Jump to content
Dogomania

tu_ania_tu

Members
  • Posts

    37334
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by tu_ania_tu

  1. bardzo cieszy, że intensywnie pracujecie z Tereską. 3mam kciuki za jutrzejszy zabieg
  2. Aga, to Vito nie jest zbyt wysoki jak na doga :) Alfred troche zwatpił co ma robić, bo Małgosia wyszła z szeregu przed nas żeby fotę zrobić i on chciał do niej strasznie a tu stanac każą i tak nie wiedział co ma robić i troszke na tylnich łapkach chyba przykucnął - on tak bidak ma w stresujacych sytuacjach (a tych niestety troche ma - u weta w gabinecie, w kontakcie z niektórymi nieznanymi). Poza tym Vitek jednak bardziej do przodu jest wysunięty, no i pewnie masa dodaje mu trochę wielkości. Obstawiam, że jak Alfred dojdzie do pełni sił to będzie większy i potężniejszy od Vitka. Obstawiam 70 kilo jak nic.
  3. [quote name='tatankas']Piękne bydlaczki :)[/QUOTE] Dziękuje w imieniu swoim i Wojtka:evil_lol:
  4. Po porannej wizycie u weterynarza gdzie mój pies oczywiście na weta naburczeć musiał, a Alfred pozwolił zrobić sobie wszystko bez najmniejszego szumu, chłopaki miały okazje na wspólny mały spacerek. Jestem dumna z "moich" dwóch koniczków :thumbs: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://i016.radikal.ru/1102/66/1a4177fb984d.jpg[/IMG][/URL] Vito (wiem, ze to nie jego wątek ale strasznie się cieszę to i musze napisać) juz kolejny raz pokazał, że ma wyraźnie inny stosunek do dogów niż do psów innych ras, nawet się nie zjeżył tak na wszelki wypadek. Alfred tez super, zainteresowanie w pierwszym momencie ale bez żadnych złych zamiarów, potem też olewka. I tak sobie spokojnie szliśmy Wizyta w schronisku ok, wbrew obawom Alfred poradził sobie świetnie. Czip, książeczka zdrowia, umowa i 4 dyszki na stół i ALFRED JEST JUŻ CAŁY NASZ [IMG]http://www.dogomania.pl/images/smilies/Cool%21%21.gif[/IMG] Dzisiaj wet oczyścił mu gruczoły okołoodbytowe :help1:, dostał zastrzyki, ale dzięki temu że temperatura znowu troszkę sie obnizyła (38,9) możemy przejść juz na antybiotyk w tabletkach więc na szczęście wizyty u weta nie bedą juz takie częste - kolejna w czwartek. Zapłaciłyśmy 25 zł. Chłopak dobrze reaguje na wszystkie rodzaje jedzenia, więc przechodzimy na suchą. Na nieuciekającego schroniskowego kota zareagował zainteresowaniem ale nie jakimś nadmiernym.
  5. A dzisiaj nasz wielki dzień - ostateczne zerwanie ze schronem! Alfred coraz bardziej rozluźniony, już nawet na pleckach sie wyłożył :) To co do owczarka w piątek zrobił - nagłych szybkich skoków kilka w psa stronę, zrobił wczoraj do innego psa. Ziółko! Małgosia troszkę się boi że psa nie utzyma gdy bedzie o 20 kilo cięższy. Dlatego zamawiam mu kantarek sliczny i juz bedzie git. Mocno się ślini ale tylko na widok jedzenia, chciałam mu dać chrupkę to normalnie rękę miałam jakbym do wiadra z klejem włożyła ;)
  6. Enigma ja żyję teraz życiem naszego Alfreda :) i zaraz śmigam do niego z wizytą. PS.: pieniążki dotarły, jeszcze raz dziękuję
  7. Byłam po karmę, razem z karmą i stojakiem na miski dostałam ponton sporych rozmiarów, ale nie jakiś masakrycznie wielki (obstawiam 1m x 0,7m). Ponieważ Alfred dostał w prezencie od Małgosi siostry pontonik, to ten jest mu niepotrzebny. Chciałam go oddać TTB ale ageralion powiedziała, że można by na bazarku go wystawić. Pomysł świetny tym bardziej, że zrodził sie przy 39 stopniowej gorączce. Zdrowiej Marta!
