Powiem taka ciekawostkę...12 lat temu gdy bylam dzieckiem postanowilam wziac z tego wlasnie schronu pieska...W Swieta Bozego narodzenia upatrzylysmy sobie mala ratlerkowata suczke...27 grudnia wybralysmy sie po nia. Dziwnym zgiegiem okolicznosci suczka w nocy uciekla...tak nam powiedzial doktor K. Postanowilysmy popatrzec na inne i wybralysmy naszego Bobka, mial wtedy 6 miesiecy, zaciekawilo nas ze ciagle trzyma lapke wyciagnieta przez kraty. Okazalo sie ze pies juz mial isc do uspienia bo przywieziono go ze zlamana lapa i slowa doktorka"ciagle zdejmuje sobie gips i juz mu sie krzywo zroslo, a kaleki maja male szanse na adopcje"(po co kolnierz?) i oczywiscie Bob w trybie natychmiastowym zostal zabrany przez moja rodzinke, gdzie żyje do dzis:) jest staruszkiem ale szczesliwym:) a łapka...utyka czasem, ale w niczym mu to nie przeszkadza bo w dalszym ciagu biega jak szczeniak:)
to tak mi sie przypomnialo w sprawie doktorka...I problem istnieje od nastu lat...:mad: