Jump to content
Dogomania

TERESA BORCZ

Members
  • Posts

    4154
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    1

Everything posted by TERESA BORCZ

  1. :crazyeye::crazyeye::crazyeye:KOCHANE DZIEWCZYNY Przypadkiem wpadłam na ten problem , wchodząc na watek Slicznotki która jest u mnie. Jestem cała zesztywniała, a mimo to się trzęsę. Jak to jest możliwe że tyle super dziewczyn nie może sobie poradzić z jakąś przestępczą grupą maniaków. To nie te czasy aby nie udało się ujarzmić takiej szajki, a urząd miasta to nie komórka PZPR. Nie wiem jak daleko i jak szybko może zadziałać Fundacja Animals, ale wyglądają poważnie. Natomiast ta mordownia nie ma prawa wodzić za nos tylu ludzi, i narażać na stress, koszty i nieporozumienia. Taka instytucja ma chronić te zwierzęta i zapewnić im o ile to możliwe jak najszybciej adopcje. Trzeba aby fundacja Animals zobaczyła waszą cała korespodnencję, i podjęła akcję nie tylko w sprawie natychmiastowego wydania suni, ale i skandalicznych praktyk tej pani kierowniczki. To ważne tymbardziej że takich miejsc jest więcej,( właśnie mam na oku tu blisko lżejszy przypadek paranoi.) Sprawa przetrzymywania psów które znajdą. ochotnika to ewidentny sposób naciągania miasta na opłaty, a jeżeli UM na to sie godzi to jest sprawa grubo podejrzana. Jeżeli Fundacja ANIMALS nie zadziała to jest dość środków aby obrzydzić PUK życie. Piszemy tysiące maili, i też listów z konkretnym zapytaniem o natychmiastowe wyjaśnienia. Wszelkie urzędy mają administracyjnie wyznaczony czas na odpowiedż, i urzędnik który się nie wywiąże musi być ukarany. Listy polecone za potwierdzeniem odbioru będa super biczem. A potem media na maxa. ci ludzie łamią prawo i wiedzą o tym.. Dowodem jest stosunek do wolontariuszy i zakaz fotografowania. W naszym schronisku można fotografować do woli. Nie ma nic do ukrycia, nie ma szaii. Psa można adoptować o każdej porze,, i nikt za to nie żąda pieniędzy. Nie może być przyzwolenia na takie praktyki.Trzeba ich zmusić do zmiany postępowania a nawet pociagnąć winnych do odpowiedzialności karnej. Taka akcja już była podobno kiedyś przeprowadzona, ale nie znam szczegółów. Ważne jest dziś.:mad::mad::mad: Dziewczyny, puszczają wam nerwy, skierujcie tę niewygodę przeciwko łobuzom, miedzy sobą szukajcie tylko rozwiazań i pomocy.SPISZCIE WSZELKIE PRZEWINY I PRZYPADKI KTÓRYCH BYŁYŚCIE SWIADKAMI. Widzę że sunia dalej tam jest. Odbierzcie sunię. JADĘ PO NIĄ i przywiozę do Gliwic.Gratulacje dla pana z prywatnego przytuliska. Oby wytrwał w tej postawie. Jadę na własny koszt. Transportowe oszczędności będą na karmę. Proszę natychmiast zawiadomić TOZ i wezwać do natychmiastowej pomocy razem z ich strażą. Macie namiary na ten TOZ podajcie natychmiast, proszę bardzo. ODBIERAJCIE SUNIĘ CHOĆBY SIŁĄ. Mam nadzieję że nie jest za póżno. PROPONUJE PRZYŁĄCZENIE SIĘ WSZYSTKICH DO AKCJI PISANIA MAILI DO POSLÓW PISMO I WSZYSTKIE ADRESY NA DOGOMANII. ZMIEŃ PRAWO. POZDRAWIAM.CZEKAM NA SYGNAŁ DO WYJAZDU.
  2. Agato,:loveu::loveu: gratuluję , super akcja. Psinki ładne i napewno jak odetchną znajdą domek. Taki smutek bije z ich oczu że nie mogę przeboleć że nie są u mnie. Jak długo nasi rodacy tak będa postępować jak postępują? Mahatma Ghandi powiedzial że miarą czlowieczeństwa narodu jest jego stosunek do zwierząt. Pozdrawiam serdecznie i życze powodzenia w akcjach. Żeby pomóc muszę chyba cos wybazarkować.
