Jump to content
Dogomania

Grin

Members
  • Content Count

    140
  • Joined

  • Last visited

2 Followers

About Grin

  • Rank
    Advanced Member
  1. Grin

    Kanapa-warczenie

    Ja też się cieszę, pozdrawiam i życzę dalszej owocnej pracy i wiele przyjemności z przyjaźni psio-ludzkiej. :)
  2. Grin

    Gdy pies zostaje w sam dewastuje mi mieszkanie.

    [quote name='ArturŚląsk']Książka Millana juz zamówiona. Widziałem kilka programów Jego autorstwa w tv i byłem pod wielkim wrażeniem. [/QUOTE] Nie mogę powiedzieć, że śledzę programy Milana, jego książek też nie czytałam, mogę się jedynie sugerować wypowiedziami innych, a te są skrajnie sprzeczne... W każdym razie pytanie muszę zadać: czy metody prezentowane przez tego pana, są aby na pewno godne polecenia dla kogoś, kto (wybacz) nie ma bladego pojęcia na temat szkolenia i wychowywania psów? Nawet w trakcie programów często pojawia się napis, żeby NIE próbować tego samemu w domu. Mimo wszystko radziłabym się zwrócić do szkoleniowca innego niż takiego ze srebrnego ekranu; będzie na pewno drożej, ale na pewno też skuteczniej i bezpieczniej. :)
  3. Grin

    Gdy pies zostaje w sam dewastuje mi mieszkanie.

    Będzie trochę OT, ale zaintrygowało mnie to zdanie: [quote name='strix'] jak mówi mądre angielskie przysłowie, traktuj psa jak człowieka, a on będzie cię traktował jak psa... Psy potrzebują miłości, ale też konsekwencji. Pies to nie jest człowiek i traktując go jak człowieka, zwyczajnie go krzywdzisz.[/QUOTE] Wg mnie trochę się to przysłowiowej kupy nie trzyma. Piszesz, że psa nie można traktować jak człowieka, bo psy potrzebują miłości i konsekwencji. Ale przecież miłość i konsekwencja to podstawa w wychowaniu także ludzkich dzieci (chyba że to "mądre angielskie przysłowie" nie uważa dzieci za ludzi. ;) ). Zresztą sama później piszesz: [quote name='strix']Bo i dzieci i psy potrzebują zasad, żeby czuć się bezpiecznie.[/QUOTE] a wg mnie to oznacza właśnie podobne ich traktowanie (tzn. człowieka i psa) w tym względzie (wprowadzanie zasad). :p Sama mam dziecko (teraz już całkiem "podrośnięte") i psa i zauważam wiele zbieżności w wychowywaniu zarówno dzieci, jak i psów. Różnice oczywiście bezdyskusyjnie też (żeby nie wyszło, że wychowuję moje dziecko jak psa :D ), ale nie można moim zdaniem mówić o całkowicie innym traktowaniu człowieka i psa (choć oczywiście zdaję sobie sprawę, że takie stawianie sprawy wielu ludziom się "nie mieści").
  4. Grin

    Gdy pies zostaje w sam dewastuje mi mieszkanie.

    [quote name='gerta'] To nie jest wcale przykład projekcji uczuć na psa, nie napisałam, że psu byłoby przykro. Napisałam, żę znikanie właściciela jest niefajne dla psa[/QUOTE] Ja też mówię papa przed wyjściem z domu do pracy nawet jeśli jedyną "osobą" oprócz mnie w domu w tym momencie jest pies. Wydaje mi się, że to działa trochę na zasadzie rytuału; psy jak wiadomo uwielbiają rytuały - same mają ich mnóstwo - i szybko się do nich przyzwyczajają. Takie "papa" przed wyjściem w naszym wypadku wskazuje (jak sądzę) Łowcy, że pańcia wychodzi na dłużej, że nie ma się co spodziewać mojego powrotu w krótkim czasie i nie ma się co "podniecać" i czego oczekiwać. To takie potwierdzenie dla psa (który przecież i tak doskonale rozróżnia sytuacje i w tym momencie nie pęta się pod drzwiami, nie naprasza, aby go zabrać. Po prostu się kładzie). Taki mały "myk", który na pewno nie jest najważniejszy i niezbędny, ale też na pewno nie robi niczego złego, a może mieć też dobre efekty. [QUOTE]Co do klatki to troche sie obawiam, jakos nie widze Jej tam.[/QUOTE] No to wygląda na to, że sam odpowiedziałeś sobie na swoje pytanie. :) Zniszczenia mieszkania widać mniej dają Ci w kość niż wizja psa w klatce. Ja to rozumiem, każdy ma swoje priorytety. :D ;)
  5. Grin

