Ja do Satora mówię "koniec" i jeśli jesteśmy na spacerze to po prostu idziemy dalej (on uwielbia niuchać, więc możliwość swobodnego węszenia to dla niego też swojego rodzaju nagroda ;)), a jak na podwórku to zabieram zabawki lub nie reaguję jeśli nadal się chce bawić. Kiedy się uspokoi to głaskam go i spacerujemy sobie jeszcze chwilkę na podwórku.
Co do aportowania to też długo się męczyłam zanim Sator zaczął mieć z tego radość, ale udało się ;). Ja nakręcałam go głównie na gonienie zabawek (on ma strasznie instynkt pogoni rozwinięty), a dopiero potem zaczęłam rzucać. I na początku ścigałam się z nim do zabwki, pokazywałam, że jest taka fajna, że sama chciałbym się nią pobawić:evil_lol:.