  3. Witam cioteńki :loveu: Mała dobra wieść na wątku ślicznej Dixi (??). Pozatym, Pudzianka wczoraj najzwyklej w świecie hasała merdając ogonkiem. Zabiegala mnie do zadyszki. Mały szczegół a cieszy bo świadczy o poprawie tylnych słabych łapek. Biedny Misiaczek wczoraj mimo wszystko na wymuszonym przez siebie długim spacerku oszczekal kumpla.To pierwszy wydany głos. Szykujemy nastepnego pacjenta w potrzebie. Jest coś na oku , bardzo biednego? Może ten żółty mały co zaniemógł na tylne łapki. Mam metodę. :laola::laola::laola:
  4. Witam:loveu::loveu: Z chęcią sprawdzę dokładnie nie tylko dom ale i konta w schroniskach Gliwice i Rybnik. Proszę o szczegóły. Pozdrawiam.
  5. :cunao:Witam bardzo wszystkie cioteńki :loveu::loveu::loveu: Z jednej strony boję sie zapeszyć a z drugiej bardzo się cieszę i tu oto chcę się z wami tą radością podzielić natychmiast.:Rose::Rose::Rose::Rose: Śliczna idzie w środę do nowego domku. Pani jest sensowna i miejsce pod okiem sąsiadki, dobrodziejki psiurków. Mam mieszane uczucia, bo ta radość nie ma nic wspólnego z chęcią szybkiego pozbycia sie psiny. Pocieszam sie że będzie miejsce na nowego pacjenta natychmiast od środy. Mała nie ma już śladów operacji, jest cudna i z wyglądu i natury, i pani będzie zadowolona. Oby psinia też. Nie ma wad, ale uwielbia spać w łóżku. Pięknie czeka prosząc wzrokiem. Mam nadzieję że dostaniemy na zamknięcie wątku zdjęcia z nowa panią w nowym domku.:cunao::cunao::cunao::cunao:
  6. Witam, trochę póżno dostałam się do schroniska, ale za to efekywnie. Tylko dziadek skorzystał z długiego spacerku, i pojadły dobrze wszystkie cudności.Charciczka (jak angorka) jest przecudowna. Ale była dziś wypieszczona.!!! Wróżę jej szybka adopcję. Ma już imię, wybrane jednocześnie ,aczkowiek niezależnie ,przez 2 nie znające się osoby. GRACJA. Są też 2 przeładne i sympatyczne psiaki w kolorku morelowym w , "stajence" dziadka Aż się prosi by ich zdjęcia umieścić w nastepną sobotę. Ale będzie ozdoba !! Dziś masuję łapki Pudzianki, jakoś słabo te tylne łapulki pracują. Misiaczek z guzem coraz lepiej sobie radzi, i nareszcie więcej je, a to najważniejsze, świetnie sobie radzi na spacerkach coraz dłuższych, i nie wymaga żadnych smyczek, samodyscyplina i przywiązanie genialne. Nie brudzi. POZDRAWIAM.
  7. Drogie Panie, To fakt , nie będzie łatwo z tyloma psikami, ale suni jeszcze gorzej jak zostanie bez pomocy.Narazie nie mam jeszcze najnowszych wieści od znajomej pani Iwonki. Z moich piesków jeden szczeniorek odchodzi w poniedziałek i lada dzień śliczna sunia do adopcji. Teraz przypomniałam sobie o pewnej pani która może zgodziłaby się na te kilka dni dla psika też , rano ją bedę prosić. Trzymajcie kciuki bo wtedy za jednym zamachem transport byłby potrzebny tylko raz. A nad adopcją popracujemy usilnie wszyscy.