  8. Alfred po 48 godzinach juz tylko swoja chudością przypomina schroniskowego Niuńka:crazyeye: Niesamowite. Stojacy ze spuszczona głową pies poszedł w zapomnienie, po gabinecie weta buszował, uniki robił jak mu sie nie podobały zabiegi, na widok owczarka sobie podskoczył tak żeby go postraszyc troszeczkę. Jest przekochany ale powiedziałam Małgosi, ze musza skończyć z tiutaniem nad sierotka bo to już sierotka nie jest - otwiera sobie drzwi (mam nadzieję że lodówki nie otworzy), wieczorem zasypia na pontonie a budzi się na łóżku (widać lunatyk:cool3:), strasznie pilnuje sie domu, na spacerach nie pozwala im sie oddalić na zbyt dużą odległość od domu, sika tylko kilka razy ale w duzych ilościach (pewnie miał krótkie spacery kiedyś) i zaraz szybko do domu chce iść i nie ma bata - strzela osiołka i ani kroku na przód. W mieszkaniu gdy Małgosia i Wojtek są w różnych pomieszczeniach kursuje miedzy jednym a drugim. Rozdaje im juz buziaki, Wojtka uwielbia - podgryza go po twarzy. Dzisiaj u weta kontynuacja leczenia krtani i gardełka, temperatura spadła mu tylko o pół stopnia :( i stąd zbyt duża ilość białych krwinek we krwi, reszta wyników z badania krwi ok:multi: Serduszko dalej bije nie do końca tak jak trzeba, jak chłopak dojdzie do siebie to chyba trzeba będzie do kardiologa z nim sie udać. Dzisiaj tez wet wyczyścił uszy i dostaliśmy maść bo ma spory stan zapalny - trzepie ucholcami. Dzisiaj wydałyśmy u weta 80 zł - 25 zł za zastrzyki i 55 zł za tą maść (duża tuba na duże kochane doże uszy). W niedziele kolejna wizyta - jeśli temperatura spadnie to przejdziemy na tabletki. Od jutra do gotowanego Małgosia zacznie dodawać mu trochę suchego i będzie obserwować reakcje brzuszka. On jest świetny:loveu: a jak mu się sierść błyszczy, myślę, że za miesiąc nie poznamy Alfreda
  9. Dzwoniłam do schroniska, bo uswiadomiłam sobie, ze przecież w dniu podpisania umowy adopcyjnej pies musi zostać zaczipowany. Udało mi się wytargować jeden dzień i już w niedzielę (a nie w poniedziałek jak ostatnio było mówione) będę mogła zaadoptować chłopaczka. W prawdzie pani obawia się, ze własciciel w niedzielę sie stawi i co wtedy?! Powiedziałam jej, ze chyba nie wierzy w to co mówi :) Pomyslałam, zeby zaczipować chłopaka u weta i nie wozić go do schronu, bo boje sie że chłopak traume przezyje. W prawdzie pani upierała się że jednak u nich ale wyczułam w głosie, ze chyba nie zrobi mi akcji jak przyjdę bez chłopaka a z numerem czip. Myslę ze tak zrobimy, zaczipujemy go i pojade bez niego a jak trzeba bedzie to po niego i Małgosię zadzwonię.
