Zojki nie ma juz w schronisku,pojechała do domu tymczasowego.P.Marek była zachwycony jak powiedział "parą młodych ludzi" i powiedział ,że byli bardzo mili i kontaktowi.Zojka poszła najpierw na spacer ,zrobiła siusiu a potem zapakowana do samochodu(podróżowała w klatce) pojechała do Warszawy.Pan Marek zauważył ,ze w samochodzie był przygotowany dla Zojki kocyk.Reszta pewnie zaraz po przyjeżdzie małej do domu z doody.Trzymamy kciuki za powodzenie pierwszego spotkania.