  8. Drogie Panie serduszkowe, witam Będzie zaraz mały monit do pani Iwonki w sprawie suni, może coś się więcej uda niż sterylka. Pytanie innej pani, fachowca od zwierzaczków i fotek czy suniowa ciąża jest bardzo zaawansowana? Moje pytanie jest czy możecie załatwić transport do Gliwic, niekoniecznie autem za 300 skoro i tak jedzie dłużej niż expres nie znam tutejszych praktyk (jestem prawie nowa w kraju), ale skoro są przesyłki konduktorskie to może i psinę jakoś z biletem wezmą a ją odbiorę w Gliwicach lub Katowicach. Narazie piszę tylko o suni, bo większe dla niej niebezbieczeństwo. Ja mam 2 swoje 5 po operacjach i kocia. wszystko tymczas, ale w takiej sytuacji chcę pomóc. Najwyżej mnie pożrą sąsiedzi. Gdyby się tak dało to i sterylka mogłaby się tu odbyć, jeszcze nie wiem za ile ale mniej kłopotu. Perspektywy w schronisku o jakich piszecie są przerażające. Jakoś sobie musicie poradzić z piesiem chyba że bozia da mi pomysł na oboje. narazie trzymam kciuki za wynik monitu.Ja nie prowadzę biznesowego hoteliku, więc odpadaja opłaty codzienne. Utrzymam psinke jakoś te parę dni a na sterylkę widać dobre dusze się ściepły jak mawiają cudowni Ślazacy.Teraz czekamy na wynik tej ratunkowej rozmowy z pania Iwonką i waszą też decyzję.Pozdrawiam.:help1::help1::help1:
  9. Agatko, zadzwoń rano pod numer z PW. Może problem się rozwiąże. Ja mam ogromne obowiązki, i sporo psiaków, ale i chęci wielkie. Nie wiem jak to ułożyć , ale kto w ostateczności mi sunię dostarczy do Gliwic ? Ja mieszkam sama i nie mogę opuścić mojego psiego szpitaliku w żaden sposób.To nie jest długi okres czasu jakoś da się przeżyć. Jutro zapytam ile u naszego świetnego weta ta sterylka kosztuje i jak z terminem czy lepiej u was? Jak to możliwe Warszawa jaka długa i szeroka milczy ? :-(:-(:-(Profesjonalne zdjęcia zrobiłaby też bardzo uzdolniona pani. Hoteliki działają na zadziwiających zasadach, prawie jak spa dla nas.Pozdrawiam wszystkie dobre dusze.
  10. nie chcę Iwonko zapeszyć ale coś tam było wprost do p.BASI.O ile dobrze zrozumiałam to 2.
  11. Witaj Agato, Sama nie wiem co zrobić, ale mimo że jestem w tym ciemnogrodzie niedawno, to mogę powiedzieć że jesteśmy jednym z najbardziej łajdackich narodów na świecie. A sporo tego świata widziałam Pomagam ile mogę, a raczej wiecej niż mogę. Mam w tej chwili w mieszkaniu blokowym 2 moje psy i 4 chore po operacjach schroniskowe, te co sobie nie radzą plus sunia przed poważną operacją .Chciałabym choć suni pomóc i muszę nad tym mocno mysleć jak to zrobić. Jest nadzieja że jedna z moich pooperacyjnych suń pójdzie do adopcji, ale i tak jest już na jej miejsce częściowo sparaliżowany psiak (udało mi się już 2 razy zupełnie usprawnić takich nieszczęśników) Gdzie jest ta sunia ? Na dogomanii schronisko Gliwice widziałam post dziewczyny z Jaworzna zainteresowanej DT, trzeba się bedzie też z nia na wszelki wypadek skontaktować Może weżmie psiaka, bo od nas z Gliwic jeszcze nie wzięła (lunarmermaid).Jeszcze trzeba popytać u naszych dziewczyn. Co z ta sterylką ? Co z transportem ? Daj mi kapkę czasu.Może jutro coś będę wiedziec o moich adopcjach i coś się zwolni.Będziemy w kontakcie. Może jeszcze ktoś się zgłosi. Opatrzność psini tak nie zostawi.pozdrawiam serdecznie.