  10. [quote name='ageralion'] PS juz mam numer telefonu, wyslalam do Ciebie :)[/QUOTE] Zadzwoniłam, powiem szczerze że trudno było mi się zebrać. Sunia umarła na skret żołądka :-( Pani bardzo miła, umówiłyśmy się na weekend na odbiór karmy plus dodatkowe preparaty które pozostały niewykorzystane :placz: bardzo mi smutno
  11. Alfred ma się całkiem nieźle. Wytrzymał 8 godzin!!! Nic nie zniszczył (kto by w takim dostojnym wieku niszczył?!. On na bank był psem domowo-kanapowym. Z krótkiej rozmowy Małgosi z wetem wiem, ze wyniki badania krwi są ok. Jeden parametr jest niepokojący ale na niego może mieć wpływ zapalenie krtani i gorączka. Jutro dowiemy się więcej bo jedziemy na zastrzyki. Alfred zaczął tez trzepać uszami, trzeba je dokładniej obejrzeć. Alfred zamachał dzisiaj ogonkiem gdy Małgosia weszła do domu. Mam własnie wiadomości z ostatniej chwili: Alfred został wykapany (chyba na jedzenie go wzięli bo wczoraj na sam szum wody spierdzielił z łazienki) a małgosia zabiera się za sprzatanie łazienki (wszyscy się chyba domyslamy (a ja wiem) jak musi wyglądać łazienka gdy pieso-koń sie otrzepie kilka razy podczas pluskania ;-) ), zrobił przed kąpielą ładna normalna kupę i teraz nawet zaczyna się z nimi bawić. AAAAAAAAAAA oszaleje z radości!!!
  12. [quote name='tatankas']No w sumie skorpionik ze mnie pełną gębą,do tego urodzona 13-tego i od najmniejszego jajeczka :):):) musiałam walczyć o swoje,bo mam siostrę bliźniaczkę hihihi[/QUOTE] Niesamowite, Ada ja też jestem z 13.11. Dziewczyny okropnie mi przykro że zapomniałam o tym cholernym zrzeczeniu, nie byłoby sprawy w ogóle bo by mi na 100% podpisał. Boksio mnie tak zakrecił...
  13. Dziękujemy bardzo bardzo
  14. [quote name='agnieszka32'] Żeby zlikwidować ten smrodek, można go też przetrzeć ściereczką namoczoną w ciepłej wodzie z odrobiną octu ;)[/QUOTE] he he, jak lodówkę
  15. problem w tym, że Aga jest na zwolnieniu lekarskim. Mam nadzieję, ze oprócz schroniskowego smrodu ;) w domu bedzie wszystko ok. Alfred ma juz oferty spacerkowe od szczecińskich dozych suczek: jedna czarna, druga merle, wiec jak tylko stanie na równe nogi bedzie mozna spotkania zaaranzować.
  16. OK, napiszę jej priva
  17. A masz namiary na tą panią?
  18. Mielismy kiedyś do adopcji doga. Budrys było mu na imie, ale zdecydowanie lepiej reagował na imie KONIU :) Tak z tym jedzeniem to trzeba uważać, bo zbyt dużo na raz może spowodować skret żoładka :( a poza tym nie należy mieszać jedzenia, dieta musi być mono.... hmm brak mi słowa, niech bedzie monotonna ;). Brzuszek musi dac nam znać że akceptuje to lekkostrawne jedzonko które dostaje i jak już wyjdzie z trybu uspienia to wtedy zobaczymy dalej. Kurcze chłopaka trzeba jakoś wykąpać. Asia podpowiedziała właśnie, ze skoro pod prysznicem kiepsko to żeby go chociaż szamponem na sucho wyprac;) Pomysł jest niezły!