    początki agresji czy norma

    [quote name='kavala']Niestety spuszczony ze smyczy jest poza moim zasięgiem i wie, że już nie mam nad nim takiej kontroli. poza tym odległość robi swoje. Tu by się go bardziej przydało wyuczyć, żeby nic nie brał z ziemi, a nie tlko reagował na komendę "nie rusz". Tylko czy to jest możliwe?[/QUOTE] Ja bym na cuda nie liczyła. ;) Ewentualnym rozwiązaniem byłoby organizowanie mu cały czas przez Ciebie zajęcia; czy to aportowanie, czy inne ćwiczenia. Goldeny to psy, które "człowiekocentryzm" mają niejako zapisany w genach, więc nie powinno być to zbyt trudne do wprowadzenia w życie. Ale jeżeli preferujesz spacery, które dają mu "wolność" i umożliwiają odbieganie na dalsze odległości, to niestety - w takich sytuacjach nasz wpływ na psa znacznie maleje, jak sama zauważyłaś. No chyba że udałoby Ci się skutecznie przeprowadzić takie szkolenie z Frodem, o jakim pisała p. Zofia Mrzewińska w artykule, do którego link ktoś tutaj wstawił. To żmudne i prawdopodobnie długotrwałe ćwiczenie, ale jeżeli miałoby przynieść pożądany efekt - może warto by spróbować. PS I masz rację - psy doskonale rozróżniają sytuację, kiedy się ćwiczy, a kiedy nie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby to czego się uczymy na placyku szkoleniowym, wprowadzać w życie podczas spacerów.
  6. [quote name='judyta2461']Grin,pies kiedyś chodził w kantarku,bo bardzo ciągnie na smyczy,ale przestałam mu go zakładać,bo w nim również wyrywał się do ludzi i bałam się,żeby nie zrobił sobie krzywdy,gdy za mocno pociągnie.[/QUOTE] No właśnie; dlatego mówię, że ktoś "sensowny" musiałby psa pooglądać w akcji i pokazać Ci, jak masz z nim pracować. Edit Swoją drogą jeśli coś ma z tego wyjść, nie obejdzie się bez nauczenia psa nieciągnięcia na smyczy i chodzenia przy nodze na komendę.
  7. Grin

    Ciągnięcie na smyczy

    [quote name='Dobert']Też długo (tygodniami) próbowałem tej metody bezskutecznie ale zauważyłem, że ważne jest zatrzymywanie się jak tylko na smyczy pojawia się nawet najdelikatniejsze napięcie. Jak czekałem do wyraźnego ciągnięcia to pies siadał, jak Twój. Gdy zacząłem zwalniać lub zatrzymywać się gdy tylko smycz niebezpiecznie zaczynała się naprężać ale nikt normalny nie nazwałby tego ciągnięciem, to mała zaskoczyła. Nie wiem dlaczego tak jest ale zadziałało... [/QUOTE] Hm... może po prostu trafiłeś w moment, gdy u psa pojawiła się "myśl" o ciągnięciu. Może psu łatwiej w ten sposób wyczaić, co od niego chcemy, niż wtedy gdy on już od dobrych paru chwil to robi, a my zaczynamy działać dopiero wtedy, gdy robi to intensywniej. Jakkolwiek głupio brzmi to co powyżej napisałam - dobry "timing" w pracy z psem jest zasadniczą kwestią, decydującą często o powodzeniu lub jego braku. Zły timing może spowodować nawet, że tak naprawdę nagradzamy psa nie za to co chcemy, ale za coś zupełnie innego (często właśnie niepożądanego) bo jego "myśli" są już przy czymś zupełnie innym; i na odwrót. ;)
  8. Grin