  12. Witam, :loveu: Dziś nareszcie zdjęte są szwy Pudzianki. Bardzo przeżyła podróż do weterynarza w schroniskowym aucie. Biedny pan Rafałek musiał sprzątać 2 razy. Chyba bardzo się przestraszyła bo do wieczora była bardzo nieswoja i otępiała, praktycznie mnie nie odstępowała próbując spać na moich stopach. Jutro będzie lepiej napewno. No i będą też napewno nowe zdjęcia autorstwa p. Basi.. Bardzo sie staram o Misiaczka i choć lekarz powiedzial że jest raczej trudny do zoperowania, nie tracę nadziei, bo pies jest niekłopotliwy, pojętny i czysty. Coraz dłuższe są nasze spacerki Taki biedaczek chory ale ogromnie lgnie do ludzi.Coraz lepiej wygląda, ale mało je i to jest jedyny z nim kłopot.Nic nie mówię o Slicznotce. Nie chcę zapeszyć. Jest fajna. Zapomniałyśmy o przeszłości. Kaszel minął nareszcie po lekach i olejkach.:multi:
  13. :loveu::loveu:WITAM Pozdrawiam serdecznie nowych przyjaciół Majeczki. Bardzo się cieszę że byłam świadkiem zapoznania w schronie, a jeszcze bardziej z tego że niedzielny test się powiódł. Macie uroczą sunię i piękne pamiątkowe zdjęcia. Cóż za ekspresja !!Przydało by się nowe rodzinne zdjęcie w komplecie .Życzę szczęscia na zawsze. :laola:
  14. Miłe moje, Tak to bywa, przy wyborze piesia musi piknąć serducho, i dobrze że poszła nasza ulubienica Dusia po takim piknięciu. Zmienna Dama cokolwiek niezrównoważona w stosunku do ludzi , ale może kochać zwierzęta. Bądżmy dobrej myśli. Ślicznotka kosztowała nas wiele troski, i pracy zanim doszła do stanu normalnego. Nie musimy się jej pozbywać byle jak. Musi ją ktoś pokochać i nie ma mowy o nowych domkach tymczasowych. Doczeka u mnie na dobry stały domek. Nie można jej stresować. Ktoś komu ją. los przeznaczy będzie mu bardzo wdzięczny bo jest i ładna i ułożona. Nie sprawia żadnych kłopotów, nie jest hałaśliwa, jest nauczona czystości, i przymilska jakich mało choć nie nahalna. Ja sobie dam radę nawet jak będzie czekać razem z Pudzią i Misiaczkiem. Szukamy domku stałego gdzie same ją zawieziemy aby sprawdzić warunki. Może Josi jak wydobrzeje czego jej życzę , zdecyduje się na jakiegoś. tymczasowicza mało kłopotliwego. Dobrze by bylo bo to osoba wielkiego serca. Pozdrawiam.
  15. Witam miłe panie, Będę w sobotę w schronisku, trzeba podmasować psiaka sporego z trudnościami w chodzeniu masażerem na promienie podczerwone.To pomaga. Umówimy się dokładnie. Bardzo jestem zainteresowana spotkaniem z Zerduszko. Mam wiele pytań dotyczących Rybnika. Macie mój telefon. Nie jest zastrzeżony dla dogomaniaczek. Co do Misiaczka to ta narośl najwyrażniej nie jest w pyszczku tylko sporo za pyszczkiem jakby pod uchem, może bedzie większa szansa, chyba go tak odrazu przekreślili bo on b. dziwnie wygląda, taki suchy i sztywny, sam kadłubek i kudełki. :placz:Walczę o niego jednak.