  19. Alfred/Niuniek ma sie póki co dobrze. Noc minęła spokojnie, pies bez najmniejszego zastanowienia do łóżka sie władował z którego został usuniety na ponton (prezent od siostry Małgosi). Wytrzymał do 4 a potem cichaczem huzia do łózia. Rano niestety nie zrobił qpy, ma raczej tendencje do zatwardzenia i niestety bedzie ja kisił do popołudnia (mam nadzieję, ze wytrzyma). Na spacerku juz nawet sobie podskoczył, ach kochany chłopaczek. Dam znać wieczorkiem co z wynikami krwi i co zastała Małgosia po powrocie do domu. Dziękuję bardzo wszystkim za pozytywny oddźwięk. Jesteście cudowni. Alfred będzie potrzebował pomocy finansowej. Nie wiemy na razie czy ograniczy sie to do wydatków na weta zwiazanych z wyprowadzeniem go na prostą i do karmy. Najbliższe dni pokażą. Leczenie dużego psa to niestety spore koszty, bo dawka leków na masę ciała jest określana. Wczorajsze 40 zł to 45 minutowe badanie i 3 strzykawy pełne leków. Mój wet nie jest z tych zdzierających kasę. Bedę na bieżąco informować o wydatkach jak równiez o tym w jaki sposób zostalismy wsparci (mam obiecany wór karmy, tylko jeszcze nie wiemy czy Alfred bedzie mógł ja jeść, za pare dni sie okaże kiedy z ryżyku na suche bedziemy mogli przejść i czy nie bedzie to musiałobyć specjalistyczne suche. [COLOR=#000000]Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć Alfreda w jego starcie w nowe życie prosze o przelewy na konto Stowarzyszenie Dogi-Adopcje z dopiskiem "dla Alfreda"[/COLOR] Stowarzyszenie Dogi-Adopcje [COLOR=#000000]41-800 Zabrze ul. Ligenzy 31[/COLOR] [COLOR=#000000]nr konta 43 1240 4849 1111 0010 2325 1499[/COLOR]
  20. Strasznie sie cieszę, ze tak sie dobrze dogadują.
  21. dzisiaj usłyszałam, ze mam nie szukać mu zbyt szybko DS :-) Mam nadzieję że nocka minie spokojnie i nie będzie negatywnych reakcji żołądkowych na ryżyk z kurczaczkiem w ilościach mini mini. Oby tylko przyswajał jedzonko. tu jeszcze fota pod schronem zrobiona [URL=http://www.radikal.ru][IMG]http://s59.radikal.ru/i165/1102/2a/4de65c9419a5.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s007.radikal.ru/i301/1102/19/3e6be7027c90.jpg[/IMG][/URL]
  22. ale waży sporo, zaskoczyło mnie to 50 kg. Znaczy że chłopak ma potencjał i my mu pomożemy stać się najpiękniejszym panem dogiem
  23. Niuniek zmienił robocze imię na ALFRED. A teraz historia cała. Po tych wieściach porannych to już obawiałam się całkiem na poważnie, że pies zostanie wydany nie wiadomo komu. Pojechałysmy o 14 do schronu i ulga jaką poczułam widząc biedaka była przeogromna. Poczatowałyśmy trochę obserwujac kto na teren schronu wchodzi i z czym wychodzi. O 15 był czas audiencji. Nie moge zrozumieć dlaczego pies został okreslony mianem śmierdziel taki śmierdziel. Powtórzono to dwa razy a na moją również dwa razy wyartykułowaną prośbę o rozwiniecie tej myśli nie zareagowano. Nie wiem co z ta historia o właścicielu, czy prawdziwa czy nie. Nie wiem i mam nadzieje, ze juz nie pojawi sie problem do poniedziałku (wtedy dopiero oficjalnie go zaadoptować będziemy mogli) Chłopak przyszedł, smutny ze spuszczona głową, taki kochany do bólu. Wszystko było mu jedno. Ale bardzo ładnie wskoczył do bagażnika i w drodze był super grzeczny. U weta... ach tu muszę wam powiedzieć, że poryczałam się jeszcze przed wejściem, poryczałam sie z