Co za pani. Najpierw dzwoni a pózniej mówi, że Dorka jej się nie podoba. Ale to nic, napewno znajdzie się w końcu jej domek. Nie wiem dlaczego mój wpis sie zdublował. Teraz się przyznam, w Sylwestra, jak wynosiłam psom dużym michy, Dora podbiegła i podcięła mi nogi. U mnie na tarasie w zimie jest gorzej jak na lodowisku. Dzięki Bogu tylko się troszkę potłukłam, ale zła byłam jak osa. Dorce nic sie nie stało. Ucierpiało natomiast jedzonko, które psy zbierały po całym ogrodzie, bo sie mocno rozsypało.