  16. Witam dziewczyny,:loveu::loveu::loveu:Miałam trochę pracy i oczekiwania na nową panią dla psinki naszej cudownej. Stało się inaczej niż planowano ale to wcale nic nie znaczy, mamy więcej czasu na totalne doleczenie kaszlu . Fryzurka juz odrasta. Sylwetka super, odkarmiona, psychika super, nie ma śladu po przejściach . Czekamy tylko na nową panią do kochania. Co do Pudzianki to ok 30 sierpnia zdejmujemy szwy, jeśli nie będzie komplikacji, a wygląda narazie wszystko dobrze to i zdjęcia zdążymy zrobić, może w poniedziałek.I tak lepiej ją ogłaszać jako psa zdrowego i urodziwego. Narazie Pudzia się odżywia jak królowai,rozkoszuje przestrzenią i nie spuszcza z nas oczu. Jest bardzo posłuszna, spokojna , niemal pokorna, jeszcze dalej b.łapczywie je, najbardziej zadziwia że lubi zupki, jako jedyna z wszystkich podopiecznych. łapczywość jej minie i wróci do normy. Też jak Ślicznotka godzi się z innymi psami, ale z kotami jest gorzej. Nie trzeba się martwić tymi biedami u mnie , wszystko jest pod kontrolą przecież to nie na zawsze. Zuzka biało czarne cudne maleństwo to największa troska bo to super okurzacz a trzeba ją ograniczać z jedzeniem na raz, za to pieszczot domaga się bezwzględnie. Najbardziej martwi mnie Misiaczek, był niemal zasuszony, sam je z trudem, karmię go kilka razy dziennie po trochę, ale zmienia się z godziny na godzinę. Już wygląda lepiej, sierść się błyszczy, oczka czyszczone kilka razy dziennie nie ropieją, i są wyrażne. Akceptuje tylko pieczony drób i żółteczko . ale dostaje na siłę trochę mixów koniecznych.chodzi na spacerki 2, 3 razy dziennie. chociaz jest słaby. Stale mam nadzieję że da się zoperować te narośle koło uszu. W sumie jest ładny i posłuszny, reaguje na nowe imię i wie kiedy pora na spacerek. Miał naprawdę ciężki los, i nie można mu dać odejść nie rekompensując doznanej krzywdy. Narazie tyle wiadomości z mojego placu boju. pozdrawiam serdecznie.
  17. KOCHANE,:loveu::loveu::loveu: Nie chcę myśleć o oddaniu psinek po takiej opiece do schroniska. Teraz jak obserwuję jak pięknie wracają do zdrowia i swej własnej zagubionej w nieszczęściu natury miałabym wyrzuty sumienia oddając je spowrotem do schronu. Będę się nimi opiekować aż znajdzie się domek. Narazie jeszcze trochę jest nad nimi pracy, choć sytuacja zmienia sie radykalnie juz od samej atmosfery i menu. Można spokojnie robić ogłoszenia od końca . tygodnia, mamy czas.Trzeba je oddać w dobrej formie i zadbane, by były też świetnym świadectwem schroniska. Mufa jeszcze narazie musi poczekać, bardzo wolno przybiera na wadze, a nie wiem czy ktoŚ miałby tyle czasu i cierpliwości jak ja. Obserwuję też czy się coś nie odnawia. Dziewczyny sezam w Mysłowicach czeka !! ja czekam na nowa rodzinę ślicznotki. Jest w pełnej formie;krąglutka i puszysta(wymyta). skłonna do zabawy Oby sie jej poszczęściło, to pies do kochania!!
  18. WITAM, Piękna dama Mufa jest u mnie. Depresja w schronie spowodowala że prawie oduczyla się jeść. przygotowanie do operacji zajęło dużo czasu bo trzeba było znacznie poprawic obraz krwi. Teraz jest już po zabiegu, wymaga sporego zaokrąglenia no i obserwacji jakiego typu to były 2 guzy. Dalej je tylko z ręki, i to wybiórczo i niewiele naraz. W przyplywie dobrego humorku zjada trochę z talerzyka. Ważne że zaczyna reagować na świat zewnętrzny, choć wydawała się głucha i ślepa. Sama wdrożyła sobie dyscyplinę w załatwiankach choć na początku różnie to bywało, podniosła też już w górę piękny łepek i można zobaczyć piękne oczy. To uroczy pies i charakteryzuje się pięknym chodem przypominającym stepowanie rasowego konika, ale wtedy tylko gdy jest szczęśliwa .Mam nadzieję że dalsza rehabilitacja przebiegnie szybciej bo sama już upomina się o dobre kąski i wie gdzie na nie czekać. Zabierałam ją do Krakowa, i tam robiła furorę wśród krakowskich arystokratek na plantach. Wraca też do normy sierść po usuniętych kołtunkach i oparacyjnym goleniu. Błyszczy już nieco. Bardzo się boi dłuższego przebywania poza domem , chyba od czasu operacji, i co najdziwniejsze wyczuwa z daleka schroniskowe auto które nas odwiedza, nareszcie szczeka (przez cały czas obecności auta !) choć nic nie wskazywało na to że jeszcze usłyszymy jej głos. Pracuje nad nią nieustannie. Pozdrawiam:loveu::loveu:
  19. Iwonko, witam,:loveu::loveu: Ślicznotka jedzie jutro zamiast w sobotę ale to lepiej prawie skończy leki na kaszel a antybiotyków zostało niewiele. Jest cudna, przytyła i się błyszczy, poszczekuje radośnie i nieustannie chce sie bawić z Zuzką, na spacerkach bardzo aktywna i radosna. Będa mieli z niej pociechę.Ma apetyt a to też oznaka zdrowia. Nic też sie nie dzieje na brzuszku. Zdjęcia załatwimy dla Pudzianki. MISIACZKA też. Mam w Mysłowicach miłego pana który wspaniale zaopatruje nasze schronisko ze sklepu w Knurowie. Czy nie znacie jakichś wolontariuszy którzy by się zajeli dostawami do jakiegos schroniska koło Mysłowic. Facet jest super. Daje koce, kołdry, bluzy i inne cuda na legowiska dla psiaków. Tam też by dawał Jest tego b. dużo, a zima idzie trzeba składać. Może ktoś sie zgłosi, to naprawdę gratka., miały by się nie tylko nasze psiurki do czego przytulić. :Help_2:POZDRAWIAM.
