odezwała się do mnie Pani. Miała sunię identyczną jak Pchła, która odeszła w sierpniu w wyniku powikłań po sterylce (Pani ciągle to przeżywa).Opowiadała mi jak to ją przyniosła z ulicy i uratowała, bo miała straszną robaczycę.Ma też kotkę przygarniętą ze śmietnika (wysterylizowała) i ... labradora.Pies podobno super łagodny, z poprzednią sunią bardzo się lubili,spali razem wtuleni.
Pani z Otwocka,mieszka w bloku,pracuje 8-15.Teraz ma urlop, więc mogłaby się sunią zająć.
No i co ja mam robic, czy Pchła się przekona do labka?
Wizytę mogę zrobić nawet jutro, bo moj ojciec jeździ do Wiązownej służbowo.
HELP!