Na furtki, otwarte drzwi, trzeba bardzo uważać, szczególnie na początku, chociaż ja mam na tym punkcie ciagle bzika i zawsze sprawdzam, czy wszystko zamknięte.
Pamietam jak łapałyśmy Brunka.
Siedziałyśmy w aucie, z daleka od klatki, okna otwarte, torebki w środku, mój telefon na samym widoku.
Nagle nadarzyła sie okazja, zeby go złapać w inny sposób, niż na klatkę.
Wtedy nie myślałyśmy, zostawiliśmy wszystko i podlecialysmy za nim.
Całe szczęście nikt, nic nam nie ukradł a trwało to z pół godziny zanim udało sie go nam złapać.