  20. :smilecol:Dojechała do nas w piątek Pudzianka zaraz po zabiegu. przeraziły mnie zastrzyki które niestety sama musiałam jej zaaplikować w sobotę 2 i w niedzielę 3. Prawie to odchorowałam ze strachu. Ale nie bylo wyboru. Sunia byla ogromnie przerażona , w piątek było oswajanie. Udało się pięknie, nie odstępuje nas na krok, i sama wciska łepeczek w dłonie domagając się pieszczot. Jest ładna, ma piękne łagodne oczy, wogóle jest łagodna i uwielbia pieszczoty, ma przepiękną sierść, miękką jak angorka. Jej rehabilitacja mam nadzieję nie potrwa długo, i trzeba jej szukać szybko stałego domku, bo dla niej powrót do schroniska to tragedia. Teraz dochodzi do zdrowia szybko, ma apetyt, lubi spacerki, toleruje inne psiaki, nie jest hałaśliwa , jest czysta, wyprowadza nas na załatwianko, oczekując przy drzwiach. Cioteńki, szukajmy domku dla Pudzianki !! Zaraz zastąpimay ją jakąś bidulą po operacji.:smilecol:
  21. Witamy:loveu::loveu:Jest jednak wiele powodów do radości w tym morzu psich nieszczęść. Dziadeczek zostal nazwany Misiaczkiem, przeszedł ku mojej radości niezwykła metamorfozę, wykąpany, wyczesany narazie częściowo, stara się jeść ale wybiórczo. Wie co dobre i tak trzeba. Dziś już ma więcej sił, co ważne nie jest już tak oczywistym kandydatem za TM. Poducha mu już nie wystarcza, ma wybór jako alternarywa do schroniskowego boksu. Wybiera łóżeczko Ślicznotki, chłodny azyl pod kaloryferem lub fotelem, sam prosi o wyjście na załatwianko, a dziś nawet zamerdał malutkim ogoneczkiem. Wreszcie podnosi oczy wyczyszczone na człowieka i chyba jest w nich niedowierzanie. Chodzimy na spacerki a on wzruszająco przygląda się trawie i krzewom i głęboko oddycha rozkoszując się zapachem trawy i świeżego powietrza. Omija narazie Pudziankę, Mufę , Zuzkę. Woli samotność i głaskanie. Zagłaskujemy go nieustannie. Musimy śpieszyć się go kochać. Nie wiem tylko czy ten guz go boli, narazie nie chciałam sprawdzać. Obserwacja trwa. Może jednak będzie nam potrzebny stały domek ??? Jest niekłopotliwy.:painting::painting::painting:
  22. WITAM, Nie wiem IWONKO czy napewno nie masz pomysłu na ratlercię ? jest malutka, zgrabniutka, nie chora w sam raz na małe mieszkanko. Co sądzisz ? MIEJSCE Ślicznotki w niebieskim łóżeczku zajęła dziś Pudzianka. jest po operacji. Jest też śliczna. Bardzo aksamitna, z sarnimi oczkami i bardzo przestraszona. Trzeba było ją sporo głaskać i uspakajać Widać zmiana na lepsze też wymaga przyzwyczajenia. Przekupiła się chudziutką czarną kaczką. Podzielili się z Misiaczkiem. ten już nareszcie ma odwagę spojrzeć na człowieka, ale bardzo dużo śpi.Wymaga obserwacji. Pudziance trzeba szukać domku pilnie. Szkoda aby wracała do schroniska.Poprosimy o nowe zdjęcia jak się już oswoi. DZIŚ SAME DOBRE WIEŚCI. Pozdrawiam.:Dog_run::Dog_run::Dog_run::Dog_run::Dog_run::Dog_run:
  23. :laola::multi::multi::multi::multi:WITAM, Wysiłki uwieńczone sukcesem, sunia na dobrej drodze do zupełnego zdrowia. Humorek jej dopisuje, ukazała już swój urok w całej okazałości. Apetyt ma nieslychany, jakby chciała nadrobić minione dni gdy na nic nie miała chęci. Napewno nie przeczuwała że szybko znajdzie dobry domek i nową kochającą panią . Zasługuje na to ta kochająca psinka. Właśnie odchodzi od nas do nowego domeczku. Jej miejsce w niebieskim łóżeczku zajmuje atłasowa Pudzianka świeżo zooperowana. Oby spotkało ją takie samo szczęście!!! Pozdrawiam serdecznie. :laola::laola::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao::cunao:
  24. Witam, nareszcie mam chwilkę czasu żeby coś napisać o tym małym szczęściu. Z ogromną obawą czekałam na decyzję o zdjęciu szewków. A jednak wet zdecydował się ściagać. Ocenił sytuację jako dobrą. Brzuszeczek ma śliczny i czysty, nawet po ściągnięciu szwów. Jeszcze parę delikatnych zabiegów wzmacniających i będzie idealnie. Kaszel jest już ciut lepszy, ma codziennie obok anybiotyku odpowiedni lek na to paskudztwo. Nabrała ciałka i odwagi , chodzi na coraz dłuższe spacerki i jest już radosna. Ma apetyt, nie grymasi, i dalej z wielką ufnościa poddaje się najrozmaitszym zabiegom. Znosi nawet fartuszek ochronny.Zmienił się nawet wyraz jej oczu. To wielkie szczęście obserwować jak psina wraca do zdrowia. Wspaniale koegzystuje z innymi towarzyszami, i nawet zezwoliła biednemu Miśkowi, bardziej od niej choremu zaanektować jej łóżeczko na jakiś czas.Miskowi też się spodobało i się tam wprowadził w czasie naszego spacerku. Nie było protestów Ślicznotki.To niezwykła psinka. Marzymy o dobrym domku i pani która wynagrodzi jej krzywdę doznaną i wszelkie cierpienia.Pozdrawiam serdecznie :loveu::loveu::loveu:
  25. Witam, Nareszcie oprzytomniałam od nieustannych zabiegów wokół malutkiej. Mam nadzieje niezłomną że już nie grozi jej niebezpieczeństwo. Niespodziewane komplikacje ze zrastaniem zwolna ustępują. Nie ma wycieku, Rana jest czysta. Poniedziałkowa wizyta w weta przeniesiona na jutro . Do sprawdzenia gojenie i kaszel schroniskowy. Ja widzę poprawę, mam nadzieje że zobaczy ją też wet, a może da mocniejszy antybiotyk na ten kaszel, bo niestety przy tych szewkach trzeba się go pozbyć jak najszybciej. Wzruszające jest to że sunia poddaje sie z wielką ufnością niezliczonym zabiegom codziennie, i przy tym wszystkim wyprowadze mnie na spacerek stale o tych samych porach.. Ma na szczęscie dalej apetyt, co dobrze wróży. Poprawił się jej wygląd zewnętrzny i jest bardzo aktywna. Całkowicie zniknęła apatia, sama decyduje gdzie chce leżeć czy spacerować, piękne merda ogonkiem na spacerku . Trzeba trzymać kciuki za ściąganie szewków o ile wet zdecyduje że już czas . Jest cudna psiną. Mam nadzieje na kochającą nowa panią. Może jednak wywalczyla sobie nowe, godne życie. Pozdrawiam.:loveu::loveu:
×
×
  • Create New...