    początki agresji czy norma

    [quote name='kavala'] A jeśli chodzi o test dla szczeniaka, to chciałabym go zrobić z czystej ciekawości :) Na wiedzę nigdy nie jest za późno ;)[/QUOTE] W tym wypadku chyba jednak jest (choć mówię to zaznaczając, że nie jestem "specjalistką od testowania szczeniaków"), bo w tych testach chodzi o to, że bada się charakter i predyspozycje szczeniaków do tego, co miałyby ewentualnie robić w przyszłości i z tego co wiem, ma to być test wykonywany na bardzo wczesnym etapie życia ZANIM pies trafi do swoich właścicieli i zacznie być wychowywany, szkolony itp.; po prostu ma bardziej sprawdzać jego predyspozycje uwarunkowane genetycznie, a nie nabyte pod wpływem działania różnych bodźców. W Waszym wypadku wydaje mi się, takie badanie i tak nie byłoby miarodajne, bo jednak pies już pod Waszym wpływem nabrał pewnych nawyków, zachowań itp.
  9. Grin

    początki agresji czy norma

    [quote name='strix'] Co do nazwisk, które cytujesz... hmmm.... ja nie mieszkam w Polsce i p. Mrzewińska mnie mało interesuje, bo jej teorie to echo tekstów już tu przebrzmiałych, które z kolei dla mnie są nieprzydatne, bo się nie sprawdzają w przypadku psów choć trochę różniących się charakterem od wiecznie wymachujacego ogonem goldena. [/QUOTE] Sorry, ale: :D :D :D Jeżeli taka jest wiedza na temat p. Mrzewińskiej, to to jest dopiero ignorancja. :D Co do Zachodu który poszedł do przodu... Taaa... cudze chwalicie swego nie znacie. A w tym wypadku (i w wielu innych) jest akurat na odwrót...
  10. Grin

    Taste of the Wild - nowa karma na rynku

    Faktycznie, granule nie są duże (w porównaniu z choćby takim White Wolfem, ale też dzięki temu nadają się do szkolenia - nie trzeba ich rozdrabniać ;) ). Z moim nie było problemu, bo on jest "za dostojny", żeby się tak rzucać na suche. :lol: (zresztą on i tak dostaje suchego tyle, żeby "nie zapomniał", bo głównie jest na surowym). Z tego co gdzieś czytałam, rozwiązaniem na łapczywość może być namoczenie karmy przed podaniem; w końcu idea jest taka, że nawet po zjedzeniu suchej, pies i tak MA się napić, żeby w żołądku "nasiąkło"...
  11. Grin

    Taste of the Wild - nowa karma na rynku

    [quote name='gops']zamowione we wtorek , dzisiaj doszlo wiec super , wszystko w porzadku , dzieki za polecenie sklepu , jesli karma nam bd sluzyc to napewno jeszcze skorzystam z tego sklepu ;) dzis otworze pierwszy worek i napewno dam znac za kilka tyg czy karma sluzy[/QUOTE] O, fajnie, że dałaś znać; miałabym wyrzuty sumienia, jakby coś poszło nie tak (choć po moich doświadczeniach z tym sklepem, raczej na to była nikła szansa;) ). My mamy wypróbowaną tę "bizonią" karmę i jeszcze wersję TotW dla kotów. :D Obie były chętnie wcinane i bez żadnych "sensacji". :)
  12. Grin

    Tajemnicze słowo

    [quote name='Burek']Szkoda tylko, że w udzielanych radach rzadko pada pomysł, aby właściciel uroczego pieseczka wprowadził do słownika, a raczej wzajemnych relacji, jedno słowo. Ciekawe czy ktoś zgaduje, jakie? [/QUOTE] Jak do WZAJEMNYCH, to chyba wrrrr, albo chał? :D
  13. Grin

