Sebastian wtedy mieszkał jeszcze na blokach , jak Qwendi zostawała sama w domu to zawsze coś zniszczyła ( jak widac od szczeniaka tak miała ) , więc dostała w prezencie klatkę kenelową , Sebek ją w niej zamknął i wyszedł , wrócił po 30 minutach , otwiera drzwi a tu między nogami mu przeleciała jakaś czarna kula , patrzy drzwi w środku całe obdarte ( były obite dermą ) , w nowym narożniku na środku wyżarta dziura , klatka zamknieta , nieruszona a psa w środku nie ma hahahahaha jak podszedł bliżej to zobaczył że jedna ścianka jest lekko odgięta i wisi na niej pełno siersci i krew koło klatki a Qwendi już była na dole i skomlała żeby ją na dwor wypuścić hehehehe miała wtedy może ze 3 miesiące ;)