Wczoraj i przed wczoraj na wieczór była u nas burza, więc Kropka siedziała wciśnięta w kąt w sypialni - między ścianą a łózkiem...
Choć i tak myślałam,że zniesie to gorzej, bo moja Pestka - zawsze jak jest burza, to lata jak galareta, sapie, dyszy - mega się stresuje.
Jak burza minęła to na spacer Kropka się ruszyć nie chciała, nie mówiąc o Pestce - na siłę ją musiałam na dwór wynieśc, by siu przed nocą zrobiła.
Wczoraj Kropka było 8 godzin sama w domu, dawno już nie zrobiła siu na dywan - wczoraj jej się to zdarzyło, no i dziś po nocy patrzę, a w sypialni na dywanie też siu...
A już było tak dobrze.
Nie wyobrażam sobie tego, co to będzie jak przyjdą fachowcy rozburzać schody, robić taras i elewacje... ciężki to będzie dla niej i dla nas okres, eh...
Miałam nadzieję, że znajdzie do tego czasu nowy domek, a tu dupa... :(