    Problem z bokserem

    [quote name='wojt972'] teraz bedę go jak najczęściej spuszczał ze smyczy i niech sobie podlatuje do ludzi [/QUOTE] Zwróć jednak uwagę na to, że być może nie wszyscy ludzie będą zachwyceni tym, że "podlatuje" do nich tak duży pies jak bokser. W końcu nie wszyscy są na tyle dobrymi obserwatorami, żeby wiedzieć, że on ma tylko i wyłącznie dobre zamiary. ;) [quote name='wojt972'] nurtuje mnie tylko jedno... czemu jak mam go spuszczonego ze smyczy to tylko truchtał do przechodniów a jak mialem go na smyczy to szarpał co prawda gdy byliśmy jakieś 5metrów od nich ... ale ciągnął... ??[/QUOTE] Rzekłabym, że to dość typowe zachowanie. Pies spuszczony ze smyczy najczęściej zachowuje się zupełnie inaczej. Podobnie jest z tzw. "agresją smyczową"; pies zapięty szarpie i wyrywa się do innego, jakby chciał go rozszarpać na miejscu; spuszczony podchodzi niespiesznie, odstawia "teatr", CSuje i często kończy się sprawa zupełnie "bezkrwawo". ;)
  14. [quote name='evel'] Tylko nie bardzo wiem co z psem robić w trakcie takich spędów rodzinnych i innych okazji, gdzie pojawia się sporo ludzi nie widywanych przez sukę na co dzień. [FONT="]Chętnie przyjmę wszelkie rozsądne sugestie.[/FONT][/QUOTE] Ja się suczy nie dziwię; sama bym w takich sytuacjach najchętniej warczała. :D A tak na serio; Są psy, które po prostu nie życzą sobie kontaktów fizycznych i już. I z tego co wiem; jest to naturalne (w końcu to ludzie wymyślili głaskanie - nie zwierzęta. ;) ). Mój był do pewnego czasu też dosyć niedotykalski; na pewno nie do tego stopnia, no i mu w sumie przeszło, ale też nie miał za sobą schroniskowej traumy. W każdym razie do tej pory nie pozwalam wszystkim, którzy mają na to ochotę - "macać" psa, a od dość wczesnego etapu jego życia wprowadziliśmy komendę "badanie" z myślą o weterynarzach, sędziach na wystawach, poszukiwaniu ewentualnych kleszczy itp. Moje zdanie co do wielkich spędów jest takie, żeby suczy oszczędzić dyskomfortu i zapewnić jakieś możliwie ustronne, spokojne miejsce (pokój, klatkę kennelową?)
  15. Grin

    Problem z bokserem

    [quote name='wojt972']No macie rację ... dzisiaj byłem u weterynarza go zaszczepić i pani weterynarz powiedziala że wie co jest przyczyną... :zbyt duża energia i za mało kontaktów z psami swojego rozmiaru. Dzisiaj więc przed wizytą zaleciła żeby sie porządnie wybiegał a akurat przed nami była taka pani też ze swoją bokserką i postanowiliśmy że mogą sie razem pobawić ( juz 4 czy 5 razy sie z nią widział) ... po pobliskim parku biegały i bawiły sie jak oszalałe... efekt?? no taki że potem u weterynarza był grzeczny i w drodze do samochodu a droga była długa w ogole nie ciągnął.... więc to wszystko przez to że rozrywa go energia.... postaram się teraz żeby szalał do woli a przez wakacje może zapiszemy się na pare lekcji żeby obył sie jeszcze gruntowniej z psami .. :) Dzieki za rady i bardzo się cieszę ze sprawa została rozwiązana...[/QUOTE] Mam nadzieję, że nie okażę się złym prorokiem, ale obawiam się, że same szaleństwa z innymi psami, nie rozwiążą wszystkich problemów (gdybyż to było takie łatwe! :) ). Choć oczywiście rozładowanie psiej energii jest niezbędne.
×