bezsilnosci na ludzka obojetność i znieczulicę. U mojego weta sa zawsze kolejki, nie raz po 3 godziny tam kwitłam, umówiłam się z wetem, ze zadzwonie pod koniec dnia i wtedy on mi powie o której mamy przyjechać tak abysmy byli ostatni i bez sterczenia mogli wejść do gabinetu. Poszłysmy jednak z Małgosią na zywioł. Pojechałyśmy natychmiast po odebraniu psa. Wyszłam z auta, podeszłam do pani nr 1 i wyjaśniam sytuację i czy by nas nie wpuściła przed sobą. A ta krowa mówi, ze jej kot leżący w transporterze tez jest wykończony i że mamy spadać. Nie no, wszystko mi puściło (a ja w zasadzie twarda jestem). Alfred wyszedł z auta, wszyscy wytrzeszczyli oczy i wszyscy przed nami nas przepuścili a ta cholerna miłośniczka zwierząt nie odpusciła mimo komentarzy wszystkich wkoło. Ech. U weta Alfred bez najmniejszego problemu dał sie zbadać - został oceniony na 5-6 lat (nie wiem czy dobrze bo nie wiem jakie doświadczenie ma mój wet z dogami starszymi, bo wszystkie znane które go odwiedzają sa jeszcze młode). Waży 50 kilo (to całkiem nieźle). Zapalenie gardła i krtani, gorączka, odwodnienie, no i nierówne bicie serduszka (ale szmerów na szczęście nie słyszał). Dostał zastrzyk wzmacniający, antybiotyk na to gardełko i jeszcze jakiś. Pobrana została krew do badania, żebyśmy wiedzieli dokładniej na czym stoimy. Na koniec wizyty dostał od weta w nagrodę kilka kulek jakiejś dietetycznej karmy - I ZJADŁ OCHOCZO!!! . Bedziemy oczywiście kontynuować leczenie. zapłaciłam dzisiaj 40 zł za badanie i zastrzyki i 80 zł za badanie krwi (jutro będą wyniki). Zrobił na dworze siq (jak dziewczynka) i qpę (najpierw zatwardzenie ale potem poszło juz gładko), po schodach które spędzały mi sen z powiek dosłownie wleciał, zamieszania w domu narobił (ten totalnie nie nawiązujący za kratami kontaktu pies!), zjadł ryżyku troszkę z kurczaczkiem i potem wylegiwał sie na posłaniu przy kominku. Wierzę, że będzie dobrze, bo po pierwsze je a po drugie trafił do ludzi, którzy otworzyli przed nim swe serca - Małgosia całowała go po tej śmierdzącej jeszcze głowie, doskonale wiedziała jak sie zachować gdy pies się załatwił (ochy i echy leciały). To był suma summarum bardzo dobry dzień. Przepraszam za tą długą opowieść, ale przeżywam to bardzo. Jak mnie olśni jeszcze to coś dopiszę.
  24. nie odbiera bo go nie wzięła a zeszło nam z Niuńkiem długo u weta. Zaraz wszystko napiszę. Oto Alfred:loveu: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s60.radikal.ru/i169/1102/cb/8e1c9eb7e5ca.jpg[/IMG][/URL] wiecie co, ja nie mam siły do Małgosi i Wojtka. Oto miejsce dla psa śmierdzącego ze schroniska :evil_lol: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://i056.radikal.ru/1102/88/bcccf77fc02e.jpg[/IMG][/URL] Już teraz wiem co ludzie mają na myśli piszac, ze zdjecia nie oddają rzeczywistości :crazyeye: [URL="http://www.radikal.ru"][IMG]http://s007.radikal.ru/i302/1102/fe/b31e9580331e.jpg[/IMG][/URL]
  25. Jestem załamana i nic nie rozumiem - podobno zameldował się właściciel Niuńka i dzisiaj rano miał po niego przyjechać. Jeszcze go nie było. Jak do 15 sie nie zjawi to zabieramy psa, ale jakoś kurde nie wierzę w tego właściciela, który po 1,5 tygodnia zauwaza nieobecność psa. Boje się że go nie bedzie o 15 ;-( a nie moge niestety iść koczować do schtoniska
×
×
  • Create New...