znów leci :)
  10. w oczekiwaniu na rzut i przemykająca Masza wołałaś? HOLI! uważaj na Maszę! i lewitująca piłeczka :D
  11. nawet Holi czasem ma chwilę zadumy.. są one jednak bardzo ulotne :D "w krzakach słychać było trzask łamanych gałązek ...to Cień lasu przemierzał swymi ścieżkami" zaczajona Masza no i zwariowana Holi:)
  12. No i po obiedzie ...a zanim zajmę się sprzątaniem kolejne zdjęcia ...tym razem z dnia wyjścia ze szpitala ..czyli środy 11 kwietnia ... kondycja moja po 10 dniach leżenia została w szpitalnym łóżku ...na wygodnym materacu ...więc trasa z psami krótka była ..ładna pogoda ..więc i na łące więcej zwierzaków.. a jako że Masia zrobiła się jeszcze bardziej psem zaczepno - obronnym (wiecie ..ona zaczepia ja ją muszę bronić..) to zamiast na łące bawiliśmy się na ścieżce z zagajniku ..znaczy Holi się bawiła a Masza udawała teriera preriowego ..jak to ona :) Napiszę jeszcze ..po raz drugi ..jak bardzo jestem dumna z Holi ... Holi która kocha wodę w każdej postaci oprócz deszczu... dotąd nigdy świadomie (no ba jak była mała cała wpadła do jeziora..) Holi nigdy ŚWIADOMIE nie zanurzyła pychola w wodzie ... zawsze główka była nad powierzchnią ...ale rzecz stała się w środę straszna ...ulubiona kauczukowa piłeczka Holi wpadła do Ślepiotki! ciężka piłeczka całkowicie zniknęła pod wodą! No i co teraz? Holi przez kilka minut popiskiwała i burczała kopiąc w dnie rzeczki by wykopać piłeczkę na płyciznę ..ale nie dawało to rezultatów ...i co teraz? to przecież jej ulubiona piłeczka! Ja już miałam wizję że będę musiała zejść i uratować piłeczkę z opałów , a tu nagle Holi ...po kilku sekundach zastanowienia i przemyślania sprawy ZANURZYŁA cały pyszczek w wodę i dosięgła do piłeczki !! TAK! Holi przełamała swój lęk i zanurzyła kichol we wodzie!! Potem wbiegła z morką piłką na brzeg i cała dumna i szczęśliwa pognała przed siebie :D dobra .. koniec chwalenia Holi ..moja psina dorasta ...cały czas sie uczy ...kto wie, może kiedyś przestanie bać się ciemności i ludzi w kapturach? no i czas na zdjęcia ... widać że rodzina .. Masza miała fazę na patyki :) a tu pierwszy etap ku legnięciu na trawie - Holi po kilku minutach szaleńczego biegania zapragnęła chwile poleżeć żaba kochana :)
  13. ^^ i chwila zamyślenia ... tak ładnie jest wiosną koniec zdjęć z tego spaceru ...czas odgrzać obiad ;)
  14. czy nie jest słodka? a tu zdjęcia z serii - Masza terier preriowy szuka pożywienia ....jakbyśmy jej w domu nie karmili...
  15. ona się po prostu wspina^^ a potem czas na odpoczynek :) :D i uśmiech od ucha do ucha
  16. Holusia vs słupek 2 a tu z daleka :) ale ona sobie zawsze poradzi :D i jeszcze wspinająca się Holi:)
  17. a tu już bardziej mój kochany diabełek :) a tak zazwyczaj pokazuje gdzie ma moje wołanie na słupku :) i Holusia kontra słupek :)
  18. kocham ten jej szeroki uśmiech^^ tymczasem Masia na tropie :) wampirek^^ wampirek pełna paszczą :)
  19. grunt że szczęśliwa :) a kości to chyba ma z gumy :crazyeye: krokodyl :D leeeciii
  20. dobra ...tak jak wspomniałam przed awarią dogo ..wróciłam w środę ze szpitala ..po 10 dniach w końcu odzyskałam wolność!! i nikomu nie polecam chorować na wrzody i dopuścić by jakiś pękł...dwie doby z sonda w żołądku - dość do końca życia!! jak moje biedne potworzaki przeżyły ten czas? nie wiem ...mnie krew zalewała z nudów (pierwsze 4 dni spałam, kolejne 6 spędziłam na czytaniu 6 książek...). Holi bardzo się za mną stęskniła ..a jak by było inaczej .. i Masza mnie pozytywnie nastawiła ...ona ...ta która zawsze ma własny świat skakała i piszczała jak nakręcona gdy mnie zobaczyła :D taaak...to dla nich tak cierpliwie czekałam aż mnie wypuszczą ze szpitala i grzecznie trzymałam tam dietę ... a teraz zaległe zdjęcia ...po raz drugi ..ale muszą tu być!! bo mi się podobają i chce się nimi podzielić :P teraz tylko te sprzed spędzeniem dni w szpitalu ..później będą te z środy, czyli pierwszego spaceru po tych strasznych 10 dniach ...a jutro pewnie wstawię zdjęcia z dziś i jutra ...czyli na brak zdjęć nie będziecie narzekać :D to zaczynajmy .... z przerwą na obiad pierwsza tura zdjęć ... Holi i frisbee ;) ona lata :D a tu Masia ...ona czasem siusia ni to jak suczka ni jak pies ... za to Holusia czasem jest ślepa ... czasem bardzo ^^
  21. Istar19

    Dela :)

    u moich potworzaków też :(
  22. psia kość ... wszystkie zdjęcia wstawiane przed wczoraj zniknęły :angryy: to po co ja nad tym tyle siedziałam :(
  23. ja proponuje na chwilę się uspokoić ...Kida miała zrobione badania - chcemy jej pomóc, nikt nie mówi o eutanazji tu i teraz - ale jest taka możliwość ...dziewczyny maja rację ..co innego walczyć o swojego psa w dobrych warunkach, a co innego taka walka z wiatrakami, jakimi są warunki w schronie i to jak czuje się Kida - tu potrzebny byłby najlepiej dożywotni DT albo DS ..ale dom, a nie hotelik (choć nawet taki hotelik Kidzie trochę pomoże). Smutna prawda jest taka, że psy w schronach umierają zanim zdążymy im pomóc, Kida żyje i nie zostanie sama ..ale jeśli przez kolejne kilka miesięcy ma męczyć się z bólem, którego my nie możemy sobie wyobrazić? Dla niej każdy krok to męczarnia ..ja widziałam jak chodzi po kilku minutach spaceru ..słyszałam jak stęka gdy się kładzie/wstaje widziałam jej oczy ...smutne ...i chciałabym zobaczyć jak chodzi bez tego bólu a w oczach ma iskrę radości ...ale chcieć a móc .. czasem musimy się zastanowić co jest lepsze nie dla nas ..tylko dla psa ... już kiedyś przez to przechodziłam z psem ...dwoma kotami ..w tym jeden to był kociak ..ale ktoś go wyrzucił zamiast leczyć ...a kiedy trafił na nas, to już było za późno - operacja nic nie dała, a mały zmarł .... bo czasem nic nie da się zrobić a nasze chęci nie wystarczą Ja dziś czuje się fatalnie ..żałuje że nie mogłam być przy Kidzie ...bo i tak do pracy nie doszłam, jutro już do pracy muszę iść chyba że wyląduje na pogotowiu, tak czy inaczej Kidę chciałabym zobaczyć po świętach ...bardzo bym chciała :(
  24. dzięki dziewczyny za poświęcony czas ...Kida na pewno jest wam wdzięczna :) co do jej stanu ... ciężko cokolwiek ustalić ...chcemy by Kida z nami była ..chcemy by przeżyła, znalazła dom i była szczęśliwa ...ale za jaką cenę? Musimy też popatrzeć na Kidę ..ona się męczy i jeśli leczenie nie przyniesie jej ulgi ...eh :(
  25. no i się wszystko posypało :( przespałam dzisiaj pół dnia odwlekając lekarza (miałabym problem z dojściem) w pracy musiałam wziąć urlop ..a co jutro? jak jutro to mój lekarz wogóle jest nieczynny :mad: A Patryk miał szybciej wrócić z pracy i jeszcze go nie ma :(
×
×
  • Create New...